Ks. Oskar Brüsewitz – pastor, który się spalił

0

Wariat czy desperat? Szalony święty? A może był każdym z nich po trochu? Mowa o ks. Oskarze Brüsewitzu, ewangelickim duchownym, który 30 lat temu na znak protestu wobec komunistycznego reżimu oblał się benzyną i podpalił.

Życiorys Brüsewitza przypomina losy młodych Niemców rocznika 1928/1929. W 1944 roku został wcielony do Wehrmachtu. Dostał się do sowieckiej niewoli. Po zakończeniu działań wojennych powrócił do zachodnich Niemiec. Jako jeden z nielicznych zdecydował się jednak na przeprowadzkę do NRD, gdzie pracował jako zwykły rzemieślnik. W 1964 roku rozpoczął naukę w Seminarium Kaznodziejskim w Erfurcie. Sześć lat później został ordynowany na ewangelickiego księdza i skierowany do pracy w parafii w Rippicha.


Ks. Brüsewitzem bardzo szybko zainteresowali się komuniści, ponieważ do duchownego lgnęła młodzież. Bezpieka starała się zastraszyć księdza i młodzież. W odpowiedzi pastor organizował akcje protestacyjne, co wywołało wściekłość działaczy SED. Komuniści naciskały na władze kościelne, aby przeniosły ks. Brüsewitza do innej parafii.


18 sierpnia 1976 roku ksiądz pojechał samochodem na plac przed kościołem św. Michała w Zeitz. Przy samochodzie ustawił tablice, na których widniał napis: „Kościół w NRD oskarża komunizm! Za uciskanie dzieci i młodzieży w szkołach”. Ks. Brüsewitz oblał się benzyną i podpalił. Zmarł na skutek odniesionych ran w okręgowym szpitalu w Halle-Dölau.


Komuniści próbowali zdyskredytować księdza, twierdząc, że był psychopatą. W obronie pastora stanęli teolodzy, a nawet grupa ideologów marksistowskich. W RFN założono Centrum im. Brüsewitza, które miało dokumentować prześladowanie Kościoła ewangelickiego w NRD.