Gorzkie żale pod dachem IPN-u

36

4 października odprawiono w Warszawie gorzkie żale nad posoborowym katolicyzmem – za kaplicę posłużyła salka Instytutu Pamięci Narodowej, a w roli kapłanów wystąpili: Sławomir Cenckiewicz, sympatyk Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X i historyk IPN-u oraz Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”. W roli pluszowego apologety niepokornego protestantyzmu wystąpił Cezary Gmyz, korespondent TVP w Berlinie.

Przyczynkiem liturgii żalów i pretensji wobec współczesnego Kościoła rzymskiego tudzież momentami heheszkowatej odsieczy red. Gmyza była promocja najnowszej książki red. Lisickiego poświęconej Lutrowi – w podtytule „Ciemna strona rewolucji.” Wymowna jest już okładka – podobiznę Lutra otaczają jakby płomienie – zapewne piekielne, a projekt okładki przytłaczają dwa napisy „Lisicki” i „Luter”. Właściwie to wizualna zapowiedź treści – to ma być generalna rozprawa Lisicki contra Luter, a może nawet więcej Lisicki contra cały protestantyzm, ekumenizm, posoborowy katolicyzm i inne fenomeny. Jednak rozczarowany będzie ten, kto oczekuje solidnej biografii, solidnego tła, solidnej pracy historyka, solidnego teologa czy po prostu solidnego badacza.

Książka jest konglomeratem publicystycznych enuncjacji opatulonych cytatami pochodzącymi głównie z publikacji Lutrowi nieprzychylnych wyprodukowanych albo w czasach zamierzchłych albo w środowiskach, które z założenia poza Kościołem rzymskim dostrzegają dzieło szatana, a w wariancie szczodrobliwym, eklezjalną próżnię. Lisicki powołuje się wprawdzie na poważne opracowania, jak choćby książkę Heinza Schillinga, wydaną również w języku polskim, ale sądząc po zamieszczonej bibliografii, nie odnosi się do polskiego tłumaczenia, a do własnego przekładu, nie podając przy tym (przypisów brak) tekstu oryginalnego – trudno zatem określić horyzont przytaczanych słów Schillinga, który jako protestancki teolog staje się sojusznikiem w walce Lisickiego. To samo z książką Lyndal Roper, która niebawem zostanie wydana w j. polskim.

Wypowiedzi, czyny i zamiary Lutra, które Lisicki oczywiście przejrzał na wylot, wspierane są głównie jednostronnymi ocenami największych krytyków Lutra, najczęściej z okresu przedsoborowego i ze środowiska zbliżonego do katolicyzmu integrystycznego. Antyprzykładem jak nie należy Lutra po katolicku postrzegać jest kardynał Walter Kasper i współcześni ekumeniści rzymskokatoliccy. Literatura poważnych i liczących się badaczy życia Lutra, ale przede wszystkim znawców teologii Lutra (Lisiciki zasadniczo nie widzi różnicy między teologią Lutra a teologią luterańską) jest albo nieobecna albo używana do wsparcia apologetycznego dictum. Cytowani duchowni i pisarze, mniej lub bardziej znani, to po prostu aktorzy w hejterskim spektaklu, jaki serwuje Lisicki już na pierwszych stronach książki.

Jednak ten hejt skierowany jest głównie wobec Franciszka, na którym nie pozostawia suchej nitki za spotkania, modły i objęcia z prymas Kościoła Szwecji Antje Jackelen. Lisicki przypuszczając generalny atak na Franciszka tak zmaga się z całym posoborowym dziedzictwem, w tle którego widzi Lutra heretyka. Już na wstępie, który jest jasną zapowiedzią tego, co będzie później, próbuje stworzyć atmosferę skandalu i sejsmicznego wstrząsu – już sam fakt spotkania prymaski (kimże ona, niegodna, jest?!) z papieżem zakrawa na obrazę majestatu Świętego Kościoła Rzymskiego i chyba też zdradę Franciszka. Z pewnością jest to zdrada, ale wobec katolicyzmu Lisickiego, który w średniowiecznych bullach, sylabusach i encyklikach papieży antymodernistów znajduje nie tylko duchowy dom, ale i kluczowy kompas w interpretowaniu eklezjalnej rzeczywistości.

