Polscy protestanci różnorodni i nadwrażliwi

32

Nie jest możliwe dokonanie ogólnej charakterystyki polskiego protestantyzmu, na który składają się zbyt zróżnicowane społeczności – uważa prof. Zbigniew Pasek z Wydziału Humanistycznego AGH, religioznawca i badacz protestantyzmu, w rozmowie z ewangelickim portalem luter2017.pl.

Szalenie trudne jest wskazanie jakiegoś wspólnego mianownika, bo są to odległe środowiska. Inni są protestanci z Wisły, gdzie protestantyzm jest lokalny, zasiedziały, niż tam, gdzie protestanci to w znacznej mierze konwertyci, szczególnie w dużych aglomeracjach. Inny jest protestantyzm wspólnot charyzmatycznych, którzy w wyniku trzeciej fali opuszczają Kościół rzymskokatolicki i przechodzą do ruchu zielonoświątkowego, a jeszcze inny tradycyjny ewangelicyzm np. w wydaniu śląsko-cieszyńskim – uważa prof. Pasek.

Według krakowskiego religioznawcy z ewangelicyzmem w Polsce wiąże się pewna nadwrażliwość, co dla mniejszości wyznaniowej jest typowe. – Jest to również związane z tym, że katolicy w Polsce nie wiedzą nic o ewangelikach. Współcześni nie są uczeni w szkołach, na czym polega protestantyzm, a podręczniki są czasami napisane tak, że szkoda gadać. Dzieci katolickie kończąc edukację mają nikłą lub żadną wiedzę na temat protestantyzmu czy reformacji – księża katoliccy najczęściej mówią o tym negatywnie, choć oczywiście zdarzają się wyjątki. Są duchowni, którzy mówią o protestantach bez uprzedzeń, a nawet zapraszają ewangelików na lekcję religii – przekonuje prof. Pasek.

W rozmowie z luter2017.pl opowiada o polskich charyzmatykach, w tym o rozłamie w krakowskim duszpasterstwie Beczka, a także o fundamentalizmach i bezreligijnej duchowości.

Całość rozmowy TUTAJ.

  • Herbert

    Czy to prawda czy tylko plotka, ze w kwietniu będą obrady nowego Synodu, który wnioskuje o połączeniu KEA i KER?

  • Cleo

    Widocznie należę do tych „nadwrażliwych”, bo bardzo źle znoszę trwajacą już od dwóch lat kampanię prześmiewczych oszczerstw ks.prof.Guza z KULu na temat Marcina Lutra i jego teologii. I nikt prof.Guzowi w tym nie przeszkadza. Ani naukowcy, ani władze KEA, ani ChAT, ani PRE ……..
    A prof. Pasek się dziwi, że katolicy nie mają wiedzy na temat protestantyzmu; mają, mają – tylko jaką i skąd?

  • Nieprawda.

  • A skąd pani założenie, że nikt nic nie zrobił? Zanim pani coś powie to dobrze jest sprawdzić. Są telefony, można zadzwonić – do proboszcza, do biskupa diecezji.

  • Cleo

    Przykro mi, rozumiem zatem, że te działania są bezskuteczne, nie tak dawno można było usłyszeć prof. z KULu w
    znanej rozgłośni…..

  • Zakazać mu możliwości wystąpienia?

  • Cleo

    xpictianos, ja bym nie miała nic przeciwko konferencjom prof. Guza, gdyby to była solidna, poważna krytyka (nie wszystko co Luter pisał zasługuje na pochwałę, dobrze o tym wiem)

  • co to znaczy solidna i poważna? Czy krytyka Lutra Kościoła katolickiego była solidna i poważna?

  • Cleo

    TAK. Bo zaowocowała założeniem nowego nurtu chrześcijaństwa i ustanowieniem jego 5 zasad (Sola Scriptura, Solus Christus, etc,) a także sformułowaniem Wyznania Augsburskiego (CA)

  • to chyba jakiś dowcip, krytyka katolicyzmu jaką przedstawił Luter nie miała nic wspólnego z solidnościa i powagą a raczej była emocjonalna i nie rzadko okraszona prymitywną wulgarnością. Więc prosze nie wylewać krokodylich łez nad tym jak zły x.prof. Guz jeździ po Lutrze bo kto jak kto, ale Luter nie słynął z wywazonego języka i zasłużył sobie nawet na dosadniejsze epitety niz te jakimi okrasza go x. prof. Guz.

  • karneol

    Co xpictianoc robi na forum ekumenicznym ?

  • Herbert

    Jednak nazwać Lutra satanistą to już przechodzi wszelkie pojęcia.

