Ekumeniczny akt kapitulacji?

3

Wątpię w wolę jedności ze strony Kościoła ewangelickiego i katolickiego – powiedział przewodniczący Bundestagu, prof. Norbert Lammert (CDU), podczas spotkania z przedstawicielami ewangelickiego okręgu kościelnego Hildesheim-Getynga. Polityk wygłosił referat „Między reformacją a rezygnacją – odpowiedzialność chrześcijan w państwie i społeczeństwie.”

Charakterystyczne i wątpliwe jest zaproponowane rozwiązanie na Rok Reformacji – życie w pojednanej różnorodności. Takie stwierdzenie jest eleganckim aktem kapitulacji – stwierdził Lammert.

Według szefa Bundestagu ani po stronie rzymskokatolickiej, ani ewangelickiej nie istnieje autentyczna wola, aby przełamać podział konfesyjny, tym bardziej, że nie istnieje rozsądny powód dla dalszego podziału. – Czasami to nie kwestie wiary usprawiedliwiają podział, ale samozrozumienie instytucji kościelnych. Stąd też stanowisko Kościołów jest irytujące. Przyzwyczaiły się do siebie i do dobrych kontaktów – uważa.

Jak argumentuje Lammert, nie chodzi o rezygnację z różnorodności, gdyż w Kościele rzymskokatolickim jest ona czymś oczywistym. Według polityka szczególnie istotna jest rola ‘bazy’, ludzi w parafiach, aby nie czekali na sygnały z góry.

Funkcja przewodniczącego Bundestagu to najwyższy urząd w Niemczech, jaki obecnie sprawuje katolik. Lammert jest zaangażowanym członkiem Kościoła rzymskokatolickiego i cieszy się ogromnym, ponadpartyjnym autorytetem. Często zabiera głos w sprawach społeczno-religijnych. Wymieniany był wśród potencjalnych kandydatów CDU na prezydenta Niemiec, jednak odmówił udziału w wyborach.


Komentarz

Głos przewodniczącego Norberta Lammerta jest ważny, przynajmniej z dwóch powodów.

Po pierwsze: Kościoły potrzebują rzeczowej krytyki ze strony wiernych, czynników społecznych i politycznych także w sprawach, które na pierwszy rzut oka mają jedynie wymiar religijny. Perspektywa ‘zewnętrzna’, choć trudno nazwać Lammerta kimś z zewnątrz, pozwala nabrać dystansu do kościelnej nowomowy, która szczególnie w relacjach ekumenicznych uniemożliwia, czy nawet zatruwa konstruktywny dialog i spór.

Po drugie: Lammert podał w wątpliwość wiarygodność popularnej formuły „pojednanej różnorodności”, będącej nieodłącznym elementem ewangelickiej wizji ekumenizmu, promowanej również w Kościele rzymskokatolickim, w tym przez samego papieża Franciszka. Jakkolwiek argumentacja Lammerta wybrzmiewa również w literaturze naukowej po stronie rzymskokatolickiej, to jednak często powraca lub zamyka się w postulacie jedności, który zakłada konwersjonizm w wersji miękkiej lub twardej, abstrahując od doświadczeń i życia Kościołów tu i teraz.

Z pewnością niepokój prof. Lammerta jest cenny. Zniecierpliwienie i rozczarowanie, które komunikuje, jest wynikiem autentycznego zainteresowania żywym ekumenizmem i pragnieniem głębokiej jedności tak czy inaczej rozumianej. Słowa Lammerta są bardzo mocno zakorzenione w niemieckiej tradycji ekumenicznej. Dla polskiego czytelnika mogą się one jawić jako (zbyt) radykalne i postępowe, jednak w niemieckim kontekście takie nie są, dlatego też inna perspektywa pozwala spojrzeć na ekumenizm nieco szerzej.

Przyznam jednak, że nie do końca rozumiem, w jakim konkretnie kierunku chciałby iść prof. Lammert. Nie słyszałem też całego referatu. 500 lat po rozłamie i w dobie ekumenizmu rozumianego przede wszystkim jako duchowa wymiana darów, nie potrafię postrzegać różnorodności chrześcijańskich wyznań jako skandalu, czegoś, za co winniśmy się teraz uroczyście przepraszać. Jest wiele innych przyczyn, za które ewangelicy i katolicy powinni przeprosić.

Nasze tradycje nie tylko okrzepły, wygenerowały wiele duchowych skarbów, które dostrzegamy w sobie nawzajem i które stały się po prostu częścią naszych tożsamości. To one umożliwiły nam otwarcie się na ekumenizm. Nie zmienia to faktu, że potrzebujemy dyskusji, w którą stronę ekumenizm ma prowadzić: czy jest dobrze jak jest? Czy powinno się dokonać rewolucyjnego skoku ponad głowami? A może cierpliwie czekać, aż duchowni się dogadają w przekonaniu, że tego właśnie chce Duch Święty od Kościoła? Pytań i konfiguracji jest wiele. Tyleż samo odpowiedzi. Dobrze jednak, że one padają.

galeria

  • Krzysztof Glinka

    A to nagle różnice doktrynalne zniknęły? Czy Sola Fide jest już do przyjęcia przez stronę KRK?

  • Cleo

    Świetny tytuł artykułu. Wystarczy usunąć ten znak zapytania i mamy rzetelną ocenę 500-lecia Reformacji i 50-lecia dialogu rzymskokatolicko-luterańskiego. A swoją drogą, cieszę się, że Koscioł Rzymskokatolicki nadal trzyma się twardo przy obronie chrześcijańskich norm i wartości, tudzież apostolskiego depozytu Wiary, bo to co pokazały „kościoły” protestanckie podczas ostatnich Ewangelickich Dni Koscioła w Niemczech – to HOMO-GENDEROWA APOKALIPSA i nic więcej….
    ps. Chyba Benedykt XVI miał rację pisząc, żeby pewnych ‚wspólnot’ nie nazywać kościołami (Dominus Iesus).

  • Cleo

    Świetny tytuł artykułu: „Ekumeniczny akt kapitulacji?” Wystarczy usunąć ten znak zapytania i mamy rzetelną ocenę 500-lecia Reformacji i 50-lecia dialogu rzymskokatolicko-luterańskiego. A swoją drogą, cieszę się, że Koscioł Rzymskokatolicki nadal trzyma się twardo przy obronie chrześcijańskich norm i wartości, tudzież apostolskiego depozytu Wiary, bo to co pokazały „kościoły” protestanckie podczas ostatnich Ewangelickich Dni Koscioła w Niemczech – to HOMO-GENDEROWA APOKALIPSA i nic więcej….
    ps. Chyba Benedykt XVI miał rację pisząc, żeby pewnych ‚wspólnot’ nie nazywać kościołami (Dominus Iesus).