Szkoccy episkopalianie za błogosławieniem małżeństw jednopłciowych

23

Kościół Episkopalny w Szkocji wypowiedział się za możliwością błogosławienia związków jednopłciowych w kościele. To pierwszy Kościół anglikański w Wielkiej Brytanii, który podjął taką decyzję. Kilka minut po decyzji synodu, konserwatyści spoza kraju mianowali „biskupa misyjnego” dla Zjednoczonego Królestwa.

Synod zmienił przepisy prawa kanonicznego, zgodnie z którym małżeństwo definiowane było jako związek kobiety i mężczyzny. 80% Izby Biskupów i Świeckich opowiedziało się za zmianami. W Izbie Kleru odsetek ten był mniejszy (67%). Wniosek złożył biskup Edynburga John Armes. Zmianom sprzeciwiła się tylko jedna diecezja Aberdeen and Orkney.

Jednocześnie wprowadzono zastrzeżenie, że każdy duchowny będzie miał prawo odmówić przewodniczenia takiej ceremonii bez narażania się na jakiekolwiek konsekwencje. Udziału w ceremonii będą mogli również odmówić świeccy pracownicy Kościoła/parafii (organista, kościelny etc.).

Decyzja szkockich anglikanów oznacza, że podobnie jak w przypadku Kościoła Episkopalnego USA rok temu, podjęte zostaną kroki, zmierzające do ograniczenia praw szkockich episkopalian w łonie Wspólnoty Anglikańskiej. – To odejście od stanowiska reprezentowanego przez większość Kościołów Wspólnoty Anglikańskiej – powiedział abp Josiah Idowu-Fearon, sekretarz generalny Wspólnoty Anglikańskiej.

Z kolei prymas Kościoła Episkopalnego w Szkocji, abp David Chillingworth, zaznaczył, że nowy przepis potwierdza, że w Kościele istnieją różne poglądy na temat małżeństwa. – Nikt nie będzie zmuszany do działania wbrew swojemu sumieniu. Potwierdzamy, że jesteśmy jednym Kościołem różnorodności i różnic, połączeni jednością w Chrystusie. Będziemy nieść poprzez nasze życie dwa czcigodne i historyczne ujęcia małżeństwa – pierwsze, które widzi w małżeństwie par jednopłciowych wyraz Chrystusowej akceptacji i otwartości oraz drugie, które mówi o tradycyjnym rozumieniu małżeństwa jako ustanowionego przez Boga i zdefiniowanego przez Pismo.

Błyskawicznie po głosowaniu synodu, GAFCON, zrzeszający konserwatywnych biskupów Wspólnoty Anglikańskiej, zapowiedział wyświęcenie misyjnego biskupa dla Szkocji, który ma objąć opieką kanoniczną konserwatywnych wiernych, nie zgadzających się z decyzją synodu. Nominację otrzymał ks. kanonik Andy Lines.

Decyzja szkockich anglikanów stawia pod presją Kościół Anglii, najbardziej konserwatywny Kościół anglikański w Wielkiej Brytanii.

>> Ekumenizm.pl: Prymasi ukarali Kościół Episkopalny USA

galeria

  • Cleo

    „Małżeństwa” jednopłciowe, „pary” jednopłciowe – smutne, smutne.
    A ja sobie tak dywaguję, że ta wzmożona propaganda i aktywność homoseksualna mężczyzn (odczuwalna w ostatniej dekadzie), może stanowić okrutną odpowiedź świata mężczyzn na ten wręcz karykaturalny feminizm, hasło i trend naszych czasów, który sprawił, że mężczyźni stracili swoje właściwe – przyznane im przez Boga – miejsce u boku kobiety, a kobieta u boku mężczyzny. Panie wolą dreptać po ścieżkach kariery aniżeli dreptać za malcem po ścieżkach parku….Obie płcie wyszły ze swoich ról, wykoleiły się, rodzina się rozpłynęła ….[oczywiście, nie dotyczy to całej populacji, …]
    No wiec mamy takie żałosne błogosławienie „małżeństw” jednopłciowych, już z definicji fałszywych ….

