Co zrobić z braćmi agentami? Ciszej nad tą trumną!

17

Współpraca niektórych pastorów ze Służbą Bezpieczeństwa PRL powoli przestaje być problemem w środowiskach ewangelikalnych. Władze Kościołów tego nurtu zrobiły niewiele lub nic w celu wyjaśnienia wątpliwości, a tym bardziej rozliczenia duchownych, którzy donosili i niszczyli swoje wspólnoty. Zmienił się sposób mówienia o sprawie i poza tym nic. Wydaje się że osoby odpowiedzialne za „problem” przyjęły strategię oczekiwania na jego „naturalne rozwiązanie”.

Ale czy naiwne marzenie o tym, że Kościoły dokonają moralnej ocena donosicielstwa leżącego u podstaw zbyt wielu kościelnych karier zdechnie wraz ze śmiercią ostatniego „brata agenta” ?


„Grzechem jest oszczerstwo, pomówienie i oskarżenie”


Jeszcze do niedawna wszelkie próby podnoszenia tego tematu, w środowisku ewangelikalnych chrześciajn, były traktowane jako atak na Kościół, a o tajnych współpracownikach SB pośród duchownych nikt nie chciał słyszeć. W zeszłym roku pastor Edward Czajko, ostatni zwierzchnik Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego (stworzonej pod naciskiem państwa wspólnoty, grupującej większość ewangelikalnych chrześcijan w PRL), odnosząc się do materiałów prasowych mówiących o znacznym stopniu inwigilacji przez SB tego Kościoła, pisał na swoim blogu, że autorzy takich publikacji to „świat, który wciąż prześladuje prawdziwych chrześcijan – choć teraz przyjął inne niż uprzednio metody ucisku.” (1)


W tym samym duchu wypowiedziała się Naczelna Rada Kościoła Zielonoświątkowego w 2007 roku. Wtedy to, w reakcji na burzę medialną wokół niektórych duchownych katolickich, a także apel grupy pastorów i świeckich zielonoświątkowców domagających się rozliczenia z przeszłością i odsunięcia od posługi pastorskiej tajnych współpracowników SB, bp Mieczysław Czajko przygotował, a władze Kościoła przyjęły, „wewnętrzne oświadczenie dotyczące kierunku, w jakim członkowie NRK prezentować mają zagadnienie lustracji” /tytuł oryginalny/. Członkowie NRK mieli więc swoistą instrukcję, z której niektórzy korzystali, chociażby na okręgowych konferencjach duchownych, gdzie pastorzy temat lustracji wywoływali i trzeba było odpowiednio zareagować i temat wytłumaczyć. Oświadczenie, częściowo upublicznione dopiero na kolejnym Synodzie, brzmiało: „Wyznajemy i głosimy, śladem naszych ojców wiary, że prowadzenie rozmów i negocjacje z władzą państwową, nie jest grzechem, nie jest paktowaniem z diabłem lecz szukaniem porozumienia dla dobra Kościoła ze sługą Boga, który odpłaca w gniewie temu, co czyni źle (Rzym 13,4).” (2)


Agenturalna działalność była określana więc jako „szukanie porozumienia dla dobra Kościoła”, a PRL i esbeków określono mianem sługi Boga. W dalszej części „Oświadczenie”, głosi że każda władza, bez względu na ustrój społeczno-polityczny państwa, pochodzi od Boga i jest z woli lub dopustu Boga, a powinnością ludzi wierzących jest modlitwa w jej intencji. Przyjęty tekst oświadczenia milczy o niszczeniu Kościołów przez komunistyczne państwo, o działalności esbeków i ich informatorów, a o choćby ogólnym wezwaniu do rachunku sumienia duchownych, nie ma nawet mowy. „Oświadczenie” za to odnosi się do tych, którzy domagali się rozliczenia z przeszłością czy ujawniali agenturalną działalność pastorów:

„Wyznajemy i głosimy jednocześnie, że grzechem jest oszczerstwo, pomówienie i oskarżenie braci bez względu na formę, bo to przecież diabeł jest oskarżycielem braci (Obj 12,10).
Tych, którzy w tej dziedzinie zawinili, po wyznaniu, obejmujemy jednakże naszym braterskim przebaczeniem i modlitwą wstawienniczą.” (3)

Winne nie jest więc komunistyczne państwo, które łamało sumienie ludzi i programowo zamierzało zniszczyć Kościoły (to „sługa Boga”). Winni nie są agenci i tajni współpracownicy tego sytemu, ale Ci którzy, dzisiaj domagają się nazwania zła po imieniu i wzywają do pokuty tych, którzy zdradzali. To oni są winni i wezwani do opamiętania jako oszczercy i oskarżyciele.


„Niektórym z nas mógł zdarzyć się upadek”


To podejście do problemu wraz ze swoim specyficznym językiem uległo jednak zmianie. W październiku 2008 r. Synod Kościoła Zielonoświątkowego wybrał nowe władze. Nowym zwierzchnikiem KZ został bp Marek Kamiński. Choć spora część nowej Naczelnej Rady Kościoła, zasiadała w niej podczas poprzedniej kadencji (łącznie z nowo wybranym zwierzchnikiem), postanowiono zarzucić dotychczasowe instrukcje ws. lustracji i spojrzeć na zagadnienie inaczej.


We wrześniu ubiegłego roku Synod, na wniosek nowych władz Kościoła Zielonoświątkowego przyjął, inaczej już brzmiącą, uchwałę. Kościół dostrzega teraz problem nie tyle w tych, którzy o tej wstydliwej przeszłości niektórych duchownych mówią, co w osobach współpracujących z SB. Synod, w końcu, przyznaje w uchwale, że „niektórym z nas mógł zdarzyć się upadek, który obciąża sumienie i pamięć.”. Co KZ zamierza z tym problemem zrobić? Prezydium Naczelnej Rady KZ „zaprasza każdego obciążonego grzeszną współpracą ze służbami bezpieczeństwa PRL do spotkania z Prezydium w celu wyznania swojego grzechu, pojednania się z Bogiem i Kościołem.” (4) Zaproszono agentów do rozmów. To wszystko. Sprawa wydaje się być załatwiona. Niech agenci sami przyjdą, ujawnią się, a Prezydium ich rozgrzeszy i będzie dbać o ich „dobre imię” – jak głosi nowe oświadczenie.


Ile osób skorzystało z owego zaproszenia i co z niego wynikło praktycznego oprócz rozgrzeszenia pozostaje tylko w sferze domysłów i plotek, ponieważ w myśl uchwały Synodu, prezydium NRK upoważnione do takich duszpasterskich spotkań „nie będzie (…) sporządzać żadnych notatek ze swoich spotkań, nie będzie również przygotowywać ani prezentować żadnego dokumentu końcowego.” (5).


Zmianę w podejściu do tematu, widzimy tez w ewangelikalnej prasie, do tej pory konsekwentnie unikającej tematu. Zimowy numer popularnego w kręgach charyzmatyków magazynu „Cel” porusza temat lustracji, który jak konkluduje Jacek Slaby w swoim tekście, zdaje się być tematem tabu dla przywódców wspólnot ewangelikalnych. Autor pisze, że bezskutecznie próbował uzyskać odpowiedzi na pytania dotyczące lustracji od zwierzchników Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego, Kościoła Chrześcijan Baptystów, Kościoła Bożego w Chrystusie, Wspólnoty Kościołów Chrystusowych. Jedynie pastor Jacek Duda – zastępca prezbitera naczelnego Kościoła Ewangelicznych Chrześcijan zgodził się na krótką rozmowę, z której wynika, że dostrzega wagę problemu, przyznaje, że przypadki nawet dobrowolnej współpracy mogły się zdarzyć i uważa, ”że każda sprawa powinna być rozpatrywana indywidualnie” (6). O tym kto ma ją rozpatrywać, w jaki sposób i kiedy, nie ma już ani słowa. Biskup Kamiński z Kościoła Zielonoświątkowego, stwierdził zaś tylko, że w jego Kościele „debata na temat lustracji już się definitywnie zakończyła.” Biskup dodał, że Kościół nie chce: ”do tego powracać, ponownie dyskutować, rozpatrywać różne opcje itd. (7)


