Porwany ksiądz rozmawiał z patriarchą
- 15 września, 2006
- przeczytasz w 1 minutę
Jestem ksiądz Sirop, czuję się dobrze i znajduję się w rękach ludzi, którzy mnie porwali — takie były jedyne słowa wypowiedziane przez katolickiego kapłana rytu chaldejskiego, które mógł powiedzieć przez telefon do babilońskiego patriarchy chaldejskiego Emmanuela III Delly (na zdj.). Ksiądz Sirop został porwany na peryferiach południowej części Bagdadu 15 sierpnia, zaraz po odprawieniu mszy z okazji święta Wniebowzięcia NMP. Pod koniec rozmowy porywacze obiecali, że natychmiast […]
Jestem ksiądz Sirop, czuję się dobrze i znajduję się w rękach ludzi, którzy mnie porwali — takie były jedyne słowa wypowiedziane przez katolickiego kapłana rytu chaldejskiego, które mógł powiedzieć przez telefon do babilońskiego patriarchy chaldejskiego Emmanuela III Delly (na zdj.).
Ksiądz Sirop został porwany na peryferiach południowej części Bagdadu 15 sierpnia, zaraz po odprawieniu mszy z okazji święta Wniebowzięcia NMP.
Pod koniec rozmowy porywacze obiecali, że natychmiast zwolnią księdza, ale od tamtego czasu nie nawiązali nawet kontaktu z chaldejskimi władzami kościelnymi. Patriarcha ma nadzieję jednak, że kapłan zostanie jak najszybciej zwolniony.
Inne źródła powiadają, że w ostatniej rozmowie porywacze przedstawili żądania polityczne.Poprzednio chcieli jedynie pieniędzy.