  • a papież jako antychryst to nie szatanista? Sluchałem kilku wykładów x Guza i nie było tam porównania Lutra do szatanizmu, ale raczej rozwinięcie nauki Lutra która moze prowadzić do uznania zła jako elementu boskiego.

  • kolejny nawiedzony?

  • karneol

    Język, epitety świadczą o, że znajomość teologii pozostała na poziomie chyba XVIII wieku – stąd moja wątpliwość.

  • Averroes

    Z punktu widzenia dzisiejszych „post-oświeceniowych” kryteriów, język użyty przez Lutra byłby niedopuszczalny. Podobnież jak język odpowiedzi ze strony Kościoła Rzymskokatolickiego. Tylko taka ocena jest zupełnie pozbawiona sensu. Historia nadaje sens słowom.
    Pomijając wagę myśli teologicznej Lutra (z którą można się zgadzać lub nie), można w jego obronie powiedzieć jedno: pretrydencki Kościół był głęboko zdegenerowany. A akurat krytyka papieża Leona X, rozpustnika kupczącego stanowiskami, nie była niezasłużona… W oczach surowego moralnie Lutra czy Kalwina, papież mógł uchodzić za antychrysta, degenerata i wroga Kościoła.

  • wyświechtane kalki powtarzane niemal bezrefleksyjnie. Rozpustnikiem był sam Luter, który dla koniunkturanych potrzeb zezwolił na bigamię, nie wspominając o mizoginii i pisaniu o paleniu kobiet za czary. Inni reformatorzy dopuszczali się nie tylko morderstw, rabunków (wojny chłopskie) czy wprowadzali teokrację daleko przewyższającą w radykaliźmie katolickie wypaczenia (vide kalwin) czy tworzyli swoje denominacje ze względów pragmatyczno-politycznych – Henryk VIII. Zatem gdzie ta moralna przewaga? Dodam, że o ile Leon X był najpewniej ateistą, był człowiekiem raczej lubianym za swój radosny humanizm, a w łonie Kk nie brakowało reformatorów. Lutra można raczej porównać do groźnej infekcji, która wymusiła zdecydowaną reakcję naprawczą, a nie do moralnej jakości w świecie zepsutego katolicyzmu.

  • Herbert

    ateistą (…) lubianym za swój radosny humanizm… NO TAK…

  • Averroes

    Nikt nie neguje zbrodni dokonanych na fali Reformacji a o teokratycznych aspiracjach Kalwina pisali już w XVI wieku niektórzy reformatorzy nazywając Genewę drugim Rzymem. Tak jak katolicy pisali o rozpustnym życiu kolejnych papieży. Moralna degrengolada Stolicy Apostolskiej w XVI wieku nie budzi dzisiaj najmniejszych historycznych wątpliwości.
    Pana problem polega na tym, że uprawia pan „whig history” reinterpretując przeszłość przez pryzmat teraźniejszości. Na hasło Luter wywołuje Pan negatywne konotacje Reformacji, podczas gdy sam Luter nie mógł nic o nich wiedzieć! Luter był wybitnym teologiem, który dokonał lepszej lub gorszej interpretacji stanu kościoła i zaczął działać. Język którego używał był językiem epoki. Dzisiaj byłby nieakceptowalny. Chociaż czasem słyszę ze strony konserwatywnych katolików sugestie, że papież jest marksistą albo jego działania zwiastują koniec Kościoła. Pod tym względem akurat się wiele nie zmieniło.

  • Powtarza pan banały, Luter przy Kalwinie czy Melachtonie nie był wybitnym teologiem, był bardzo podatny na emocje, chwiejny i bez jasnej wizji reformy jaka chce przeprowadzić. Ja wiem że dla jednym Luter to symbol ascetyzmu, dla innych humanizmu a jeszce innych protoplasta niemieckiej dumy narodowej, jednak te hagiografie są mało interesujące. Kiedyś na bloga wrzuciłem co o Lutrze napisał J. Maritain, http://xpictianoc.blogspot.com/2007/08/jacques-maritain-o-marcinie-lutrze-cz-i.html jeden z fragmentów:
    „Ten gwałtownik miał w sobie wiele dobroci, szlachetności, miękkości, a równocześnie niepohamowaną pychę i bezgraniczną próżność. Rozum nie odgrywał u niego wielkiej roli. Jeśli przez inteligencję rozumiemy zdolność chwytania tego, co ogólne, rozróżniania istoty rzeczy, posłusznego zdążania wzdłuż subtelnych szlaków rzeczywistości – to Luter inteligentny nie był. Można wręcz powiedzieć, że był ograniczony. Charakteryzował go przesadny upór. Luter w niezwykłym stopniu posiadał zmysł konkretności, inteligencję praktyczną, przebiegłość oraz spryt, zdolność spostrzegania zła u innych, sztukę wynajdywania tysiąca sposobów wyjścia z kłopotliwej sytuacji i druzgotania przeciwnika. ”
    Kościół jak pokazuje historia ma moc do samosanacji nawet z największego upadku. To nie Luter zreformował Kościół ale powstałe zakony takie jak Jezuici, sobór trydencki, powstanie seminarium wyższego, edukacja, rozwój pobożności itd.

