Kurialna wpadka i zwrot w historii Kościoła?

23

Nie ustają głosy krytyki pod adresem papieża Benedykta XVI za zdjęcie ekskomuniki z biskupów Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X. Protestują nie tylko przedstawiciele środowisk żydowskich, ale głosy niezadowolenia stają się coraz głośniejsze ze strony teologów i hierarchów rzymskokatolickich. – Ta decyzja to partactwo – grzmi biskup pomocniczy archidiecezji Hamburg.

Uczeń Benedykta XVI i jeden z najważniejszych kardynałów, metropolita wiedeński Christoph Schoenborn, mówi wprost o wpadce Watykanu. – To punkt zwrotny w posoborowej historii Kościoła – ubolewają z kolei teolodzy katoliccy.


Większość krytyków papieskiej diecezji nie może zrozumieć zdjęcia ekskomuniki z Richarda Williamsona. Co prawda biskupi wyświęceni przez Marcela Lefebvre’a zostali ekskomunikowani za nieposłuszeństwo wobec papieża, a nie za poglądy historyczne, to jednak w świetle nauczania Soboru Watykańskiego II oraz wypowiedzi Magisterium na różnych szczeblach, negowanie holokaustu jest w prostej linii grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. Podkreśla to również rzecznik Stolicy Apostolskiej, o. Federico Lombardi SJ. – Kto neguje szoah ten nie może być zrehabilitowany w swojej posłudze. Watykańscy pracownicy nieuważnie rozpoznali sprawę i nie zasięgnęli wystarczających informacji o Williamsonie – stwierdził austriacki kardynał Schoenborn.


Jednocześnie wiedeński arcybiskup zaznaczył, że wyjaśnienia papieża nt. rehabilitacji lefebrystów były w pełni jednoznaczne, przypominając słowa Benedykta ze środowej audiencji generalnej, podczas której biskup Rzymu potępił negowanie holokaustu i wyraził pełną, oraz nie podlegającą jakiejkolwiek dyskusji solidarność z Żydami. O samej rehabilitacji papież powiedział, że był to gest wyjścia naprzeciw lefebrystom. Kardynał Schoenborn zaznaczył jednak, że lefebriańscy biskupi nie w pełni mogą wykonywać swój urząd, gdyż wciąż są suspendowani.
Mniej dyplomatyczny był biskup pomocniczy archidiecezji Hamburg i jeden z najbardziej znanych członków niemieckiego episkopatu, bp Hans-Jochen Jaschke. – Zniesienie ekskomuniki było partactwem. Prawdopodobnie ktoś papieżowi przedłożył decyzję do podpisu i wtedy zdecydował. Teraz musi świecić oczami za to, czego nie wiedział. Papież nie musi wiedzieć wszystkiego, nie jest Bogiem i nie każda głupota wypowiadana przez schizmatyckiego biskupa jest rejestrowana w Rzymie – stwierdził Jaschke.


Jednak nie tylko sprawa skandalicznej wypowiedzi Williamsona dla szwedzkiej telewizji zaprząta głowy krytyków decyzji papieża, a kwestia kontestowania Soboru Watykańskiego II. Kardynał Dario Castrillon Hoyos, który pilotował sprawę lefebrystów, przyznał, że wprawdzie zwierzchnik bractwa, bp Bernhard Fellay miał zaakceptować naukę soboru, to jednak zgłosił swoje zastrzeżenia dotyczące ekumenizmu i zagadnień związanych z wolnością sumienia. Wypowiedź ta potwierdza obawy tych, że lefebryści nie spełnili żadnego warunku, który uzasadniałby wspaniałomyślną decyzję Benedykta XVI.


Katoliccy teolodzy protestują


O powiększaniu przepaści między Kościołem Rzymskokatolickim a Kościołami reformacji oraz o podkopywaniu wspólnego dzieła chrześcijan na rzecz podstawowych praw człowieka napisali we wspólnej odezwie teolodzy katoliccy z uniwersytetów we Fryburgu i Tybindze. Na tym ostatnim profesorem dogmatyki był przez kilka lat Joseph Ratzinger. Teolodzy wyrażają zdumienie decyzją papieża, stwierdzając, że nie rozumieją, dlaczego ekskomunika została zdjęta, zanim schizmatyccy biskupi nie zaakceptowali podstawowych nauk Soboru Watykańskiego II. Oświadczenie teologów opublikowała na swoich oficjalnych archidiecezja Fryburgu, której ordynariuszem jest abp Robert Zollitsch, przewodniczący niemieckiego episkopatu.


Także 15 teologów z Tybingi skrytykowali decyzję papieża i nazwali ją ciężkim utrudnieniem ich pracy. – Obawiamy się, że zdjęcie ekskomuniki z biskupów stanowi punkt  zwrotny w posoborowej historii Kościoła. Także 26 profesorów konserwatywnego fakultetu teologicznego w Muenster, w tym Johann Baptist Metz, wyraziło zaniepokojenie decyzją Benedykta XVI i przypomniało, że w czasie Soboru Joseph Ratzinger, członek fryburskiego fakultetu, sam wpływał na treść wielu dokumentów soboru.