Zbliżyć świat prawosławny i protestancki oraz sens dialogów ekumenicznych – rozmowa z Odairem Pedroso Mateusem, dyrektorem Komisji Wiara i Ustrój ŚRK

0

Czy ekumeniczny dialog teologiczny ma jeszcze sens? Jaka jest rola Kościołów prawosławnych w ekumenii i dlaczego Kościół rzymskokatolicki nie jest członkiem Światowej Rady Kościołów (ŚRK) – rozmawiamy z ks. prof. Odairem Pedroso Mateusem, dyrektorem Komisji Wiara i Ustrój ŚRK i wykładowcą Instytut Ekumenicznego Bossey.


Jest pan dyrektorem Komisji Wiara i Ustrój (KWU). Upraszczając nieco temat jest ona doktrynalną gałęzią ruchu ekumenicznego, który zinstytucjonalizował się w Światowej Radzie Kościołów. Nietrudno dziś usłyszeć, że dialog ekumeniczny dobiegł końca lub przynajmniej opadł z sił. Czy tak naprawdę jest? Czy są jeszcze jakieś tematy, o których należałoby porozmawiać?

To jest bardzo złożone pytanie, ale nie sądzę, że znajdujemy się obecnie u końca dialogu ekumenicznego. Wciąż istnieje wiele kwestii, które wciąż dzielą Kościoły. Są to problemy, które uniemożliwiają Kościołom nawiązanie pełnej wspólnoty, a to oznacza, że dialog ekumeniczny będzie trwał. Myślę, że z perspektywy KWU, nie można ogłosić, że oto osiągnęliśmy punkt, w którym należałoby stwierdzić, iż zasadnicza debata teologiczna na temat najważniejszych, dzielących nas kwestii jest zakończona i teraz możemy się zająć czymś innym. Nie, nie jesteśmy w tym miejscu. Inną sprawą, którą należałoby wziąć pod rozwagę, jest ogromny postęp w dialogu teologicznym, jaki udało się dokonać na wielu płaszczyznach. Teolodzy z różnych Kościołów zaangażowali się w imieniu swoich Kościołów w wiele dyskusji i osiągnęli ważne porozumienia. Kościoły nie przetłumaczyły jednak teologicznych uzgodnień w rzeczywistość wspólnoty.

A dlaczego?

To pytanie należałoby postawić Kościołom, dlaczego dotarliśmy do miejsca, w którym wiemy, że pojednanie jest możliwe, ale gdy przychodzi do wprowadzenia wzajemnego uznania i teologicznych ustaleń w życie, wszystko staje się trudniejsze. Istnieje wielka przepaść między pozytywnie zakończonymi procesami pracy ekumenicznej a o wiele wolniejszym procesem realizowania tychże. Myślę, że wpływ na to mają dwa czynniki, a nawet trzy: doświadczając postępu teologicznego, który dotyczy dialogu chrześcijan z historycznych Kościołów jak katolików, prawosławnych czy Kościołów reformacyjnych, musimy mieć świadomość, że chrześcijaństwo zmieniło się w sposób dramatyczny. Chrześcijaństwo stało się bardziej zróżnicowane – szczególnie w Afryce, Azji i Ameryce Łacińskiej. To jest nowa sytuacja. Gdy powstawała ŚRK to 70% chrześcijaństwa miało rodowód europejski, a teraz prawie 70% to chrześcijaństwo spoza kontekstu europejskiego. Fakt ten wywołuje nowe pytania eklezjologiczne, kluczowe dla dialogu teologicznego. Gdy idziemy naprzód w myśleniu teologicznym, konfrontowani jesteśmy z nową paletą kwestii ekumenicznych w odniesieniu do eklezjologicznego profilu globalnego chrześcijaństwa.

Ale jak można zbliżyć te dwa światy – weźmy choćby pańską perspektywę teologa reformowanego i kontekst prawosławnej eklezjologii. To są dwa światy, które trudno zbliżyć do siebie.

