Judaizm nakłada różne obowiązki modlitewne w zależności od płci. Mężczyzna (od 13 roku życia) jest zobligowany do trzykrotnej w ciągu dnia modlitwy. Tego obowiązku nie mają kobiety - być może też dlatego, że jednym z dziękczynień modlitewnych jest to, że nie jest się kobietą. Jednak kobiety zamiast cieszyć się, że czegoś nie muszą, pytają dlaczego?
Kobiety Ściany - grupa do której należą również ortodoksyjne wyznawczynie judaizmu - postanowiła postawić te pytania na forum publicznym organizując pod Ścianą Płaczą w Jerozolimie kobiece nabożeństwa. Kobiety nie chcą się modlić wspólnie z mężczyznami. Pod Ścianą Płaczu - najświętszym miejscem judaizmu - podobnie jak w ortodoksyjnych synagogach czy przy grobie króla Dawida obowiązuje segregacja płciowa - oddzielone (i sporo mniejsze) miejsca dla kobiet i mężczyzn. Kobiety mogą tam przychodzić i modlić się w milczeniu, nie wolno im śpiewać i głośno odmawiać modlitw. Typowym widokiem na dziedzińcu przed Ścianą Płaczu w poniedziałki jest widok mężczyzn (w męskiej części) którzy przychodzą z synami na Bar Micwę, głośno modlących się i śpiewających, podczas gdy matki chłopców stoją na przystawionych do płotu dzielącego ich część krzeseł i robią zdjęcia oraz rzucają cukierkami.
Kobiety Ściany zakładają tałesy (modlitewne szale) i w swojej części odczytują głośno zwoje Sefer Tory. Dla ultraortodoksów to świętokradztwo. Ortodoksi są podzieleni w tej kwestii. Co bardziej nowocześni dopuściliby możliwość głośnej modlitwy z nakryciem głowy dla kobiet ale już nie używania przez nich Sefer Tory - ręcznie przepisanego zwoju na pergaminie z Pięcioksięgiem Mojżesza.
Na razie Kobiety Ściany oprócz klątw ultraortodoksów muszą też znosić szykany ze strony policji. Jedna z kobiet modlących się pod Ścianą Płaczu była ostatnio przesłuchiwana w tej sprawie przez policję.