  • „nie było tam porównania Lutra do szatanizmu, ale raczej rozwinięcie nauki Lutra która moze prowadzić do uznania zła jako elementu boskiego.”

    tego typu zarzuty, wynikające z nadinterpretacji różnych przywoływanych przez Lutra paradoksów, są o wiele gorsze od zwyzywania kogoś tam od antychrystów czy szatanów.

    no ale jeśli komuś „ateista i radosny humanista” na stolicy apostolskiej nie wadzi…

  • ani x. Guz nie był pierwszy, który mówił o nauce Lutra, która w sposób nieuchronny prowadzi do tego typu wniosków. Ja wiem, że ładnie brzmią hasła typu sola scripura, ale to jak z hasłami wyborczymi, kiedy wgryźć się w szczegóły okazuje się, że nie sola scriptura a prima scripura, nie sola fide tylko raczej supra omnem fidem itd.
    Ja nie napisałem, że nie wadzi mi ateista na tronie piotrowym, ale jedynie, że reformatorzy na tle epoki wcale nie jawią mi się jako szczególnie warci naśladowania. Gdyby dziś sprawdzić ilu z luterańskich biskupów i biskupek jeszcze rzeczywiście wierzy w dogmaty chrystianizmu, okazałoby się że Leon X mógłby okazać się bliski współczesnej protestanckiej rzeczywistości.

  • hasła typu sola scriptura itd. to późne [bodajże XIX-wieczne] popularne podsumowania reformacyjnej teologii. to są uproszczenia. w naszych księgach wyznaniowych nie zostały sformułowane.

    w katolicyzmie [może gdzie indziej też, ale obserwuję to głównie w katolicyzmie] dziwi mnie takie skupienie się na poglądach pojedynczych osób zamiast na wyznaniach wiary. Guz [i inni przed nim oczywiście też, nigdzie nie pisałem, że Guz jest w jakikolwiek sposób odkrywczy, on jest jednym z wielu w szeregu kontrreformacyjnych pisarzy szkalujących inne wyznania chrześcijańskie] bierze jakiś cytat z Lutra, najlepiej jakiś paradoks, rozwija go według uznawanych przez siebie zasad logiki, które niekoniecznie miał na myśli także Luter, i wychodzi mu czy to s[z]atanizm, czy to panteizm… i teraz najlepsze – on uważa, że to definiuje współczesny luteranizm. podczas gdy co najwyżej może to definiować w jakiś przerysowany sposób jakiś aspekt myśli Lutra, ale nie luteranizm!

    luteranizm jako osobne wyznanie opiera się na księgach wyznaniowych, z których najważniejszą jest Konfesja Augsburska napisana przez Melanchtona, nie Lutra. „jako osobne wyznanie”, bo oczywiście przede wszystkim, tak jak chrześcijaństwo w ogóle, opiera się na Biblii i starożytnych wyznaniach wiary.

    „Ja nie napisałem, że nie wadzi mi ateista na tronie piotrowym, ale jedynie, że reformatorzy na tle epoki wcale nie jawią mi się jako szczególnie warci naśladowania.”

    czyli wolisz naśladować ateistę na tronie piotrowym? skoro na m.in. jego tle [„na tle epoki”] reformatorzy nie jawią Ci się jako szczególnie warci naśladowania? czegoś tu nie rozumiem.

  • napisałem już jaki jest mój wzór, prawdziwą reformacją kościoła był sobór trydencki, byli jezuici, pobożność ignacjańska, misje w Azji, Ameryce Południowej itd. Ja wiem że luteranie mają problem z Lutrem, bo był on łaskaw napisać tyle bzdur, że dziś, kiedy zapał wiary zbladł, a chciałoby się zachować tożsamość protestancką, Luter wiary zostaje wyabstrahowany od Lutra historycznego.

  • Cleo

    „…a chciałoby się zachować tożsamość luterańską , Luter wiary zostaje wyabstrahowany od Lutra historycznego.” – o, to mi się podoba, akceptuję ….