Innego zdania jest pastor Wojciech Gajewski, jeden z inicjatorów powołania w KZ komisji historycznej do zbadania zagadnienia współpracy duchownych z SB. Komisja miała zbadać akta IPN, rozmawiać z wszystkimi pastorami i wyjaśnić zakres ich ewentualnej współpracy z SB.. Pomysł jednak został odrzucony (8). Na łamach tego samego numeru magazynu „Cel” pastor Gajewski tłumaczy, że przyjęte przez Synod KZ rozwiązania są przejawem leku przed „ujawnieniem ciemnych kart naszej historii” (9). Według pastora formuła zaproponowana przez prezydium i przyjęta przez Synod zakłada autolustracje agentów, co jest założeniem karkołomnym, to „bezbolesny proces reaktywacji winnego poprzez ścieżkę łagodnej pokuty w wersji – przyjdź, a otrzymasz przebaczenie, dodatkowo będziemy cię bronić, gdyby ktoś chciał zrobić ci krzywdę, szargając twoje dobre imię i przypominając, że kiedyś donosiłeś” (10) Według pastora Gajewskiego, przy takim pozornym rozwiązaniu problemu współpracy duchownych z SB można spodziewać się kolejnych odsłon tej kwestii. Nastąpi to, w opinii pastora, w momencie gdy pojawią się naukowe opracowania dotyczące roli agentów w środowisku Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego. „Dopóki milczą archiwa, sprawa wydaje się zamknięta” (11) – stwierdza pastor Gajewski.


W tym samym okresie temat lustracji poruszył w końcu również ”Chrześcijanin”, który jest pismem Kościoła Zielonoświątkowego. Bp Marek Kamiński w wywiadzie zamieszczonym w ostatnim numerze, przyznaje już, że w odniesieniu do niektórych duchownych „mógł istnieć pewien typ relacji ze służbami specjalnymi PRL będący grzechem”. (12) Dziennikarz w prowadzonym wywiadzie z biskupem, stwierdził, że może się okazać, że wewnątrz wspólnoty były osoby nie tylko nieroztropne czy za mało powściągliwe, ale wręcz takie, które zostały pozyskane przez SB i delegowane do ciał kierowniczych poszczególnych wspólnot. Według biskupa, taki stopień inwigilacji to jednak tylko domysły. „Zadaniem Kościoła nie może być ściganie domniemanych zbrodni, lecz ratowanie upadłych.” – stwierdził bp Kamiński.(13)


Kościoły więc w końcu dostrzegają problem i przyznają, że być może tajni współpracownicy SB w gronie pastorów istnieli. „Być może” – bo to ciągle sfera domniemań i domysłów. Kościół badać archiwów IPN nie zamierza, bo uważa je za „esbeckie papiery”, do których „nie mamy zaufania” – jak stwierdził bp Kamiński (14). Naukowych opracowań jeszcze brakuje, więc to wciąż wszystko domniemania, a mówiąc językiem poprzednich dokumentów czy komentarzy – oskarżenia i pomówienia. I zdaje się, że jedyna zmiana w podejściu do tego problemu nastąpiła właśnie na polu semantycznym. Dopóki problemy są utajone w archiwach, które na dodatek można deprecjonować, wydają się dość enigmatyczne. Warto jednak się ubezpieczyć na wypadek, gdyby coś „wypłynęło” i ewentualnych winnych zaprosić na rozmowę.


