To Watykan kazał zamknąć parafię
- 5 kwietnia, 2007
- przeczytasz w 3 minuty

Według dziennikarza José Manuel Vidal z „El Mundo” nakaz zamknięcia parafii św. Karola Boromeusza w Vallecas, o czym pisaliśmy niedawno, przyszedł z kurii rzymskiej, w odpowiedzi na liczne donosy, jakie od lat słali księża i świeccy tradycjonaliści z archidiecezji madryckiej. Krytykowany w związku z tą sprawą przez media w Hiszpanii kardynał Rouco, arcybiskup Madrytu, w rzeczywistości starał się jak najdłużej bronić parafii i pracujących tam księży.
Według dziennikarza José Manuel Vidal z „El Mundo” nakaz zamknięcia parafii św. Karola Boromeusza w Vallecas, o czym pisaliśmy niedawno, przyszedł z kurii rzymskiej, w odpowiedzi na liczne donosy, jakie od lat słali księża i świeccy tradycjonaliści z archidiecezji madryckiej. Krytykowany w związku z tą sprawą przez media w Hiszpanii kardynał Rouco, arcybiskup Madrytu, w rzeczywistości starał się jak najdłużej bronić parafii i pracujących tam księży.
Od lat napływały do kurii rzymskiej donosy na “profanacje dokonywane podczas mszy św.” poprzez konsekrację ciastek zamiast hostii czy udzielanie grupowego, a nie indywidualnego rozgrzeszenia. Wcześniej donosy były anonimowe. Od jakiegoś czasu oburzeni praktykami w parafii podpisywali już swoje skargi
Według Vidala, tradycjonaliści dobrze wiedzieli o wrażliwości papieża Benedykta XVI na liturgiczne nadużycia, dlatego tuż po jego wyborze na biskupa Rzymu zasypali Kongregację Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów skargami na parafię św. Karola Boremeusza i jej księży: Javiera Baezę, Enrique de Castro i Pepe Díaza.
Do kardynała Rouco skargi napływały już od 1994 r., czyli od kiedy objął archidiecezję po kardynale Suquia. Jednak za pontyfikatu Jana Pawła II udawało mu się chronić parafię. Hierarcha starał się jeszcze bronić parafii przywołując jej osiągnięcia i zasługi w walce z ubóstwem i innymi patologiami. Rzymu jednak takie argumenty już nie przekonywały.
W październiku 2006 r. kard. Rouco wysłał do parafii swojego zaufanego biskupa, Fidela Herraeza. Odjeżdżając biskup miał powiedzieć księżom, że odjeżdża oczarowany pracą, jaką wykonują. Decyzja o zamknięciu parafii wisiała jednak już wtedy na włosku, bowiem biskup zabrał ze sobą księgi parafialne, uniemożliwiając tym samym księżom dokonywanie nowych wpisów chrztów i ślubów.
To bp Herraez miał powiedzieć kardynałowi Rouco, że nie można już dłużej tolerować sytuacji w parafii. Kardynał miał jednak jeszcze bronić parafii, aż nadszedł 13 marca, kiedy upubliczniono posynodalną adhortacja papieża Benedykta XVI „Sacramentum Caritatis”. W jej świetle różne „nadużycia liturgiczne”, które dotychczas były w Kościele tolerowane trzeba było ukrócić. Dokument papieski, przeważył szalę i kuria rzymska zażądała zamknięcia parafii Świętego Karola Boromeusza. Księża i wierni parafii powiedzieli jednak, że parafii nie zamkną, a w niedziele nadal będą odprawiać Eucharystię, szczególnie uroczyście zaś w niedzielę zmartwychwstania Pańskiego, celebrując nadzieję przejścia przez cierpienie i niesprawiedliwość.
W spotkaniu z przybyłymi licznie mediami proboszcz parafii, ksiądz Baeza, powiedział, że nie chcą walczyć z diecezją i wcale nie są jakąś „czerwoną parafią”, chcą dialogu i wspólnych rozmów. Wojnę prowadzimy tylko z tymi, którzy uderzają w ubogich, w emigrantów, w nieletnich, którzy zamknęli tak wielu w Mauretanii, czemu nasz rząd jest współwinny — stwierdził ksiądz Baeza.
Kościół nie chce już rozmawiać z duchownymi, zaproponował, aby trójka księży pracowała w Caritasie i dalej opiekowała się biednymi i emigrantami. Parafia ze swoją świątynią muszą jednak zostać zamknięte. Wielu Hiszpanów nie kryje oburzenia decyzją arcybiskupa i najprawdopodobniej konflikt będzie jeszcze trwał.
:: Ekumenizm.pl: Ciasteczko zamiast hostii