Pańska teza jest zbyt dogmatyczna. Zgadzam się, że jesteśmy bardzo różni od siebie. Oczywiście, świat prawosławny i ten reformacyjny są bardzo różne, nie tylko dlatego, że ten drugi wyrasta z zachodniego chrześcijaństwa, a jego debaty prowadzone od czasów św. Augustyna nie miały większego wpływu na prawosławie. Ale tradycja reformacyjna na Zachodzie oraz Kościoły prawosławne odwołują się do wspólnych źródeł autorytetu, wspólnej wiary oraz szacunku wobec wyznań wczesnego Kościoła jak choćby Nicejskiego Wyznania Wiary, które w wielu przypadkach jest częścią reformacyjnych ksiąg wyznaniowych. Nie można zadowolić się rozłamem między nami tak, jak to jest teraz. Wiemy przeciez, że doświadczamy jedności w Chrystusie, która z kolei rozpoznaje wiele elementów jednego Kościoła w innych Kościołach. To dlatego istnieje ŚRK, która jest spotkaniem prawosławia i Kościołów reformacyjnych, włączając w to anglikanów. Gdy powstawała ŚRK to w proces ten zaangażowana była Grecka Cerkiew Prawosławna wespół z luteranami, reformowanymi i anglikanami. Dlaczego? Ponieważ ci chrześcijanie nie mogli powiedzieć, że są dla siebie całkowicie obcy. Mogli też powiedzieć: jesteśmy różni, ale nie powinniśmy poprzestawać na mówieniu o różnicach. Owszem, one są ogromne, ale przecież budowaliśmy nasz dialog na fundamencie, który jednoczy nas wszystkich. Na Chrystusie.

Kilka lat temu ŚRK wstrząsnął wielki kryzys. Kościoły prawosławne poczuły, że nie są wystarczająco reprezentowane w ŚRK, która stawała się coraz bardziej protestancką organizacją. Ponad miesiąc temu odbyło się w Nieuwe Kerk w Amsterdamie nabożeństwo upamiętniające 70. rocznicę powstania ŚRK – była to bardzo zachodnio-protestancka liturgia pozbawiona akcentów wschodniego chrześcijaństwa. Czy to dobry znak dla prawosławnych w ŚRK?

To, co wydarzyło się w Amsterdamie to wspomnienie pierwszego Zgromadzenia Ogólnego, zorganizowane przez Kościół, który był wówczas gospodarzem tej uroczystości – chodzi oczywiście o Holenderski Kościół Reformowany. Jako ŚRK nie mogliśmy być nieobecni podczas tego nabożeństwa. ŚRK poprzez swoich przedstawicieli uczestniczyła w liturgii na prawach gościa. Jak można zatem oczekiwać, aby takie nabożeństwo zawierało liturgię Kościoła prawosławnego? Widoczność Kościoła prawosławnego podczas tego nabożeństwa nie odzwierciedlała prawosławnego udziału w ruchu ekumenicznym, choć, oczywiście, pośród gości byli również przedstawiciele różnych Cerkwi prawosławnych. To prawda, że ŚRK powstawała z ruchów zbliżonych do zachodnich Kościołów chrześcijańskich i jej koncepcja odzwierciedla zachodni sposób myślenia. Trzeba jednak podkreślić, że ŚRK powstała, ponieważ to właśnie Kościoły prawosławne były pierwszymi, które wezwały do stworzenia przestrzeni, mogącej zbliżyć Kościoły tak od siebie różne. W tym sensie jest to paradoks, że ŚRK powstała dlatego, że tak chciały Kościoły prawosławne, które miały w niej od samego początku swoich przedstawicieli. Fakt, że prawosławni nie czują się do końca komfortowo, jest w zupełności zrozumiały. W miarę upływu lat liczba Kościołów protestanckich w ŚRK szybko rosła, a prawosławna obecność w ŚRK stawała się coraz bardziej asymetryczna w stosunku do duchowego i teologicznego wkładu prawosławia w ruch ekumeniczny.

