Szkodliwy relatywizm, na pewno nie ekumenizm

6

Podczas mszy w katedrze episkopalnej (anglikańskiej) w Glasgow muzułmanka zaintonowała fragmenty Koranu, które ukazują islamską wersję narodzin Jezusa i negują jego bóstwo. Proboszcz katedry ks. Kelvin Holdsworth broni decyzji. Odśpiewano po arabsku sury 19 z Koranu, która jest sprzeczna z chrześcijańskim rozumieniem posłannictwa Jezusa jako Syna Bożego i prawdziwego Boga.

Proboszcz katedry mariackiej w Glasgow tłumaczy swoją decyzję, że podobny udział muzułmanów w chrześcijańskiej liturgii przyczynił się do budowania mostów porozumienia między wyznawcami obydwu religii. Podkreślił, że podobnie inicjatywy podejmowano w innych kościołach anglikańskich. Nie jest jasne, czy władze katedry anglikańskiej wiedziały, jakie fragmenty świętej księgi islamu będą dokładnie czytane.

Chrześcijanie powinni wiedzieć, w co wierzą ich współobywatele, a to może zakładać prywatną lekturę Koranu, w tłumaczeniu lub oryginale. Czym innym jest jednak czytanie Koranu w ramach liturgii. Władze Szkockiego Kościoła Episkopalnego powinny natychmiast zareagować i wyciągnąć konsekwencje – uważa bp Michael Nazir-Ali, emerytowany biskup Rochester pakistańskiego pochodzenia, który przed laty konwertował z islamu.

Władze diecezji Glasgow-Galloway nie wydały póki co żadnego oświadczenia. Zwierzchnik diecezji bp Gregor D. Duncun od kilku tygodni przebywa w szpitalu po wylewie.

Warto przypomnieć, że w marcu 2015 roku jedna z parafii anglikańskiej diecezji Southwark (Londyn) udostępniła swój kościół na muzułmańską modlitwę. „Otwartość” proboszcza, który kierował się tymi samymi intencjami, co proboszcz katedralny z Glasgow, wywołała zamęt w diecezji i protesty części wiernych. Ostatecznie proboszcz przeprosił wszystkich dotkniętych swoją decyzją. Czy podobnie będzie w Glasgow?


Komentarz

Trudno nazwać czytanie fragmentów Koranu podczas chrześcijańskiego nabożeństwa czymś innym niż niepotrzebną prowokacją i szkodliwym postępowaniem. Czy jest to naprawdę odpowiedni sposób na promowania porozumienia i tolerancji religijnej? Wręcz przeciwnie! Nie wiem czy proboszcz katedry w Glasgow był na tyle naiwny i krótkowzroczny, że nie przewidział możliwych reakcji – przede wszystkim zgorszenia części wiernych oraz szkodzenia prawdziwemu porozumieniu między religiami. Nie znamy jeszcze wszystkich faktów, nie wiemy, czy proboszcz wiedział, co dokładnie będzie czytane. Być może padł ofiarą własnej naiwności i/lub oszustwa, ale bez względu na to, co kto wiedział lub nie, skandaliczny jest fakt czytania podczas liturgii świętych tekstów innych religii.

Nagminnie w relacjach chrześcijańsko-muzułmańskich używa się terminu ‚ekumenizm’, podczas gdy o ekumenizmie między obydwiema religiami mowy być nie może. Ekumenizm jest dialogiem i procesem pojednania w łonie podzielonego chrześcijaństwa. Dialog i proces pojednania konieczny jest również między chrześcijanami a muzułmanami, ale jest to dialog na innej płaszczyźnie i posiada on zupełnie inne znaczenie. Nie chodzi tylko o pojęcia, ale i uczciwość wobec siebie samych i partnerów. Podobne incydenty ośmieszają nie tylko przesłanie ekumenizmu, ale podkopują wiarygodność międzyreligijnych kontaktów, stając się paliwem dla ekstremizmów, postaw nietolerancyjnych, zarówno wśród chrześcijan, jak i muzułmanów.

Nie rozumiem decyzji proboszcza katedry w Glasgow. Nie rozumiem, jak w trakcie liturgii eucharystycznej, która jest szczególnym świętowaniem obecności Pana, wypowiadane są bluźniercze słowa z księgi innej religii, zaprzeczające temu, co stanowi fundament chrześcijańskiej wiary i nadziei, kiedyś i dzisiaj.

>> Ekumenizm.pl: Napomnienie i przeprosiny po islamskiej modlitwie

galeria

 

  • Cleo

    W całości podzielam i popieram stanowisko pana Redaktora.