„Dokonać oceny stanu i jakości posiadanych tajnych współpracowników”


Jednak wystarczy sięgnąć po same plany pracy departamentu IV MSW zajmującego się min. kościołami mniejszościowymi, opublikowane już przez IPN, aby nie mieć wątpliwości co do stopnia inwigilacji kościołów ewangelikalnych w PRL.


W dokumentach opublikowanych w 2007 r ( „Plany pracy Departamentu IV MSW na lata 1972-1979 , wyd. IPN, Warszawa 2007) czytamy min., że SB bardzo w niesmak było, że środowiska ewangelikalne zajmowały się przemytem Biblii i innej literatury chrześcijańskiej do Związku Radzieckiego. Polska była miejscem „tranzytowym”, skąd przerzucano taką literaturę z zachodu na wschód. SB robiło więc wszystko aby przecinać kanały przeznaczone do przerzutu literatury.


W planach pracy departamentu IV, MSW, wydział III na lata 1976-1977 odnośnie Kościoła Chrześcijan Baptystów, sporządzono wytyczne dla poszczególnych komend MO. Uwaga miała być skoncentrowana na:„organizowaniu przeciwdziałania w nasyłaniu i kolportażu bezdebitowej literatury przeznaczonej na teren Polski i ZSRR przez ośrodki z Zachodu oraz rozpracowywanie osób zaangażowanych w tę działalność jak np.: Rudniccy, Ostik, Wakuła itp.” (15)


Odnośnie pastorów Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego (grupującego zielonoświątkowców i trzy inne ewangelikalne środowiska) w tym samym roku również zalecano „wszczęcie aktywnej kontroli operacyjnej” poprzez sieć tajnych współpracowników i „techniki operacyjnej”, takich liderów zielonoświątkowych jak: „Rapanowicz – Szczecin, Mańkowski – Legnica, Waszkiewicz – Gdańsk, Rudkowski – Koszalin, Rudnicki, Fochtman – Katowice, Ilczuk i Józef Prower – Bielsko-Biała, Gaweł – Wrocław. (16)

W tym samym roku zalecono „dokonanie analizy tajnych współpracowników rekrutujących się ze środowiska ZKE – w aspekcie możliwości operacyjnego wykorzystania”. Zalecono wszczęcie aktywnej kontroli operacyjnej, w odniesieniu do czołowych działaczy ZKE, jak: T.T,  A.L, D.M., J.S.. Jednocześnie rozpoczęto dialog operacyjny z perspektywą pozyskania do współpracy nowych tajnych współpracowników. Wytypowano E. Cz – członka ścisłego kierownictwa ZKE oraz głównego organizatora ruchu zielonoświątkowego oraz dwie inne osoby pracujące w redakcji audycji „Głos Ewangelii”. W. L – przewodniczący komisji ds. redakcji audycji „Głos Ewangelii” i „N” – prowadząca dział korespondencji ze słuchaczami. (17)


Odnośnie baptystów w tym samym roku zalecano spowodowanie „zmian na stanowisku redaktora „Słowa Prawdy” i wprowadzić na tę funkcję osobę związana z naszą służbą” (18). W pierwszym półroczu 1976 roku planowano „dokonać oceny stanu i jakości posiadanych tajnych współpracowników w środowisku baptystycznym i określić kierunki jej wykorzystania.”, ale już 12 stycznia naczelnik wydziału III departamentu IV MSW, płk Stanisław Wypych pisał w swoim planie, że „z uwagi na agenturalne opanowanie kluczowych ogniw tego Kościoła aktualnie pozyskań z pozycji Wydziału III nie przewiduje się.” (19)


