Plastikowy konserwatyzm – słowo po synodzie Kościoła luterańskiego

47

Będzie tym razem krótko, bo naprawdę nie ma się co rozwodzić. Decyzja Synodu tej kadencji zapadła. 38 synodałów opowiedziało się „za” ordynacją kobiet, a 26 „przeciwko”. 4 synodałów zużywało tlen na sali. Wnioski?

Kilka.

Kobiety, pełniące służbę w Kościele nadal nie będą milczeć, nadal będą głosić Słowo Boże, nadal będą udzielać Sakramentów (także Komunii Świętej), nadal będą kierować zborami w taki czy inny sposób. Innymi słowy: w Kościele ewangelicko-augsburskim nadal będzie praktykowana ordynacja kobiet, ale zniekształcona, pozbawiona wewnętrznej logiki, ale za to odpowiadająca logice narządów płciowych i fobiom. To logika łamliwego plastiku.

Decyzja Synodu nie zmienia niczego (patrz wyżej), a jednak zmienia wiele. Synod Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego pokazał, że Kościół luterański w Polsce nie jest żadną awangardą w Polsce, a po prostu zwykłym Kościołem, w którym odzwierciedlają się fobie i lęki polskiego społeczeństwa ze wszystkimi naleciałościami, przywarami i obowiązkowym paździerzem. Luteranie w Polsce nie są żadną ewangardą, elitą, a po prostu mniejszością wyznaniową, jedną z wielu, której w kluczowych momentach brakuje odwagi przyznania się do swojej tożsamości teologicznej/wyznaniowej. Jak już zostało mądrze wyjaśnione – interpretacje Biblii są różne, ale oprócz tego jest jeszcze rozumienie urzędu. Czytanie Biblii to też uprawianie teologii.

Decyzja Synodu wbrew frenetycznemu zawodzeniu w sieci i poniekąd osamotnionemu oklaskiwaniu na sali NIE JEST żadnym triumfem ortodoksji, przejawem wierności wobec kogokolwiek czy czegokolwiek.

Decyzja Synodu NIE OZNACZA, że Kościół ewangelicko-augsburski w Polsce jest ostoją prawowierności na światowej, czy nawet europejskiej mapie luteranizmu.

Decyzja Synodu NIE OZNACZA, że Kościół ewangelicko-augsburski w Polsce jest Kościołem konserwatywnym, bo wszystko pozostaje po staremu (kobiety nie będą milczeć, a zwiastować), a droga od Warszawy do Rygi wciąż (?) daleka, choć może ze Śląska Cieszyńskiego do Rygi jest z pewnością znacznie bliżej.

Kościół Ewangelicko-Augsburski w Polsce nie jest również konserwatywny nie tylko dlatego, że większość synodałów była „za” ordynacją kobiet, ale również dlatego, że jest w swoich założeniach teologicznych oraz praktyce (nauka o urzędzie w ruinie) niespójny i niekonsekwentny, co momentami jest nawet zabawne, ale przecież nie jesteśmy w wesołym miasteczku, prawda?

Decyzja Synodu oznacza, że Kościół luterański w Polsce JEST wciąż na teologicznym dorobku, potrzebuje(my) najwyraźniej nieco więcej czasu (podobnie jak polskie społeczeństwo) i cierpliwości do samego(-ych) siebie (jak żyć!?) na zrozumienie złożoności, ale też alfabetu, aby wyjść poza zerojedynkową łatwiznę. Nie chodzi o dojrzałość lub jej brak, ale gotowość do rozmowy i refleksji, nie tylko w kwestii ordynacji kobiet. Tej rozmowy konfederacja milczących nie chciała z wyjątkiem jednego głosu o apokaliptyczno-demonicznym posmaku, w dodatku kobiety, piastującej ważny urząd w Kościele. Jak mówiłem: konsekwencja.

I to by było na tyle. Udanego tygodnia.

> Ekumenizm.pl: Luteranie zdecydowali o ordynacji kobiet

> Ekumenizm.pl: Ordynacja kobiet u luteranów – jest, ale jakby nie było