Rozdrapać Auschwitz

1

Pod koniec czerwca straż muzealna na terenie byłego obozu w Auschwitz II-Birkenau została zaalarmowana przez zwiedzających, że jacyś mężczyźni demontują i wynoszą coś z rampy. Dwaj Kanadyjczycy mieli w plecakach zawinięte w papier dwie metalowe szpile, łączące szynę z podkładem kolejowym, będące oryginalnymi elementami historycznej rampy, na której dokonywano selekcji przywożonych do obozu osób. Prokuratura umorzyła śledztwo.

Niedoszli złodzieje nie staną przed sądem, bowiem policja i prokuratura nie dopatrzyły się w zachowaniu Kanadyjczyków żadnych znamion przestępstwa. Sprawa prowadzona pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu została umorzona. Decyzję uzasadniono „brakiem znamion przestępstwa kradzieży dobra o istotnym znaczeniu dla kultury narodowej”.


Kierownictwo muzeum wyraziło zdumienie takim postawieniem sprawy i złożyło zażalenie na decyzję o jej umorzeniu do Sądu Rejonowego w Oświęcimiu.


– Czy prokuratura i policja przyzwalają na rozszabrowanie pozostałości byłego obozu Auschwitz? – pyta Piotr Cywiński, dyrektor Muzeum Auschwitz. (Za Onetem)


Oświadczenie w kwestii decyzji o umorzeniu śledztwa wydał także Przewodniczący Zarządu Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP:


W imieniu Zarządu Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP chciałbym wyrazić zdumienie i oburzenie z powodu decyzji Policji i Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu, o umorzeniu śledztwa dotyczącego kradzieży elementów historycznej rampy Auschwitz II Birkenau. Szczególnie cynicznym wydaje się uzasadnienie zaniechania przez organa Państwa czynności śledczych. „Brak znamion przestępstwa kradzieży dobra o istotnym znaczeniu dla kultury narodowej”, to uzasadnienie świadczące o elementarnym braku wrażliwości i zdolności oceny perspektywy historycznej. Czy tak samo prokuratura i policja potraktowałyby rozkradanie pozostałości np. po ofiarach zbrodni katyńskiej?


Rampa w Birkenau – miejsce, z którego setki tysięcy Żydów, w tym wielu obywateli polskich udało się w swoją ostatnią drogę, ma szczególne znaczenie dla całego świata, chyba wyłącznie poza lokalną, oświęcimską policją i prokuraturą. Przyzwolenie na szaber takich miejsc przez organa władzy państwowej jest w najlepszym razie dowodem lekceważenia, w najgorszym natomiast wpisuje się boleśnie w dostrzegane nierzadko słabe zainteresowanie w prowadzeniu śledztw i dochodzeń odnośnie aktów wandalizmu na żydowskich cmentarzach, antyżydowskich wystąpień pseudokibiców, czy swastyk na budynkach należących do naszej społeczności. Jeśli zdaniem strażników prawa, wolno bezkarnie rozkradać to najsłynniejsze na świecie Miejsce Pamięci, to znaczy, że prawo przestało się jakkolwiek liczyć.


Władze Związku, w tym ja osobiście, wielokrotnie ostrzegały przed pobłażliwością organów ścigania wobec aktów tzw. „małego antysemityzmu”. Decyzje odnośnie zaniechania śledztwa to jasna zachęta – dla wandali i zbieraczy szokujących pamiątek z jednej strony, a osób zainteresowanych w zapomnieniu tego fragmentu historii z drugiej.


Ufam, że Sąd, jako ciało niezależne od struktur władzy państwowej, nie pozwoli na to domniemane przyzwolenie, na grabież na największym cmentarzu na świecie, największym miejscu męczeństwa obywateli polskich – Polaków, Romów czy Żydów.

Piotr Kadlčik


Przewodniczący
Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP


Forum Znak

  • Oranysta

    Panie Piotrze, całkowicie identyfikuje się z tym co pan napisał. Jeżeli bowiem z fakty skradzenia słynnego napisu nad brama obozu robi się wielka sprawę karna, zreszta calkowicie slusznie, to dlaczego nie kara się przynajmniej jakaś dotkliwa kara finansowa ludzi, ktorzy podobnie są zwykłymi złodziejami?

    Czy prokuratura posila sie jedynie tym ze jakąś część toru kolejowego jest zdecydowanie mniej medialna od słynnego i znanego napisu? To zwykła hipokryzja i należy to nazwać po imieniu.