Wypowiedzi Lisickiego na temat Lutra czy protestantyzmu w ogóle to po prostu strumień świadomości, luźno posklejane spekulacje pozbawione podstawowego warsztatu krytycznego, umiejętnego obchodzenia się z tekstami źródłowymi i – co nie jest bez znaczenia – absolutne niezrozumienie teologii Lutra, wejścia w jej wewnętrzny rytm, zrozumienia jej intencji i treści – zamiast tego czytelnik otrzymuje dobrze znane slogany: Luter odrzucił sakramenty, Luter zanegował Kościół, Luter zanegował autorytet(y), Luter sam uczynił się ostatecznym autorytetem itd. Jeśli ktoś spodziewa się krytyki Lutrowej teologii na miarę Congara, Ratzingera, Iserloha, Pescha czy nawet znanych luterańskich konwertytów na katolicyzm, ten poczuje się jak wielkomiejski weganin na otwarciu powiatowej masarni.

Lisickiego zupełnie nie interesuje teologia reformacyjna bez apologetycznego ujęcia, ani tym bardziej to, jak Luter rozumiał swoją teologię i jak rozumieją ją ewangelicy/luteranie kiedyś i dziś. Przykładem jest to, jak Lisicki ukazuje spotkanie Lutra z kardynałem Kajetanem w Augsburgu – nużąco jednostronne i przewidywalne. Lisicki tłumaczy co Luter myślał, a czego nie myślał, co odczuwał (najczęściej nie tak jak trzeba), a co odczuwał przesadnie lub niewystarczająco. Luter Lisickiego to reformator, który nie tylko nie rozumie czym jest łaska, odpust, Kościół, ale w konsekwencji, czym jest sama wiara. Dobrych intencji i pozytywów u reformatora – jak okiem sięgnąć nie ma – co w krytycznej recenzji na łamach Gościa Niedzielnego zauważył również ks. Tomasz Jaklewicz, nawet jeśli też wpisał się w dość przykry trend zafascynowania orientacją seksualną szwedzkich biskupów luterańskich.

W swojej książce Lisicki pokazuje, że nie tylko nie ma pojęcia o teologii luterańskiej, mieszając wypowiedzi Lutra z wyrwanym cytatem z ksiąg symbolicznymi i nie uwzględniając odmiennej hermeneutyki teologicznej reformatorów. Wykazuje też zdumiewającą ignorancję wobec podstawowych tematów teologii reformatora i teologii luterańskiej w ogóle, czego przykładem jest nauka o usprawiedliwieniu. Lutrową soteriologię przedstawią jako wybuchową mieszankę skrajnego subiektywizmu, autorytaryzmu i fideizmu celem ukojenia wewnętrznej zgryzoty.

Wypowiedzi Lutra kontrowane są apologetami rzymskokatolickimi z różnych epok. Lisicki, proponuje w gruncie rzeczy updateowaną wersję antyluterańskich publikacji z przestrzeni wieków i próbuje je sprzedać jako świeżynkę, podczas gdy w rzeczywistości mamy do czynienia z jakością listu odpustowego. A propos odpustów – Lisicki wygłasza tezę, że Lutra nie obchodziły tak naprawdę odpusty, działania Teztla i innych handlarzy zbawieniem. Czytelnik dowiaduje się, że Lutrowi chodziło tylko o sławę, samorealizację i poklask gawiedzi – to zaiste porażająca prawda o ciemnej stronie reformacji. Mało tego, Lisicki pisząc o wydarzeniach 1517 roku mówi o nauce, jaka „króluje w głowie Lutra, ale też w całym regionie.” Wcześniej stwierdza, że nauka (jaka?) kiełkuje w głowie Lutra, za chwilę mówi o królowaniu – tyle tylko, że nie ma chyba żadnego poważnego badacza Lutra, który w AD 1517 mówił o jakiejś nauce Lutra, która rzekomo ogarnęła i wszystkich.

Hejterska liturgia w IPN

Każdy kto nie czytał książki mógł bez problemu dowiedzieć się, o czym ona właściwie jest na spotkaniu zorganizowanym w placówce IPN w centrum Warszawy. Cenckiewicz, dawny redaktor naczelny „Zawsze wierni”, niespecjalnie krył się ze swoją opinią zarówno o Soborze Watykańskim II, jak i ekumenizmie. Koordynaty zostały jasno określone, a słuchacze nolens volens stali się uczestnikami seansu spirytystycznego, w którym Luter stanął w jednym rzędzie z inicjatorami rewolucji francuskiej, bolszewikami i hitlerowcami. Wtórował mu Lisicki, który stwierdził, że konsekwencją Lutrowej nauki o usprawiedliwieniu było odrzucenie sakramentów i zanegowanie Kościoła. Zabrakło tylko wyraźnego stwierdzenia, że efektem wystąpienia Lutra był również ateizm, ale apostołów tego poglądu przecież nie brakuje.

