Ewangeliczni pastorzy w polityce
- 24 czerwca, 2006
- przeczytasz w 2 minuty
Latynoamerykańscy ewangeliczni chrześcijanie jeszcze nie tak dawno uważali wszystko, co nie ma związku z religią, za coś światowego, od czego trzeba się trzymać z daleka. Teraz jednak są już wszechobecni we wszystkich sferach życia publicznego, w tym w polityce, którą kiedyś uważali za “brudną”. Skąd taka zmiana? Odpowiedzi stara sieudzielić meksykański socjolog, mennonita Carlos Martínez García, publicysta “La Jornada”.Uważa, że ta coraz większa obecność ewangelikalnych chrześcijan w polityce odpowiada ich wzrostowi liczebnemu […]
Latynoamerykańscy ewangeliczni chrześcijanie jeszcze nie tak dawno uważali wszystko, co nie ma związku z religią, za coś światowego, od czego trzeba się trzymać z daleka. Teraz jednak są już wszechobecni we wszystkich sferach życia publicznego, w tym w polityce, którą kiedyś uważali za “brudną”. Skąd taka zmiana? Odpowiedzi stara sieudzielić meksykański socjolog, mennonita Carlos Martínez García, publicysta “La Jornada”.
Uważa, że ta coraz większa obecność ewangelikalnych chrześcijan w polityce odpowiada ich wzrostowi liczebnemu w społeczeństwie. García dodaje, że innym powodem są osobiste ambicje poszczególnych liderów, którzy poszukują miejsc w partiach politycznych, aby zyskać więcej wpływów i władzy. Poza tym, wielu polityków negocjuje z pastorami i z innymi duchownymi, aby za różne przywileje zdobyć głosy ich wiernych.
Widzimy tak wielką aktywność polityczną w szeregach protestanckich, że w niektórych przypadkach osiąga ona tę samą gorliwość i żywotność, którą prezentują protestanci w ewangelizacyjnych kampaniach — twierdzi Martínez. Według niego, wszyscy trzej kandydaci na urząd prezydenta w zbliżających się wyborach mają swoich przedstawicieli, którzy starają się zdobyć dla nich głosy meksykańskich protestantów. Politycy wiedzą, że w niektórych południowych i południowo-zachodnich regionach Meksyku ewangeliczni chrześcijanie stanowią już od 15 do 20 procentludności.
Powołując się na proroctwa pastorzy starają się zachęcić wiernych do głosowania na konkretnych kandydatów — krytykuje mennonita Martínez. Taką postawę nazywa on „szantażem pseudo-biblijnym”. Wskazuje również na fakt, że pastorzy łatwo zmieniają partyjną sympatie. Zdarza się również, że pastorzy poszukują polityków, ofiarując im głosy swoich wiernych. Na szczęście kupczenie głosami nie zawsze działa w praktyce, ponieważ wierni czasami są odporni na agitacje wyborcze duchownych.
Martínez wskazuje również na inną cechę meksykańskich protestantów.Popierają oni bardzo różne partie polityczne, ponieważ w Meksyku zabronione jest tworzenie partii politycznych o charakterze religijnym.