I jaka była reakcja ŚRK?

ŚRK podjęła kwestię i wyzwaniem stały się zagadnienia związane z ludzką seksualnością – nie tylko, zresztą, dla prawosławnych. Powołano Specjalną Komisję ŚRK, która doprowadziła do znaczącej zmiany. Nie podejmujemy już decyzji przez zwykłą większość jak w zachodnim parlamencie. Musieliśmy znaleźć inny sposób niż zwykłe liczenie głosów. Przyjęliśmy zatem model szerszego porozumienia, poszukiwania konsensusu, który wciąż staramy się ulepszać i nie unikać tematów, wywołujących wewnętrzne napięcia.

Czy możemy zatem zaryzykować stwierdzenie, że sytuacja jest lepsza niż jeszcze 20 lat temu, a gotowość po stronie prawosławnej, aby angażować się w dialog ekumeniczny jest bardziej widoczna?

Powiedziałbym, że ŚRK jest zdeterminowana, aby tak ukierunkować swój sposób działania na rzecz ruchu ekumenicznego, aby Kościoły prawosławne czuły się jeszcze bardziej u siebie – to w końcu miejsce, które same pomogły stworzyć. To, czy poszczególne Kościoły są bardziej lub mniej zaangażowane, jest pytaniem, na które tylko one mogą odpowiedzieć.

Nie mogę odpowiedzieć ‘tak’ lub ‘nie’ na drugą część pytania, ale chciałbym wskazać na dokument o stosunku Kościołów prawosławnych do innych Kościołów wydany przez Święty i Wielki Sobór na Krecie. Tekst ten mówi o wielkim kryzysie ruchu ekumenicznego, ale potwierdza też zobowiązanie prawosławia do pracy na rzecz ŚRK, włączając w to ekumeniczny dialog z innymi tradycjami, w szczególności z Komisją Wiara i Ustrój. Możemy powiedzieć, iż praca ekumeniczna stałą się krytyczna w ostatnich dekadach ze względu na nowe wyzwania, ale trzeba również zaznaczyć, że Kościoły prawosławne podtrzymują swoje zobowiązanie do pracy ekumenicznej. Kościoły uczestniczące w Soborze potwierdziły to, ale wiemy też, że cztery Cerkwie lokalne były nieobecne.

Bułgarska i Gruzińska Cerkiew Prawosławna zrezygnowały z członkostwa w ŚRK. Czy mosty komunikacyjne zostały zniszczone?

Obydwa Kościoły miały znaczący wkład w pracę KWU. Kiedy czytamy raporty Komisji z pierwszej konferencji w 1927 roku, to zobaczymy ogromną aktywność bułgarskich teologów. W kolejnych latach dołączyli do nich Gruzini. Patriarchowie tych dwóch Cerkwi sprawowali kluczowe funkcje w ŚRK w latach 60. i 70. Pozostajemy otwarci i robimy wszystko, by podtrzymywać komunikację. Instytut Ekumeniczny Bossey (Szwajcaria) regularnie przyjmuje studentów z tych Kościołów i wielu z nich studiuje w Europie Zachodniej. Nie dyskryminujemy ich tylko dlatego, że ich Kościoły postanowiły wycofać się ze ŚRK. Potrzebujemy ich duchowego bogactwa, aby mogły się nim dzielić z innymi Kociołami.

Pod koniec lat 60., tj. po zakończeniu Soboru Watykańskiego II było prawie pewne, że Kościół rzymskokatolicki zamierza wstąpić do ŚRK. W latach 70. pomysł zarzucono, być może ze względu na konserwatywny zwrot po wprowadzaniu reform soborowych. Trzy miesiące temu papież Franciszek odwiedził siedzibę ŚRK. Czy ewentualne członkostwo Kościoła rzymskokatolickiego w ŚRK jest w ogóle tematem dyskusji?