To zdanie najlepiej świadczy o stopniu inwigilacji kościołów ewangelikalnych przez SB, a także o pozycji tych agentów w najwyższych strukturach Kościołów już w latach siedemdziesiątych. Kolejne lata przynoszą coraz swobodniejsze instalowanie agentów na najwyższych urzędach w ZKE czy Kościele baptystycznym, a także kompromitowanie przez SB duchownych o „negatywnych postawach”. Takie newralgiczne stanowiska jak kierownictwo audycji radiowych czy redakcje pism kościelnych są w pełni kontrolowane przez SB. W planach pracy wydziału III, departamentu IV MSW na lata 1978-1979, inwigilacja ZKE nosi kryptonim „Zjednoczenie”.
Planowano wtedy pozyskać kolejnych dwóch tajnych współpracowników wchodzących w skład kierownictwa ZKE ( „M”, „J.T”), a w związku z wyborami do Rady ZKE bezpieka ma „dążyć do usadowienia w ścisłym kierownictwie Kościoła naszych tajnych współpracowników ps. „Marian”, „Stanisław”.” Służba bezpieczeństwa ma spowodować aby „jeden spośród ww. tajnych współpracowników został powołany na zwierzchnika Kościoła”.(20)


W dalszym ciągu regularnie tropiono i zbierano informacje o zagranicznych gościach za pośrednictwem kościelnych TW .W 1978 r dzięki wydajnej pracy agentów w Kościele nadal rozpracowywano i likwidowano przerzut do PRL i ZSRR literatury chrześcijańskiej. SB przy udziale komend wojewódzkich MO oraz zarządu zwiadu WOP ma rozpracowywać zielonoświątkowców zajmujących się przemytem literatury w Szczecinie, Koszalinie, Gorzowie Wlkp, Olsztynie, Białymstoku, Słupsku i Gdańsku. Nieocenioną pomocą w tej pracy znowu są TW. (21)


Wśród baptystów, szczególnie wyróżniającymi się agentami są duchowni o pseudonimach „Marian”, „Kasprzak” i „Tomasz”. Główne ich zadanie to „rozpoznawać i przeciwdziałać napływowi literatury religijnej obcojęzycznej (rosyjskiej i ukraińskiej) do PRL i ZSRR z takich ośrodków jak „Światło Wschodu”, „Słowiańska Misja” i „Podziemny Kościół”. (22)
SB wykorzystuje także swoich baptystycznych agentów wśród pastorów do inwigilacji i „wpływania na charakter działalności Światowego Związku Baptystycznego USA i Europejskiej Federacji Baptystów.” Agenci „Marian”, „Kasprzak”, „Tomasz” i „Stefan” maja za zadanie eliminować wszelkie antykomunistyczne tendencje, które mogłyby się pojawiać w działaniach tych organizacji. Mają oni kształtować w środowisku amerykańskich baptystów „prawidłowa politycznie opinie o polityce wyznaniowej PRL”. (23)


Zadowolona z pracy swoich agentów bezpieka w 1978 r. planuje podnieść wynagrodzenie sieci tajnych współpracowników średnio o 500 zł dla każdego. Dla TW wyjeżdżających za granicę w celu realizacji zadań podniesiono odpowiednio stawkę diety w dewizach. (24)


Z analiz samych dokumentów opublikowanych już przez IPN odnośnie planów pracy SB na lata 1976-1979 , wylania się dość ciemny obraz wspólnot w bardzo dużym stopniu inwigilowanych i sterowanych przez SB. Dodatkowo teczki pracy samych tajnych współpracowników, szczegóły podejmowanych działań, czy donosów to porażająca lektura, świadcząca o pełnym oddaniu niektórych TW swoim komunistycznym mocodawcom. Mimo przejęcia i zabezpieczenia „kluczowych ognisk” i urzędów w tych Kościołach, SB wciąż musi zwalczać niebezpieczną dla systemu komunistycznego działalność części pastorów i wiernych. Mimo takich okoliczności, ewangelia wciąż jest głoszona, niektóre zbory się rozwijają, a nowe osoby znajdują pokój z Bogiem.