  • Cleo

    „Małżeństwa” jednopłciowe, „pary” jednopłciowe – smutne, smutne.
    A ja sobie tak dywaguję, że ta wzmożona propaganda i aktywność homoseksualna mężczyzn (odczuwalna w ostatniej dekadzie), może stanowić okrutną odpowiedź świata mężczyzn na ten wręcz karykaturalny feminizm, hasło i trend naszych czasów, który sprawił, że mężczyźni stracili swoje właściwe – przyznane im przez Boga – miejsce u boku kobiety, a kobieta u boku mężczyzny. Panie wolą dreptać po ścieżkach kariery aniżeli dreptać za malcem po ścieżkach parku….Obie płcie wyszły ze swoich ról, wykoleiły się, rodzina się rozpłynęła ….[oczywiście, nie dotyczy to całej populacji, …]
    No wiec mamy takie żałosne błogosławienie „małżeństw” jednopłciowych, już z definicji fałszywych ….

  • Defender

    Spośród dziesięciu wyświęconych dziś dla brytyjskiego Ordynariatu diakonów (którzy w ciągu miesiąca przyjmą święcenia prezbiteriatu), dwóch będzie skierowanych do Szkocji. Raczej będą mieli, co robić…

  • Cleo

    duplikat, do kasacji

  • Cleo

    Prymas Kosciola Szwecji mówi:
    „Będziemy nieść poprzez nasze życie dwa czcigodne i historyczne ujęcia małżeństwa – pierwsze, które widzi w małżeństwie par jednopłciowych wyraz Chrystusowej akceptacji i otwartości …”
    1/ Ale co potwierdza tę „Chrystusową akceptację i otwartość”, bo Chrystus wyraźnie mówi: „….ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie….”
    2/ Gdyby Bóg tak to widział (jak ów Prymas), to oprócz Ewy, pomocnicy i rodzicielki, stworzyłby jeszcze Adamowi – Adama bis …..wtedy byłyby „dwa czcigodne ujęcia malżeństwa”. No i Adam załapałby się jeszcze na tę literkę B z LGBT ++++
    To co mówi ten Prymas to są kpiny z Boga Ojca, Syna i Prawa ….. No coz, teraz takie śmieszne czasy nadeszły …..

  • Rozumiem pani drepcze parkowymi uliczkami z gromadką wnuków na ręku, aby dać tym samym świadectwo prawdzie. Miejsce przyznane przez Boga… doprawdy tragikomiczne.

  • Nikt tego trupa dla zbiegłych anglikanów nie ożywi.

  • Defender

    W Stanach, liczba wiernych ostatnio przekroczyła 20 tys.
    W UK, właśnie erygowano pierwszą pełnoprawną parafię (z własnym, a nie wypożyczonym kościołem) i wyświęcono największą liczbę kandydatów do kapłaństwa od czasu pierwszej fali.
    Zatem – wbrew Pana nieskrywanym nadziejom – trawestując Twaina, wiadomości o śmierci Ordynariatu są mocno przesadzone. A stan pacjenta stale się poprawia.
    A jeżeli jeszcze CofE pójdzie w ślady szkockich współwyznawców (co, jak myślę, jest tylko kwestią czasu), to także przed brytyjskim Ordynariatem będzie świetlana przyszłość.

  • Cleo

    Miło mi , ze lubi Pan pisać o mnie. Wobec tego odwzajemnię się. Odnoszę wrażenie, ze Pan już chyba z luteranizmu konwertował na ateizm. To by wyjaśniało Pański punkt widzenia.

  • Na temat Pani wiary się nie wypowiadam, bo nic mi do tego. Nie wiem w co lub w kogo Pani wierzy i niezbyt mnie to interesuje, stąd też byłbym rad, gdyby zechciałaby się Pani łaskawie powstrzymać z komentarzami na temat mojej wiary i konwersji. Może będzie rzeczywiście lepiej, jeśli będzie się Pani ekscytować łóżkową ortodoksją.