Od razu po Soborze Watykańskim II nastąpiła refleksja i oczekiwanie, aby po tym, jak Kościół rzymskokatolicki otworzył się na ekumenizm, konsekwentnie też  otworzył się na członkostwo w ŚRK. Gdy odbywało się Zgromadzenie Generalne w Uppsali w 1968 roku, ówczesny redaktor naczelny La civilta cattolica o. Robert Tucci SJ, późniejszy kardynał, przemawiał do Zgromadzenia i mówił o możliwym członkostwie jego Kościoła w ŚRK, co też wywołało ogromne poruszenie. W latach 60. ŚRK poszerzyła się o Kościoły prawosławne z Europy Środkowo-Wschodniej oraz nowe Kościoły z Południa, które tkwiły w postkolonialnym porządku. Powstała zatem nowa sytuacja: ŚRK zaczynała coraz bardziej przypominać ‚nierzymskokatolicki Watykan’, którym zresztą nigdy nie była. Pojawił się pomysł, że jeśli połączymy siły między Rzymem a Genewą to być może uda się zniszczyć mury, które nas oddzielały. Wspólna grupa robocza między ŚRK a Kościołem rzymskokatolickim, która istnieje do dziś, zaczęła badać możliwe członkostwo Rzymu na przełomie lat 1968/69 aż do lat 70. Coraz silniejsza była świadomość, że jest to mniej wykonalne niż się wydawało. Były pewne czynniki, które popchnęły dyskusję w innymi kierunku niż oczekiwane członkostwo. Wspomniał pan konserwatywne skrzydło w Kościele rzymskokatolickim – oczywiście, to mógł być jeden z faktorów, ale z pewnością nie jedyny. W 1972 stało się ostatecznie jasne, że członkostwo Rzymu w ŚRK nie nastąpi wkrótce.

Czy nastąpiły jakieś szczególne trudności?

Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której Kościół rzymskokatolicki wypełnia formularz akcesyjny i od razu powstaje pytanie: jak wielu delegatów mógłby wysłać na spotkania ŚRK? O jakich kwestiach delegaci nie mogli by decydować samodzielnie – np. poprzez głosowania? Jak wyglądałaby pozycja Kościoła rzymskokatolickiego pośród innych członków, wiedząc przecież, że Kościoły członkowskie ŚRK to Kościoły krajowe. Czyż nie należałoby wówczas od nowa zbudować ŚRK? Tak więc, sprawy były o wiele bardziej skomplikowane niż konserwatywne skrzydło w Kościele rzymskokatolickim. Niestety, temat członkostwa zniknął w latach 70. Podczas wizyty papieża Franciszka w Genewie nie dyskutowaliśmy w ogóle na ten temat – przy okazji warto wspomnieć, że nie dyskutowaliśmy o jakiejkolwiek kwestii, gdyż nie tego dotyczyła ta wizyta. To było świętowanie i radość z tego, co już teraz możemy robić wspólnie. Dziękowaliśmy Bogu za 70 lat ŚRK oraz wspólną pracę. Ważne jest również podkreślenie faktu, że Kościół rzymskokatolicki posiada pełne członkostwo w Komisji Wiara i Ustrój i współkształtuje prace komisji, chociaż nie jest członkiem ŚRK. Blisko ze sobą współpracujemy na wielu płaszczyznach jak np. w dialogu międzyreligijnym lub misjologii. Przykładem jest ostatnia Światowa Konferencja Misyjna w Aruszy (Tanzania). Współpracujemy przy Globalnym Forum Chrześcijańskim, które jest instrumentem zaprojektowanym na potrzeby nowej przestrzeni ekumenicznej dla globalnego chrześcijaństwa – chodzi o to, aby się spotkać, rozpocząć rozmowę między Kościołami z dłuższym rodowodem historycznym, a nowymi Kościołami (zielonoświątkowcy, Kościoły bezwyznaniowe itp.).

Jakie są aktualne tematy, jakimi zajmuje się Komisja Wiara i Ustrój?

