Refleksje na dzień islamu

58

Dzisiaj w Polsce po raz dwunasty obchodzony jest Dzień Islamu. Przewodnie hasło tegorocznego to poparcie dla duchowego wymiaru człowieka. Rada Wspólna Katolików i Muzułmanów wydała z tej racji oświadczenie, w którym za ogromne wyzwanie dla ludzi wierzących uważa „galopujące procesy laicyzacyjne, próbujące sprowadzić człowieka wyłącznie do poziomu materialnego, a religię przesunąć na margines życia społecznego lub zamknąć całkowicie w sferze prywatnej”

Rada potępia wszystkie formy islamofobii i chrystianofobii. Przykład tej pierwszej to podpalenie Centrum Muzułmańskiego w Białymstoku, tej drugiej – sytuacja chrześcijan w Pakistanie na przykładzie skazanej na śmierć Asii Bibi oraz zamachy w Nigerii. Nie przechodząc do porządku dziennego nad sprawą podpalenia w Białymstoku to jednak wymienione przykłady nietolerancji – z jednej strony wobec wyznawców islamu a z drugiej chrześcijaństwa – dzieli jednakowoż kwestia skali. Przypomnieć warto, że do ostatnich zamachów w Nigerii doszło zaledwie w ubiegłym tygodniu (piątek, sobota) a zginęło w nich prawie 200 ofiar.


 


Relacje z zamachów w Nigerii miałam okazję obserwować w telewizji Al Jazeera przebywając wtedy na terenie jednego z bardziej tolerancyjnych muzułmańskich krajów Bliskiego Wschodu. W dzienniku TV transmitowanym przez Polonię chyba nie było o tym wzmianki – w każdym razie niezauważalna. Oczywiście z punktu widzenia Polski sytuacja w Nigerii jest tak mało istotna jak sytuacja w Polsce z punktu widzenia Kuwejtu. Jednak sceny z ulic i szpitali po zamachach a osmalony gmach centrum jakoś nie mogę zestawić równorzędnie. Nie obarczam wszystkich muzułmanów odpowiedzialnością zbiorową za zamachy ani nie uważam nawet, że islam jest z gruntu nietolerancyjny i krwiożerczy.  Ba, w kwestii obecności religii w życiu społecznym może być nawet wzorem dla chrześcijan. Nawoływanie do modlitwy niesie się pięciokrotnie w ciągu doby. Wyznawcy islamu mogą czasem zawstydzić chrześcijan z Europy swoją znajomością Biblii a przynajmniej historią patriarchów i proroków. Jednak chętniej państwa i ludzie islamu przyjmą standardy zachodu w kwestii demokracji czy nawet popkultury – w arabskiej telewizji można zobaczyć Arabskiego Idola, niektóre kraje gwarantują miejsca kobiet w parlamencie – niż będzie możliwe swobodne konwertowanie w obie strony a także swobodne głoszenie swojej religii z intencją nawracania. Może i nasza cywilizacja zachodnia zapłaciła dużo za możliwość swobodnego wyboru religii czy głoszenia jawnego ateizmu ale trudno się mi zgodzić ze zdaniami z oświadczenia Rady, że „Pomijanie duchowego wymiaru człowieka czyni go uboższym, prowadząc do odrzucenia Boga i ludzi. Konsekwencje takiego czynu widoczne są w nasilających się w różnych częściach świata aktach przemocy”. Zwłaszcza jeżeli jako przykłady tych aktów przemocy wymieniana jest Asia Bibi , Nigeria i podpalenie Centrum Muzułmańskiego w Białymstoku. Pomijanie duchowego wymiaru człowieka może być konsekwencją jego alienacji, wykorzystania, tak – nawet przemocy – jednak w podanych przypadkach można chyba mówić nie o pomijaniu lecz o złym rozumieniu roli religii w życiu społecznym i prywatnym.