Postawiono nawet tezę, że luteranizm jest najbardziej radykalna formą zeświecczenia chrześcijaństwa – to jeden z takich momentów, kiedy słuchacza nachodzi refleksja, czy czasem nie jest traktowany jak rudymentalny idiota. W dyskusji wciąż przewijała się mantra o protestantyzmie jako religii bez autorytetów i absolutnej negacji wszystkiego co ważne i święte, i co przez papieży (tych prawdziwych, oczywiście) do wierzenia było dotąd podawane i bez szemrania przyjmowanie aż przyszedł Niemiec Luter i wszystko popsuł. Nieustanne ubolewanie nad podpisaną w 1999 roku Wspólną Deklaracją o Usprawiedliwieniu, którą Lisicki nazywał wciąż dekretem, sprowadzało się do absurdalnej konstatacji, że de facto nie obowiązuje ona luteran, bo przecież nie mają żadnych autorytetów, ale tylko katolików podkopując ich tożsamość. Rolę ówczesnego prefekta Kongregacji Nauki Wiary, kard. Josepha Ratzingera przedstawiono jako jej wewnętrznego przeciwnika, zapominając, że jeśli któryś ze współczesnych, żyjących teologów ma prawo nazywać się ojcem tej deklaracji to oprócz kardynałów Kaspera i Lehmanna jest to właśnie Benedykt XVI.

W dyskusji uczestniczył Cezary Gmyz, który pełnił rolę protestanckiego pieszczocha. Gmyz uroczyście wstydził się za Kościół Szwecji i inne okropności produkowane przez jego współwyznawców na Zachodzie, serwował co rusz pluszowe anegdoty, które miały nieco ocieplić diabelski protestantyzm i być może jego samego jako upartego protestanta, który nie widzieć czemu wciąż do tej rebelii należy. Dowiedzieliśmy się jednak, że ten protestantyzm firmowany przez red. Gmyza jest w jakiejś mierze znośny, bo… polski. Red. Lisicki pospieszył z przesłaniem mistycyzmu polskości w roli leku osłonowego przed niestrawnościami protestantyzmu. Sprawia on, że pewnych protestantów można w określonych warunkach nawet lubić.

Niestety, red. Gmyzowi kilkakrotnie udało się popełnić merytoryczne gafy, gdy odpowiadając na pytanie z sali, stwierdził, że do „starego Lutra odwołują się Kościoły staroluterańskie” – czytaj: staroluteranizm jako synonim dobrego luteranizmu bez tych wszystkich naleciałości, którymi tak bardzo gardzi red. Lisicki. Nie wyjaśnił, czy stary Luter to też ten Luter pod koniec życia z antyżydowską obsesją czy jakiś inny wystylizowany Luter po ortodoksyjnym liftingu w Missouri lub wydestylowany z książki red. Lisickiego. Równie zadziwiające było stwierdzenie red. Gmyza, że od ogłoszenia 95 tez w 1517 roku Luter poglądów nie zmieniał, co obnaża naprawdę zasmucający brak merytorycznego przygotowania do reprezentowania luteranizmu w takiej czy innej formie.

galeria

  • Cleo

    „Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców…”/Mat 7;18/ Wiec pytam: dlaczego takim zgniłym owocem okazuje się oblicze współczesnego kościoła luterańskiego w Szwecji? Dlaczego takie infantylne rzeczy wypowiada w swoich „kazaniach” arcybiskupka Antje Jackelen, a biskupka Eva Brunnie zdejmuje krzyże ze scian … dlaczego ten uznany (wedle tekstu artykułu) teolog Ratzinger umieścił kościoły protestanckie dopiero w 3 kategorii kościolów Chrystusowych…..?
    ps. A dlaczego na tym spotkaniu zabrakło (podobnie jak w dyskusjach wokół wykladów i konferencji prof.Guza) teologów ewangelickich, np. dr J.Sojki? Wczoraj „otwierał” jubileuszową tzw.Bramę Lutra w naszej parafii i wygłosił zgrabny i zwięzły wykład nt, symboliki tekstów reformacyjnych …. Ale myślę, że bardziej potrzebny byłby wczoraj tam, w IPN, żeby bronić tego w luteraniźmie, co się jeszcze do obrony nadaje …..

