Ach, te wścibskie zakonnice

4

Różne rzeczy może sobie świecki na temat życia hierarchii Kościoła katolickiego wyobrażać, ale rzeczywistość, która czasami się wyłoni z rzadkich wywiadów któregoś z biskupów, przerasta wszystkie wyobrażenia. Tym razem zadziwił mnie biskup-nominat krakowski w wywiadzie dla Plus minus, a konkretnie, gdy uchylił rąbka tajemnicy dotyczącej nominacji biskupich.

Otóż nasz nowy metropolita krakowski zechciał się podzielić z czytelnikami fascynującą historią dotyczącą sposobu informowania nominatów o tym, że zostali wybrani do pełnienia jakiegoś urzędu. Arcybiskup Marek Jędraszewski telefon w sprawie zostania metropolitą łódzkim otrzymał, gdy akurat przebywał na urlopie w górach. O telefonie poinformowała przyszłego metropolitę łódzkiego zakonnica, której kazano poprosić biskupa o oddzwonienie do Papieskiego Wydziału Teologicznego. W rzeczywistości numer, na jaki miał oddzwonić biskup, był numerem nuncjusza papieskiego.

Fortel ten, który omalże nie zaszkodził biskupowi, bo tenże zamierzał zlekceważyć na urlopie telefon z Papieskiego Wydziału Teologicznego, został zastosowany, by zakonnice nie zorientowały się kto do przyszłego metropolity łódzkiego dzwoni. Gdyby się zorientowały – jak można się domyślać – niewątpliwie skojarzyłyby, że chodzi o nominację na metropolię łódzką i mleko by się wylało. A – jak to biskup Jędraszewski stwierdził – im mniej osób wie o nominacji, tym lepiej. Dlaczego tak jest można się tylko domyślać, bo biskup nie wyjaśnił, ale – puszczając wodze wyobraźni – zapewne dlatego, że wrogowie Kościoła nie śpią i taka wiedza zbyt wcześnie ujawniona może sprawić, że pokrzyżują plany, jakie papież powziął wobec diecezji.

A, że jak również wiadomo z wywiadu abpa Jędraszewskiego większość hierarchów na Zachodzie już się poddała to i na Wschodzie mogą chcieć mieć kolegów chętnych nie do walki, lecz do kapitulacji. Mniejsza jednak o to, bo mnie chodzi o te zakonnice. Otóż coś chyba hierarchia w Polsce z tymi zakonnicami musi zrobić, bo ewidentne jest, że żadną miarą ufać im nie można. Po pierwsze, niewątpliwie skłonne są wyjawić tajemnice biskupów, a po drugie, najwyraźniej są w stanie dedukować. Skoro – jak rozumiem – z ich kobiecej natury wynika, że prośba biskupa, by siostra tajemnicę rozmówcy zachowała dla siebie jest absolutnie nie do spełnienia to może by tak biskupi zamiast obsługi kłapiących jęzorami niewiast wybierali obsługę zakonników?

No bo niby zawsze można używać fortelu, ale co, jak następnym razem inny biskup nominat nie oddzwoni do nuncjusza bo będzie myślał, że to tylko Papieski Wydział Teologiczny? No i oczywiście zawsze może się okazać, że telefon odbierze jeszcze bardziej przebiegła zakonnica albo taka ciekawa również tego czego to Papieski Wydział Teologiczny od biskupa pilnie na jego urlopie potrzebuje.

  • Defender

    Gratuluję absolutnie zasłużonej (i całkowicie niezagrożonej) pierwszej nagrody w konkursie na artykuł roku w kategorii „ekupudelek”. I to rzutem na taśmę, tuż przed nowym rokiem!
    Za to właśnie kochamy ekumenizm.pl.

  • Wszyscy jesteśmy wzruszeni dowodami wdzięczności i niemierzalnej radości. Myślę, że Pani Redaktor również. Wspomnimy dzisiaj Pana przy kawie 🙂

  • Cleo

    Temacik ciekawy, pani Redaktor ma dużo dobrej woli, tylko te „narzędzia” , Hospody pomyłuj !!

  • Herakliusz

    Umiłowani Siostry i Bracia!

    W razie gdyby ktoś z Państwa robił jakieś szczególne plany
    na przyszły 2017 rok, to radziłbym sobie darować. W roku 2017 nastąpi koniec
    świata. Fakt że już kilka razy to słyszeliście, ale tym razem to już na pewno.
    Mówi tak wielebna Donna Larson z Kościoła Wieczności z Minnesoty, rabbi Juda
    ben Samuel z XII w. i wielebny Tomasz P. Terlikowski. Aha, i jeszcze Matka
    Boska, ale nie na pewno…
    * Pierwszy termin końca świata wyznaczony jest już na 1
    stycznia 2017 r. Wyznaczyło go Braterstwo Miecza Bożego jeszcze w roku 2012,
    kiedy to nie nastąpił koniec świata wyznaczony przez kalendarz Majów.
    Członkowie bractwa wiedzą to z bardzo pewnego źródła, bo od samego archanioła
    Gabriela, który obiecał szefowi bożomieczowców, że tylko jego wyznawcy
    przeżyją, a cała reszta sczeźnie w ogniu piekielnym. Kłopot w tym, że nikomu
    nie udało się jak dotychczas potwierdzić faktu istnienia Bractwa Miecza Bożego,
    co może dowodzić, że albo jest to organizacja niezwykle tajna i
    zdyscyplinowana, albo składa się z czterech świrów, którzy siedzą w piwnicy
    przy świecach i szykują się na apokalipsę.
    * Drugi termin Armageddonu znamy dzięki obliczeniom
    internetowego proroka Roberta Binniona, który przekonuje, że rok 2017 jest
    przełomowy, albowiem zbiega się w nim koniec wszystkich „biblijnych generacji”,
    których jest dokładnie 7. Według różnych interpretacji biblijne pojęcie
    „generacji” może bowiem dotyczyć 38, 40, 50, 70, 80, 100 lub 120 lat – i
    wszystkie kończą się akurat w roku 2017. Nie pytajcie dlaczego, i tak nie
    zrozumiecie. Zgadza się z nim inny ekspert od końca czasów Michael Palmer,
    który wieszczy, że w 2017 r. „Ziemia zacznie bekać trzęsieniami, tsunami,
    wulkanami i pogodą, jakiej współczesna ludzkość nie widziała” i świat
    najprawdopodobniej skończy się 29 lipca – choć, jak sam Palmer przyznaje, ta
    konkretna data to tylko spekulacje.

    Gdyby apokalipsa nie wyrobiła się na drugi termin, ma jeszcze trzeci – 21 sierpnia. Tego dnia nastąpi bardzo spektakularne zaćmienie słońca – obejmie USA od morza do morza, zaciemniając 12 stanów, a także zachodnią
    Europę, choć trochę mniej. Zgodnie z Apokalipsą św. Jana po trzech dniach
    ciemności na ziemię zejdzie niewiasta obleczona w słońce z księżycem pod
    stopami, ścigana przez smoka wyposażonego w 7 głów i 10 rogów, który będzie
    miał w planach pożarcie jej dziecięcia, ale wszystko skończy się szczęśliwie –
    dla dziecięcia w każdym razie, bo dla ludzkości trochej gorzej.

    Tak czy owak – szamani wzywają do ofiar i modlitwy…
    Szczególnie do ofiar, bo po co one komu na tamtym świecie?