  • Szanowny Panie, tego nie można już nawet nazwać propagandą sukcesu (takowa była na początku tego niewypału). Powoływanie takiej czy innej parafii lub wyświęcenia kandydatów nie jest zwiastunem przejścia ordynariatu do ofensywy. Proszę spojrzeć na liczby powołań w Kościele Anglii tudzież na raporty ukazujące duchowe odrodzenie przy ośrodkach katedralnych. Nie ma żadnej świetlanej przyszłości – doskonale rozumiem Pańskie nadzieje i sympatie i je szanuję, ale rzeczywistość jest inna. W tym roku byłem cztery razy w różnych diecezjach anglikańskich. Rozmawiałem z kilkunastoma duchownymi (również katolickimi), w tym – o ile mnie pamięć nie myli co najmniej dwoma biskupami – i każdego pytałem o to samo – o ordynariat, mityczne odpływy. Żaden z nich nie potwierdził jakiejś tendencji, a mówili o pojedynczych przypadkach oraz o sporej liczbie powrotów z ordynariatów (ok. 30-40%) i konwersji z Kościoła rzymskokatolickiego – ruch odbywa się w dwóch kierunkach i z tego co wiem na korzyść Kościoła Anglii, co absolutnie nie znaczy, że źle życzę Kościołowi rzymskokatolickiemu w Anglii i Walii. Wręcz przeciwnie – robią wspaniałą ekumeniczną robotę. Myślę, że ci co mieli odejść to odeszli w latach 90. Nie pomoże w tym żadna propaganda sukcesu.

  • Cleo

    OK, pod warunkiem, że Pan będzie pisać o łóżkowej herezji ……

  • Herbert Ulrich

    Proszę nie być chamskim! Też mam gromadkę wnuków – a za tragikomiczny uważam raczej cały ten cyrk nowoczesnej post-teologii na tym portalu „ekumenicznym”.
    „Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci…”

  • Zawsze można zaprzestać lektury.

  • Herbert Ulrich

    Niezły pomysł. Że na to sam jeszcze nie wpadłem…

  • Defender

    1. Nie chodzi o propagandę sukcesu, a o twarde fakty.
    Nie znam żadnego przypadku, żeby którykolwiek z ponad setki wyświęconych dla Ordynariatu księży wrócił do Kościoła Anglii.
    Brytyjski Ordynariat, nawet wbrew obstrukcji ze strony części katolickich biskupów, rozwija się bardzo stabilnie (czego dowodem choćby dziesięciu nowych kapłanów – ośmiu księży anglikańskich + dwóch własnych seminarzystów). Liczba wiernych też systematycznie rośnie, a tam, gdzie Ordynariat otrzymał odrębne kościoły – wręcz lawinowo.
    2. Jednocześnie, amerykańskie doświadczenie pokazuje, że nawet nie tyle biskupki, co właśnie zmiana nauki na temat małżeństwa i rodziny powoduje, że wielu anglikanów mówi „dość”. Tak np. powstała bardzo niedawno pierwsza parafia Ordynariatu w stanie Kentucky. Jak biskup nakazał udostępnić parafię dla pseudomałżeństw homoseksualnych, to większość przeszła wraz z księdzem do Ordynariatu. Amerykański Ordynariat odniósł zresztą większy sukces, niż zakładali najwięksi optymiści (na czele ze mną).
    3. Dzięki istnieniu Ordynariatu, wierni w Szkocji też będą mieć teraz czytelną alternatywę. W Anglii, abp Welby bardzo rozsądnie zahamował liberalną rewolucję (a tym samym i degrengoladę Kościoła Anglii), ale myślę, że na dłuższą metę nic nie powstrzyma progresistów. Uzyskali kapłanki, potem biskupki, a następny cel na liście – pseudomałżeństwa homoseksualne – też na pewno z czasem osiągną. Do tego czasu, Ordynariat na tyle okrzepnie, żeby przyjąć wszystkich, którzy nie będą z tych zmian zadowoleni.

  • 1. Nie zna pan przede wszystkim dlatego, że takie
    przypadki nie są w ogóle nagłaśniane, podobnie jak konwersje na anglikanizm, a
    co dopiero w przypadku rekonwersji. W ogóle w katolickich mediach
    (prawosławnych zresztą też) panuje dziwna triumfalistyczna maniera chełpienia
    się takimi decyzjami, podczas gdy w przypadku protestanckich, a anglikańskich już
    wybitnie, takie zdarzenia utrzymuje się w dyskrecji. Z ustnych relacji wiem o
    przynajmniej kilkunastu przypadkach. Radziłbym się zainteresować liczbą
    polskich katolików uczestniczących w życiu Kościoła Anglii i przystępujących do
    niego. Zjawisko to nie jest marginalne.