  • Averroes

    O ile moje poglądy wpisują się często w ramy Chrześcijaństwa otwartego, i daleko mi od współczesnych faszyzujących tradycjonalizmów, tutaj zgadzam się w 100%. Stosunek do Islamu niektórych liberalnych parafii jest podszyty kompletnym niezrozumieniem idei dialogu miedzyreligijnego, a także Islamu jako takiego. Szkody zostały już wyrządzone. To paliwo zarówno dla radykalnych islamistów głoszących koniec Świata Zachodniego, jak i dla naszych rodzimych nacjonalistów, dla których religia to pałka do bicia. Obawiam się, że czekają na nas bardzo niespokojne czasy.

  • Fury

    A mnie to wcale nie dziwi. Myślę, że negacja Bóstwa Chrystusa i dzieła Zbawienia przez krzyż to manowce, po których od dawna snuje się liberalne chrześcijaństwo. Dlatego koraniczna chrystologia nie jest odczuwana jako blasfemia, którą w istocie jest. Na gruncie owego „neoarianizmu” łatwo o zbliżenie między antytrynitarzami a muzułmanami. Już tylko krok dzieli ich od poddania się islamowi. To łatwa, ludzka religia, niewiele się tu od wiernego wymaga, a to, czego się wymaga, ma raczej wymiar zewnętrzny niż wewnętrzny. I jaka ulga jak się z ramion strząśnie krzyż, nie trzeba się zapierać samego siebie czy miłować nieprzyjaciół…

  • Herbert

    Tak, to kryptoarianie (zarowno ewangeliccy jak i katoliccy) dzis najglosnie mowia, ze wierzymy „w tego samego Boga”. Ale to nie prawda – bo Stworca nie jest u nich Ojcem, Jezus nie jest dla nich Chrystusem, czyli Bogiem, tylko jednym z „dobrych prorokow”, a czlowiek nie jest stworzony na obraz i podobienstwo Boga. Tylko kogo dzis interesuja jeszcze dogmaty chrystologiczne, jesli nawet habilitowanym teologom nie przeszkadza caly ten pseudoekumeniczny trend mieszania wszystkiego?

  • Herbert

    Zamiast nawracania muzulmanow – dzien islamu w Kosciele?

    „Dr Bartłomiej Grysa, arabista z poznańskiego Uniwersytetu Adama Mickiewicza komentując organizację Dnia islamu przypomina, w jaki sposób z wyznawcami Chrystusa „dialogował” sam twórca islamu. Oto Mahomet posłał do chrześcijańskiego miasta Nadżran wodza swoich wojsk, Chalida Ibn Al-Walida, którego nazywał „wyciągniętym mieczem Allaha” rozkazując mu, by wzywał ich do islamu, zanim będzie z nimi walczył po upływie trzech dni. Jeśli odpowiedzą, to przyjmij ich. Jeśli zaś nie – walcz z nimi. Chalid zatem wyruszył i wysłał jeźdźców, którzy rozjechali się w każdym kierunku wzywając do islamu tymi słowami: Ludzie, przyjmijcie islam [dosł. poddajcie się], a ocalicie swoje życie i przyjęli islam, a Chalid ustanowił nad nimi tych, którzy nauczali ich islamu, Koranu i sunny”. Gdy Chalid przywiózł Mahometowi delegację konwertytów z Nadżran, Mahomet powiedział im: Gdyby Chalid nie napisał do mnie, że przyjęliście islam i nie walczyliście, strąciłbym wasze głowy pod wasze stopy.
    – Jak widać z powyższego poniżanie rdzennej ludności chrześcijańskiej Nadżran oraz groźby unicestwienia były żywo obecne w tym jakże teologicznym dialogu, którego przykład dał nie kto inny, jak sam założyciel islamu… – komentuje doktor Grysa.”

    Read more: http://www.pch24.pl/zamiast-nawracania-muzulmanow—dzien-islamu-w-kosciele,40706,i.html#ixzz4WoXrAafz

  • Herbert

    Już w roku 1973 napisał Dietrich von Hildebrandt:
    „Jedną z najbardziej przerażających chorób, które dziś szerzą się w Kościele, jest letarg strażników wiary. Nie mam tu na myśli owych biskupów – członków piątej kolumny, którzy niszczą Kościół od środka lub chcą go przekształcić w coś całkiem innego, co równa się zniszczeniu prawdziwego Kościoła. Mam na myśli o wiele liczniejszych biskupów, którzy nie mają takich intencji, a jednak – gdy idzie o interwencje przeciwko heretyckim teologom i księżom lub przeciwko bluźnierczemu de formowaniu kultur – nie czynią żadnego użytku ze swego autorytetu. Albo zamykają oczy i próbują ignorować ciężkie niedomagania oraz obowiązek podejmowania interwencji, prowadząc strusią politykę. Albo też boją się, iż zaatakuje ich prasa oraz środki masowego przekazu i okrzyczy mianem ludzi reakcyjnych, małodusznych, średniowiecznych. Boją się bardziej ludzi niż Boga.”