  • A dlaczego Pani kłamie rozpowszechniając nieprawdę. Bp Brunne nie zdejmuje żadnych krzyży ze ścian.

  • Cleo

    Naocznym świadkiem nie byłam, ale powtarzam za mediami…. A oto jeden z kilkunastu takich tekstów w internecie: Eva Brunne, luterańska „biskupka” Sztokholmu – do tego lesbijka […] zaproponowała, by w jej diecezji usunąć wszystkie krzyże, zastępując je oznaczeniami wskazującymi drogę do Mekki
    /za „niezależna”/

  • Averroes

    Z Niezależną jak w żarcie za komuny, że rozdają samochody na Pl. Czerwonym. Tylko, że nie samochody ale rowery, i nie rozdają, ale kradną. Jak rozumiem pani biskup zasugerowała przekształcenie jednego portowego kościoła (autonomicznego, poza jej diecezją) w miejsce modlitwy dla marynarzy różnych wyznań (w tym również dla muzułmanów). Ale ów kościół odmówił. Koniec historii. Uważam, że takie gesty są niepotrzebne, błędnie odbierane, i pokazują źle rozumianą nadgorliwość. Ale po co przy okazji kłamac jak Niezależna?

  • Skoro Pani nie była to proszę nie kłamać za tzw. niezależną. Wielokrotnie n tym forum wyjaśniałem po sprawdzeniu u źródła, a pani swoje jakby w transie.

  • Cleo

    „Fronda” tez kłamie? :

    To, co zrobiła biskup Sztokholmu to prawdziwy skandal. Eva Brunne wezwała księży jednego z kościołów do pozbawienia go chrześcijańskich symboli religijnych i zastąpienia ich tabliczkami wskazującymi Mekkę. Chodzi o kościół Sjömanskyrkan, który stoi we wschodniej części portu w Sztokholmie.

    Czy mam tu wklejać po kolei pozostałe informacje z innych źródeł? Jest tego sporo …… A poza tym istota problemu związanego z wczorajszym spotkaniem w IPN naprawdę nie polega na tej „biskupce” ….Wiec proszę nie zaciemniać problemu, panie Redaktorze.

  • Też, kłamie i nie pierwszy raz. Powtarzam, zweryfikowałem u źródła. Sprawę opisałem.

  • Herbert Ulrich
  • Herbert Ulrich

    1:56:13
    Red. Gmyz, omawiając polski wspólczesny protestantyzm, nie wahał się powiedzieć, że biskup KEA złamał konstytucję Kościoła ustawą umożliwiającą diakonkom sprawowanie Eucharystii.

  • Cleo

    ….? No to bierzemy świeczki i idziemy pod siedzibę biskupa Kościoła …..! 😉

  • Andrea

    to informacje ze źródeł?…… Pani rozumie sens słów, które Pani używa?

  • Cleo

    A Pan…?

  • Cleo

    Rzeżba z Salzburskiego kościoła – świetna i niezwykle sugestywna ….

  • To o czym pan redaktor pisze zarzucajac Lisieckiemu jest obecne w literaturze od lat. Cytowalem co pisal o Lutrze Jacques Maritain. Po prostu czesc katolickich duchownych i swieckich rozpieszczala ewangelikow swoimi opiniami o Lutrze i dzis artykulacja po prostu katolickirgo punktu widzenia dla niektorych jest szokiem. Obejzalem na yt nagranie z konferencji i byla dosc lagodna, red Gmyz dosc dobrze wypadl, krytykujac to co jego zdaniem luteranizmen nie jest w koscielach skandynawskich, probujac obronic reformacje w jej pierwotnym zamierze tj oczyszczenia kosciola. Najslabiej wypadl Cenckiewicz, jako historyk budzi u mnie podziw, ale teologiem nje jest i mimo najpewniej silnej wiary, brak mu metody.to artykulacji swoich przemyslen. A red. Lisicki to niewatpliwie jeden z najwiekszych erudytow w srodowisku dziennikarzy i komentatorow jego szeroka wiedza na tematy z pogranicza religii i historiozofii budza nieskrywane moje uznanie.