    2. Zmiana wyznania w USA to w dużej mierze kwestia
    wielokrotnego wyboru. O ordynariatach w USA nie chcę się wypowiadać – nie byłem,
    nie widziałem. Jeśli ktoś z powodu małżeństw homoseksualnych przechodzi na
    katolicyzm to mnie te konwersje cieszą. Serio. Podejrzewam, że jednak z innych
    przyczyn niż pana.

    3. Wierni w Szkocji od zawsze mieli czytelną alternatywę.
    Zamiast hucpy ordynariatowej mogli zawsze przejść na katolicyzm. Działania abp.
    Welby’ego koncentrują się na czymś zupełnie innym niż Pan pisze.

  • A pani znów o Szwecji – jakiś odruch Pawłowa?

  • Defender

    Ad.1. Potrafię podać parafię pracy praktycznie każdego księdza z Ordynariatu. Znam też łączną liczbę księży na koniec kolejnych lat – zmieniającą się w wyniku zgonów i wyświęcania nowych. Mógł mi umknąć jakiś pojedynczy przypadek (choć to mało prawdopodobne), ale z całą pewnością nie miało miejsca „kilkanaście” rekonwersji. Może pan (lub pana rozmówcy) mieli na myśli księży anglikańskich, którzy wybrali ścieżkę diecezjalną, a potem z niej zawrócili. To możliwe (tego nie śledzę), ale to zupełnie odrębna sprawa niż Ordynariat!
    Ad.2. Ordynariat amerykański w pewnym sensie pokazuje potencjalną przyszłość dla pozostałych dwóch, bo je wyprzedza – choćby przez to, że dostał już własnego biskupa i uniezależnił się całkowicie od widzimisię biskupów diecezjalnych (niestety w Anglii muszą jeszcze na biskupa poczekać).
    Ad.3. Oczywiście, że zawsze była alternatywa, ale decydując się na ten krok wierni nie mogli zachować elementów swojej tradycji, ani spoistości wspólnoty. Teraz mogą nadal tworzyć grupę i to z dotychczasowym pasterzem („Anglicanorum coetibus” to w końcu znaczy „Grupy anglikanów”). Na tym polega rewolucyjny charakter tego rozwiązania (które papież Benedykt nazwał „proroczym gestem”).
    Jestem pewien, że nieprzypadkowo do Szkocji zostanie posłanych aż dwóch spośród dziesięciu nowych księży (zwłaszcza że formalnie Ordynariat obejmuje tylko Anglię i Walię).

  • Cleo

    O pardon, Monsieur le Redacteur en Chef – pomyłka, chodzi o prymasa ze SZKOCJI i te jego natchnione koncepcje małżeństwa…….

  • Defender

    „Z ustnych relacji wiem o przynajmniej kilkunastu przypadkach.”
    Jeszcze raz dokładnie policzyłem wszystkich wyświęconych (trochę z tym przesadziłem: w brytyjskim Ordynariacie nie było PONAD stu, ale nieco PONIŻEJ stu), odjąłem zmarłych oraz przypadki ekskardynacji do diecezji, a następnie porównałem z aktualnym wykazem, który liczy 89 nazwisk księży (+ 6 diakonów stałych):
    http://www.ordinariate.org.uk/organisation/clergy.php
    Generalnie liczby się zgadzają. Jeszcze raz powtórzę: nie znam żadnego przypadku anglikańskiego księdza, który wróciłby z Ordynariatu do Kościoła Anglii. Ale oczywiście o kimś pojedynczym mogłem nie słyszeć albo się nie doliczyć, lecz liczba „kilkunastu” – którą podawali Panu rozmówcy – jest absolutnie niewiarygodna.
    ***
    Tak na marginesie, bardzo ciekawe przypadki w Ordynariatach to byłe kapłanki anglikańskie (łącznie w USA i UK chyba około dziesięciu), które z założenia nie mogły liczyć na święcenia, a mimo to zdecydowały się na konwersję.

  • Emil Pindel

    Małżeństwa jednopłciowe są grzechem!!!!
    To grzech sodomski. Bóg zniszczył Sodomę właśnie za homoseksualizm bo był mu obrzydliwy a Kościół Episkopalny ma czelność tak mówić.

  • Emil Pindel

    Małżeństwa jednopłciowe są grzechem!!!!
    To grzech sodomski. Bóg zniszczył Sodomę właśnie za homoseksualizm bo był mu obrzydliwy a Kościół Episkopalny ma czelność tak mówić.