\"Ambicje ks. Bożka podzieliły parafię\"

3

– Ambicje ks. Marka Bożka podzieliły naszą parafię. Kiedyś spieraliśmy się tylko o finanse, ale nigdy o kwestie religijne – cytuje jednego z członków Parafii Świętego Stanisława Kostki w St. Louis dziennik St. Louis Post-Dispatch. Przypomnijmy: ordynariusz archidiecezji St. Louis odwołał w 2005 roku z Parafii kapłanów po tym, jak Rada Parafialna odmówiła kurii przejęcia kontroli nad finansami Parafii. Arcybiskup ekskomunikował buntowników.

W końcu rada zdecydowała się na zatrudnienie kapłana – został nim ks. Marek Bożek, który bez zezwolenia biskupa porzucił parafię w sąsiedniej diecezji Springfield.


Na początku sytuacja przypominała konflikt, jaki legł u podstaw powstania Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego, który eksportował swoją działalność nad Wisłę. Powstało bowiem wrażenie, że władze kościelne, chcąc reperować budżet diecezjalny nadszarpnięty odszkodowaniami wypłacanymi osobom molestowanym seksualnie przez duchownych diecezjalnych, kładą rękę na zamożnej Parafii zbudowanej przez Polaków w XIX wieku.


Już wtedy Polacy, podobnie zresztą jak inne mniejszości narodowe, otrzymali przywilej, gwarantujący im samodzielne zarządzanie parafialną własnością przez radę parafialną, której członków wskazuje ordynariusz. Gdy w 2004 abp Raymond Burke, zaliczany do konserwatywnych hierarchów w amerykańskim episkopacie, chciał zlikwidować przywileje polskiej Parafii, zrównując ją w prawach i obowiązkach z pozostałymi parafiami archidiecezji, wspólnota Świętego Stanisława Kostki powiedziała twarde ‘nie’. W 2006 roku parafia przestała być faktycznie rzymskokatolicka. W maju br. Watykan podtrzymał ekskomunikę wydaną na Bożka i członków Rady Parafialnej.


Rada Parafialna zatrudniła ks. Bożka, który od razu zabrał się do działania, zmieniając charakter Parafii. Zaczęli się zgłaszać do niej nowi wierni. Początkowo byli to ludzie, solidaryzujący się z polską parafią, która rzuciła wyzwanie hierarchii. Jednak w miarę upływu czasu ks. Bożek wprowadzał innowacje, które nie były już tylko administracyjnym buntem wobec władz Kościoła. Jak informuje St. Louis Post-Dispatch do Parafii Świętego Stanisława zaczęli przychodzić ludzie, którzy z różnych powodów znajdowali się w konflikcie z Kościołem. Atmosferę podgrzewały homilie ks. Bożka, w których przekonywał wiernych, że Kościół Rzymskokatolicki może być dziś opisany jako dysfunkcyjny, a nawet toksyczny, gdyż przez dekady trzeba było znosić prześladowania tych, którzy mienili się pasterzami.


Część parafian, szczególnie ci, którzy od pokoleń byli częścią tej wspólnoty, z rosnącym niezadowoleniem obserwowali zmiany dokonywanych przez Bożka. Gdy duchownemu skończył się kontrakt, wynegocjował z Radą Parafialną nową umowę, na podstawie której dostał niebotyczną podwyżkę (o prawie 150%), nowe BMW i prawo do zamieszkania poza parafią. Plebanię zamienił na luksusowy loft w centrum miasta. – Praca w hałaśliwej plebanii była dla mnie zbyt wyczerpująca – powiedział Bożek dziennikowi, dodając, że uczynił to także w trosce o zbyt wysokie ciśnienie krwi. Rada Parafialna na wszystko się godziła widząc wyraźny przyrost wiernych. Podczas pobytu w Polsce Bożek kupił pierścień zwyczajowo noszony przez biskupów i bezceremonialnie pokazał go wiernym, zastrzegając, że nie będzie go nosił, bo nie jest biskupem… jeszcze.


Kobiety w tle


Parafia Świętego Stanisława Kostki podzieliła się. Starsi parafianie mają za złe ks. Bożkowi, iż ten próbuje wyprowadzić ich parafię z Kościoła Rzymskokatolickiego. Sam kapłan zaprzecza, ale jednocześnie nie ukrywa, że w przyszłości mógłby zostać biskupem „podziemnego Kościoła Rzymskokatolickiego”, inkluzyjnej wersji katolicyzmu otwartego na wszystko i wszystkich. Bożek podjął nawet negocjacje z ekskomunikowanym Emanuelem Millingo, opłacanym przez sektę wielebnego Moona, ale pod naciskiem parafian rozmowy zostały przerwane.


Z reformatorskich planów ks. Bożek nie zrezygnował i udostępnił kościół na uroczystość święceń „kapłanek rzymskokatolickich” z organizacji Womenpriests.org. Jak podaje St. Louis Post-Dispatch, ks. Bożek rozmawia z kilkoma wspólnotami, które należały kiedyś do Kościoła Rzymskokatolickiego nt. przyszłości Parafii Świętego Stanisława Kostki. Sam zainteresowany przyznaje, że przyjąłby sakrę biskupią, jeśli chcieliby tego jego wierni. Konsekracji mógłby dokonać któryś z „latających biskupów”, których w USA nie brakuje we wszystkich kolorach i odcieniach.


A czas nagli. Archidiecezja procesuje się z parafią i stara się o rozwiązanie kompromisowe, gwarantując Parafii pewną autonomię. Jeśli kuria dopnie swego ks. Bożek będzie musiał poszukać innej pracy. Poza tym na wniosek abp. Burke’a trwa w Watykanie proces laicyzacji księdza.


Tymczasem trzech członków Rady Parafialnej, która zatrudniała ks. Bożka, pojednała się z archidiecezją i pomaga kurii w przywróceniu stanu sprzed 2001 roku, ponieważ w latach 2001-2005 Rada Parafialna podjęła szereg decyzji prawnych, które cementowały jej władzę nad nieruchomościami i finansami Parafii. Spór trwa. Niewiadomo jeszcze jak potoczą się sprawy po wyborach nowej Rady Parafialnej, które odbyły się w miniony weekend.


:: Galeria zdjęć z wydarzeń w Parafii Św. Stanisława Kostki