  • Można się nie zgadzać z tym, jak a jest sytuacja Kościoła Szwecji, ale trzeba mieć jeszcze jakieś argumenty – red. Gmyz się nią nie wykazał popełniając błędy merytoryczne. Lisicki o luteranizmie ma miałkie pojęcie i po prostu go nie rozumie, a Cenckiewicz to szkoda działać. Swoją drogą nie wiedziałem, że jest lefebrystą i dopiero ta debata mi to uświadomiła.

  • Red. Gmyz mówi nieprawdę, ale to nie pierwszy raz.

  • Cleo

    A dlaczego pana Redaktora na tej dyskusji nie było, lub p.Jerzego Sojki ? Jeżeli nawet nie dostaliście Panowie imiennych zaproszeń, to przecież wstęp na tę dyskusję nie był chyba ograniczony ….A teraz to żale nad rozlanym mlekiem…..A dyskusja nad tą książką to był ważny moment, bo po tę książkę sięgnie wielu katolików,…..którzy po książki o Lutrze wydane przez wydawnictwa protestanckie z pewnością nie sięgną ……..

  • karneol

    W dyskusji na wspólny temat (tu. : M. Luter) wymagane jest minimum sympatii czy zrozumienia do niego. Niestety, treść książki Lisickiego nie pozostawia w tej mierze żadnych złudzeń. Raczej, jak sądzę, założeniem tego spotkania (jak i kilku innych w kraju, poświęconych Lutrowi) było jeszcze jedno utwierdzenie się przekonanych w antyekumenicznych przekonaniach. Można więc usprawiedliwić nieobecność ww. osób na tym spotkaniu.

  • A skąd Pani wie, że nie było? Na spotkaniu było przynajmniej kilku ewangelików, w tym jeden duchowny i wszyscy się dziwowali słysząc to co słyszeli.

  • Herbert Ulrich

    Wszyscy się dziwowali, ale jakoś nikt nie protestował…

  • Cleo

    Szkoda, ze w roku Jubileuszu Reformacji polscy katolicy nie mają okazji dowiedzieć się czegoś o „jaśniejszych stronach rewolucji”…A dyskusja w IPN była taką okazją….(red. Gmyz nie jest profesjonalnym teologiem, wiec łatwo mu teraz wytykać błędy czy merytoryczne braki, etc.) A w narodzie będzie funkcjonowała i tak narracja prof. Guza, bo on się o to bardzo starał …

  • Oj, takie dyskusje charakteryzuja sie pewnymi uogolnieniami i nie trzeba komentowac o co chodzinze Skandynawia. Podejscie w ktorym oznajmia sie ze krytyk na pewno niewielenwie bo jakby wiedzial wiecej to by zapewne nie krytykowal jest infantylne. Lisicki krytykuje to co poznal jako lutrranizm a redaktor broni z kolei tego co sam rozumie pod pojeciem luteranizmu. Wot. Z pozycji ortodoksyjnego katolika naprawde trudno odnalezc w teologii Lutra cos pozytywnego, no chyna ze na zasadzie felix culpy uznac Lutra za przyczyne dla chocby Loyoli. Ale to raczej pokretna logika.

  • A to czemuz? Luter vhyba nawet w.oczach najzagorzelszych epogonow daleki jest od bohatera dla hagiografii

  • karneol

    Luter odrzucał kult świętych, więc nie o to idzie przy próbie zrozumienia jego teologii.
    Reformacja to odnowa Kościoła, ale przyjęcie tego założenia wymagałoby uznania czy pojęcia przyczyn, które ją wywołały. Kościół rzymsko-katolicki przyjmuje, że Sobór Trydencki był tutaj wystarczającą reformą, choć właściwie, w oczach protestantów, utrwalił podział chrześcijaństwa.
    Wydaje mi się, że założeniem wstępnym tego typu spotkań, koncentrujących się na osobie Marcina Lutra, byłoby uznanie go przez obie strony za „świadka Jezusa Chrystusa”, jak głosi tytuł jednego ze wspólnych dokumentów luterańsko-katolickich i zdjęcie z niego średniowiecznego odium „heretyka”. Może po 2017 roku będziemy tego bliżsi ?