  • Herbert

    Nie wierzymy w Marcina Lutra, tylko w Jezusa Chrystusa!

  • Cleo

    No popatrz ….. A ja myślałam, że Solus Luter ….! Dzieki za skorygowanie, Herbercie…;))

  • Panie Christianos, Lutra można lubić albo i nie, można się z nim zgadzać lub nie, ale stwierdzenie, że nie był wybitnym teologiem świadczyć może tylko o jednym: ignorancji i to wymiarów kosmicznych. To nic, że literatura naukowa mówi coś zupełnie innego, to nic, że inną opinię prezentują zarówno teolodzy ewangeliccy, rzymskokatoliccy czy anglikańscy. Czy Luter był ograniczony? Owszem był podobnie jak i my jesteśmy, był dzieckiem swoich czasów, był mistykiem, raptusem, z pewnością w odróżnieniu od Kalwina czy Melanchtona nie był systematykiem. Jeśli będzie Pan zainteresowany poważną literaturą o Lutrze to służę pomocą.

  • To teraz pan pojechał…. a jakieś przykłady?

  • Averroes

    Przełom XV i XVI wieku, Niemcy. Ma miejsce rewolucja technologiczna która umożliwia każdemu bardziej zamożnemu mieszczaninowi posiadanie i lekturę Pisma, dotychczas zarezerwowanego dla szalenie wąskiej grupy kleru. Powstają zręby industrialnego społeczeństwa mieszczańskiego a stary porządek społeczno-klasowy zostaje zakwestionowany. Papież jest ateistą podejrzanym o homoseksualizm, kuria miejscem moralnej degeneracji, a Kościół kupczy odpuszczaniem grzechów. Do tego dochodzą wieści o odkryciu jakiegoś Nowego Świata. Ewidentnie zbliżają się czasy ostateczne.

    W takim klimacie intelektualnym działali Luter, Zwingli, Melanchton i inni teologowie czujący palącą konieczność reformy. Nie było Jezuitów ani Soboru Trydenckiego. Ba! Dla przeciętnego wyznawcy nie było nawet Tomasza z Akwinu, bo jego Summa została na niemiecki przetłumaczona dopiero pod koniec XIX wieku! A reformatorzy pisali w językach narodowych, do młodej burżuazji, średniozamożnej szlachty i… duchownych niższego szczebla. Autentycznie głosili odnowę i Słowo Boże. Biblię tłumaczą Protestanci, Tradycja jest w nieładzie, a Magisterium zepsute.

    To, że Pan dzisiaj po 500 latach dąsając się stwierdza, że nie zaufałby reformatorom bo woli Pan Jezuitów i Sobór Trydencki, ignoruje rozrzut pomiędzy stuleciami (owoce Soboru zaczęto zbierać dopiero w XVII wieku), oraz przepaście kulturowe i geograficzne w samej Europie. Bilans Reformacji można oceniać lepiej lub gorzej (i w pełni negatywną ocenę szanuję), ale obrażanie się na Lutra bo „rozbił Kościół” i ostro krytykował papieża-ateistę to zupełne głupstwo.

  • i nikt Ci tego wzoru nie odbiera.

    luteranie nie mają problemu z Lutrem, traktujemy go normalnie, jak człowieka jego epoki.

    już pisałem: tożsamość protestancka nie zależy od Lutra. nie zależy ani od jego moralności, ani od jego teologii nawet. choć oczywiście Luter nadał ogólny kierunek reformacji i pewnie bez pewnych jego cech charakteru nie doszłaby ona do skutku.

  • „Rozpustnikiem był sam Luter, który dla koniunkturanych potrzeb zezwolił na bigamię,”

    dla niezorientowanych: przypadek bigamii był jeden, i bynajmniej nie dotyczył samego Lutra. tak więc nie wiem, jakim cudem można to powiązać z jego rzekomą rozpustą.

    więcej na ten temat np. tutaj.

    jeszcze może napisz, że Luter wywołał reformację, bo go chuć rozsadzała. 😉 tyle że swoją przyszłą żonę poznał dopiero w 1523, a do tego, żeby się z nią związał, musieli go wręcz namawiać inni.

    swoją drogą teraz się zastanawiam, czy aby w narracji kontrreformacyjnej nie interpretuje się tych nalegań współpracowników Lutra do ożenku z Katarzyną von Bora w ten sposób, że oni nalegali, żeby Luter rzekomo istniejący już związek [wiadomo, erotoman] zalegalizował. 😀 w tych paszkwilach wszystko jest możliwe…