Wiara i Ustrój nie jest teologicznym departamentem ŚRK, ponieważ każdy departament ŚRK musi uprawiać teologię we własnym zakresie. Zasadniczo pracujemy w trzech obszarach. Pierwszy jest dość tradycyjny: nasze różnice w odniesieniu do światowego Kościoła. Czym jest Kościół? Co jest ważne dla Kościoła? Co powstrzymuje nas przed osiągnięciem porozumienia w kwestiach, które wciąż nas dzielą? Pracujemy nad wspólnym rozumieniem Kościoła – w 2012 roku przesłaliśmy owoc naszych prac do Kościołów członkowskich ŚRK i innych. Otrzymaliśmy nieco ponad 70 odpowiedzi. Przeanalizowaliśmy je i zakończyliśmy pracę. Jesteśmy teraz na etapie przejścia od analizy do syntezy, którą mamy nadzieję przedstawić podczas Zgromadzenia Generalnego w Karlsruhe w 2021 r.

Inną płaszczyzną jest pielgrzymka sprawiedliwości i pokoju – oznacza to, że jako Kościoły chrześcijańskie zaangażowane w ruch ekumeniczny jesteśmy zobowiązane do wspólnego świadectwa wobec świata, to znaczy udzielania wspólnej odpowiedzi na globalne wyzwania – kwestia uchodźców, problem rasizmu czy polityki strachu. W odniesieniu do tych tematów proponujemy konkretną refleksję teologiczną.

Trzecim obszarem jest sprawa napięć między Kościołami, szczególnie o charakterze moralnym: etyka, seksualność, która rodzi podziały szczególnie w ostatnich dekadach. Wnikliwie pracujemy nad tymi zagadnieniami. Gdy jakiś Kościół chrześcijański podejmuje decyzję o charakterze moralnym w jednej części świata i dochodzi do konkluzji A, a inny Kościół niedaleko naszych granic dochodzi do wniosku B to powstaje pytanie: czy powinniśmy się potępić, rzucić anatemę jedni na drugich? A może powinniśmy spróbować zrozumieć się nawzajem i zadać sobie pytanie, dlaczego doszliśmy do tak odmiennych wniosków i jakie są konsekwencje duszpasterskie naszych decyzji? Staramy się zatem analizować złożoność wszystkich tematów i ich znaczenia dla dialogu.

Czy jest wola, aby zaakceptować tę złożoność?

Znów, trudno odpowiedzieć ‘tak’ albo ‘nie’, ale myślę, że mógłbym powiedzieć, że obowiązkiem KWU jest podejmowanie tych kwestii, ponieważ są one potencjalnym źródłem podziału. Następnie powinniśmy zmierzyć się z tymi zagadnieniami w taki sposób, aby umożliwić maksimum dialogu. Różnice nie mogą nas pokonać. Jeśli nie będziemy tak postępować to wówczas sprzeniewierzymy się naszemu powołaniu.


Odair Pedroso Mateus urodził się w Araçatuba (Brazylia). Edukację teologiczną ukończył w São Paulo, a w 1980 r. został ordynowany na pastora Niezależnego Prezbiteriańskiego Kościoła Brazylii. Ukończył Ekumeniczny Instytut Bossey Światowej Rady Kościołów. Był wykładowcą Seminarium Teologicznego swojego Kościoła, rozpoczynając jednocześnie dodatkowe studia filozoficzne na Uniwersytecie Katolickim São Paulo oraz na Metodystycznym Uniwersytecie São Paulo. W latach 2000-2007 był sekretarzem wykonawczym Departamentu Teologii Światowego Aliansu Reformowanego odpowiedzialnym za multilateralne dialogi teologiczne Aliansu. W latach 2007-2015 był członkiem Sekretariatu Komisji Wiara i Ustrój ŚRK, a od 2016 jest dyrektorem Komisji. Jest również profesorem Instytutu Ekumenicznego Bossey. Jest żonaty z ks. Kathariną Vollmer Mateus, luterańską pastorką, i mają dwie dorosłe córki.


galeria