Kłopoty brazylijskich służb specjalnych
- 16 maja, 2007
- przeczytasz w 2 minuty
Dziennikarze dopiero teraz docierają do różnych informacji dotyczących „technicznej” obsługi pielgrzymki Benedykta XVI do Brazylii. Okazuje się, że pielgrzymka od strony ochrony papieża przebiegła spokojnie, chociaż było kilka interwencji funkcjonariuszy odpowiedzialnych za bezpieczeństwo głowy Kościoła rzymskokatolickiego. Przed sobotnim przybyciem papieża do Farmy Nadziei, policja wyprowadziła z miejsca spotkania mężczyznę, który podawał się za biskupa. Dzięki anonimowej informacji, w której opisano rysopis tego człowieka, policja szybko […]
Dziennikarze dopiero teraz docierają do różnych informacji dotyczących „technicznej” obsługi pielgrzymki Benedykta XVI do Brazylii. Okazuje się, że pielgrzymka od strony ochrony papieża przebiegła spokojnie, chociaż było kilka interwencji funkcjonariuszy odpowiedzialnych za bezpieczeństwo głowy Kościoła rzymskokatolickiego.
Przed sobotnim przybyciem papieża do Farmy Nadziei, policja wyprowadziła z miejsca spotkania mężczyznę, który podawał się za biskupa. Dzięki anonimowej informacji, w której opisano rysopis tego człowieka, policja szybko go zidentyfikowała. Człowiek ten, posiadał przy sobie dokumenty na nazwisko Estevam Evaristo, miał przy sobie zaproszenie na spotkanie z papieżem w Fazenda Esperança, ale nie posiadał obowiązkowego dokumentu uwierzytelniającego.
Policja prowadzi w tej sprawie dochodzenie, najprawdopodobniej jednak był to po prostu osoba na tyle zdeterminowany, by z bliska oglądać papieża, że podszyła się za biskupa. Raczej wyklucza się motywy terorystyczne.
Pomimo zaangażowania dużych środków bezpieczeństwa, w skład, których wchodziło 7,3 tysiąca funkcjonariusz różnych służb policyjnych, niektórym osobom udało się przechytrzyć papieską ochroną i dotrzeć bezpośrednio do Benedykta XVI. W piątek wieczorem, kiedy papież przyleciał helikopterem z Sao Paulo do Aparecida, jeden z reporterów zdołał uścisnąć mu dłoń. Jeszcze rano, zaraz po mszy kanonizacyjnej św. Antoniego de Sant´Anna Galvão, dwóm osobom, które nie powinny mieć dostępu do papieża udało się znaleźć bezpośrednio przy nim. Biskup Garanhuns, Ireneu Roque Scherer, który towarzyszył papieżowi, opowiedział dziennikarzom, jak to jedna z osób przedarła się przez ochronę chcąc zrobić papieżowi zdjęcie. Gdy brazylijskie służby specjalne, się zorientowały, obezwładniły go, na co papież zareagował, prosząc, aby pozwolono mężczyźnie zrobić zdjęcie.
Pielgrzymka w porównaniu z poprzednimi tego typu wydarzeniami, przebiegała generalnie bardzo spokojnie pod względem bezpieczeństwa.