Boże Dzieciątko i inne niewiniątka

0

Zdarzyło się to niecałe dwa lata po zakończeniu wojny. Moja ciotka, która mieszkała z mężem na wsi, poczuła skurcze porodowe. Jej mąż zaprzągł konia do wozu i ruszyli do akuszerki. Jednak ciotka poczuła, że raczej nie dojadą, więc wuj przywiązał konia i odebrał dziecko. Nikt się tym specjalnie nie przejął – takie czasy były – ciotka i dziecko szczęśliwie przeżyły.

My po raz kolejny będziemy świętować urodziny w podobnych okolicznościach pewnego niezwykłego Dziecka. Dziecka, które straciło życie jako dorosły i przez ponad dwa miliardy ludzi na całym świecie jest uważane za Boga i Zbawiciela. Ponieważ stało się Kimś niezwykłym stąd rozczulamy się nad świątecznymi obrazkami. Gdyż narodzenie małego księcia lub księżniczki rozczula, ale narodziny dziecka biedaka już niekoniecznie.

Smutne jest to, że te dwa tysiące lat po Najważniejszych Narodzinach, nadal rodzą się dzieci, które zaraz umierają z powodu braku opieki, nieodpowiednich warunków lub współczesnych Herodów. Smutne jest to, że nas chrześcijan bardziej wzrusza gipsowa figurka Dzieciątka w żłobie niż prawdziwe dziecko zagrożone śmiercią lub narodzone w jeszcze gorszych warunkach niż Jezus w Betlejem. I czy naprawdę nie możemy nic zrobić, żeby dzieci nie rodziły się w obozach dla uchodźców, w slumsach i nie umierały z powodu warunków w jakich się urodziły?