  • Cleo

    „naprawde trudno odnalezć w teologii Lutra cos pozytywnego”
    Na prawdę?? A 1/ Nauka o usprawiedliwieniu z łaski przez wiarę 2/Otwarcie na Ewangelię Chrystusową 3/ Idea tłumaczenia Biblii na języki narodowe – toż to bardzo jasna strona Lutrowej rewolucji, wręcz niezbywalne wartości
    Zauważył to nawet Jan Paweł II ….

  • Jaka odnowa? Zaoranie sakramentologii, soteriologii w duzejnczesci eklezjologii itd.to nie odnowa a rewolucja. Luter jest z katolickiego punktu widzenia heretykiem i to nie mojanwina jako katolika ze ktos ma z tym problem.

  • Wszystko to istnialo w Kk poza Lutrem. Wystarzy poczytac listy Erazma. Jak w domu sa myszy mozna dom oczyscic albo jak zrobil to Luter spalic.

  • karneol

    No, cóż, widać, że nie będziemy tego bliżsi. Pocieszam się, że to jest tylko polska optyka.

  • Cleo

    Panie Christianosie, a co Pan jako katolik sądzi o artykule ks.prof.W.Hryniewicza „Zbawiciel jest polifoniczny” ? Czy to dla Pana również herezja? (bo jestem ciekawa….).

  • Paton
  • Cleo

    Polecam panu wykłady prof. Grzegorza Kucharczyka z cyklu „Reformacja protestancka, odnowa czy destrukcja” (na youtube) Warto starać się poznać obie strony medalu ….

  • Paton

    Absolutnie to nie jest moja opinia o Lutrze, podałem wyłącznie jako ciekawostkę bo ŚRME ostatnio bardzo się zainteresował Luterem i nawet w dniu śmierci swojego założyciela wygłaszał wykłady o Lutrze. Jak dla mnie dziwactwo. Szczególnie biorąc pod uwagę jak mała to społeczność – mało kto o niej choćby słyszał.

  • Herbert Ulrich

    Ku pamięci:
    „Według Ewangelii lub – jak mawiają – według prawa Bożego, mają biskupi jako biskupi, czyli jako ci, którym powierzono posługiwanie słowem i sakramentami, odpuszczać grzechy, odrzucać naukę niezgodną z Ewangelią i wyłączać ze społeczności Kościoła bezbożników, których bezbożność jest jawna, bez użycia siły ludzkiej, lecz słowem. W tych sprawach Kościoły zobowiązane są prawem Bożym do posłuszeństwa biskupom, według słów: „Kto was słucha, mnie słucha”.

    Atoli jeśli nauczają czegoś lub ustanawiają coś wbrew Ewangelii, to Kościoły mają nakaz Boży odmówić im posłuszeństwa: „Strzeżcie się fałszywych proroków” (Mat. 7); „Choćby anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną, niech będzie przeklęty (Gal. 1); „Nie możemy bowiem nic wskórać przeciwko prawdzie, ale dla prawdy” (II Kor. 13); Dana mi jest moc „ku zbudowaniu, a nie ku burzeniu”. (…)

    Piotr nie pozwala biskupom panować i niewolić Kościoła. Nie dążymy więc do tego, aby się biskupi wyrzekli władzy, lecz tego tylko się domagamy, aby pozwolili nauczać czystej Ewangelii i aby złagodzili nieco niektóre zarządzenia, których nie można zachować bez grzechu: Lecz jeśli nie ustąpią, niechaj rozważą, jak zdadzą sprawę przed Bogiem z tego, że przez swój upór dali przyczynę do rozłamu w Kościele.”

    Konfesja Augsburska XXVIII

  • Cleo

    Herbercie …. czy TY naprawdę jeszcze sądzisz, że biskup-zwierzchnik polskiego KEA, w otoczeniu szwedzkiej „prymaski” i niemieckich „biskupek” pamięta jeszcze o takiej ramotce teologicznej jak
    Konfesja Augsburska”….? Nie żartuj. Jego strategię wyznaczają standardy lewackiej ŚFL …..Przecież w tym Kościele nie ma już pojęcia grzechu, ani pokuty …..
    „Wolni w Chrystusie zmieniamy świat” – oto aktualna Konfesja polskiego KEA.

  • Maciek Rasn

    powiedz to swoim kolegom ze studiów, którzy przeszli na protestantyzm

  • Którym? I co mam im powiedzieć?