Ciszej nad tą trumną


Wszystkie te fakty są coraz bardziej znane, wciąż jednak słychać głosy, że agenci na najwyższych stanowiskach kościelnych to tylko „domysły”, a ich szkodliwa działalność to „domniemane zbrodnie” (bp Kamiński). Czy chodzi o naiwność władz kościołów? Nie sądzę. To raczej problem, co zrobić z zasłużonym, cenionym „bratem agentem”.


Pamiętać również należy, że tajni współpracownicy, którzy wcześniej tak gorliwie służyli komunistycznej władzy, w latach 90 wcale nie zrezygnowali ze swoich kościelnych stanowisk. Nadal mieli wpływ i nadawali ton działalności Kościołów. Dlatego, min. tyle czasu zajęło Kościołom, w ogóle dostrzeżenie problem współpracy z SB. Problem w końcu zauważono, ale wciąż czeka on na rozwiązanie.


Co zrobić z zasłużonym „bratem agentem”? Na prawdziwą pokutę zdecydują się nie liczni. Zdaje się, że Kościoły postanowiły, spokojnie czekać na przebieg wypadków i reagować w zależności od przebiegu sytuacji. W końcu czas zrobi swoje, „bracia agenci” wieczni nie są. W innym wypadku trzeba byłoby zrewidować oficjalną wersje historii poszczególnych wspólnot. Zastanowić się czy bohaterami są na pewno ci, co powinni nimi być. Niektórzy zasłużeni dla Kościoła, musieliby przestać odgrywać taką rolę. A co z wręczonymi medalami, dyplomami, tytułami, eksponowanym dorobkiem i sporym autorytetem niektórych „braci agentów”? To byłby za duży wstrząs dla wspólnot. Zbyt wiele pomników trzeba byłoby zburzyć.

Co jednak z wiarygodnością kościołów znanych z wzywania do pokuty grzeszników z najmniejszych uchybień, a jednocześnie tolerujących na wysokich stanowiskach ludzi, którzy nie chcą pokutować z „grzechu Judasza”? Z jednej strony stosuje się często radykalną dyscyplinę kościelną, łącznie z usunięciem ze wspólnoty osób np. żyjących ze sobą bez ślubu, czy nadużywających alkoholu. Z drugiej strony, pastorom żyjącym całe lata w zakłamaniu oferuje się „tanią łaskę” przebaczenia bez pokuty, rozmiękczając ich winę zdrady Boga i Kościoła. O odsunięciu z pełnionych funkcji nie ma mowy, a wykluczenie ich z kościoła to science fiction. Co z deklarowaną ewangelicznością wspólnot gdzie panować miała bezkompromisowa prawda w odróżnieniu od zakłamanego świata pełnego hipokryzji?


Bp Marek Kamiński, zwierzchnik KZ, wezwał ostatnio duchownych i wiernych do debaty na temat wizji rozwoju tego Kościoła. Jednym z elementów rozwoju KZ według koncepcji Biskupa ma być „budowanie marki o nazwie Kościół Zielonoświątkowy”. Co to będzie za marka, budowana na zbiorowej amnezji kościoła i taryfie ulgowej dla braci agentów?


Rafał Ciućka


 


Przypisy:

(1) http://sienna.waw.pl/index.php/blogi/moje-spojrzenie-pastor-senior-e-czajko/115-o-potrzebie-prawdziwego-opisu.html


(2) „Wewnętrzne oświadczenie dotyczące kierunku, w jakim członkowie NRK prezentować mają zagadnienie lustracji” /tytuł oryginalny/.


W związku z mającym ostatnio miejsce zamieszaniem politycznym w naszym kraju na tle stosunku do przeszłości, a rzutującym także na życie Kościołów, Naczelna Rada Kościoła Zielonoświątkowego w RP oświadcza co następuje:
1. Wyznajemy i głosimy, że każda władza, bez względu na ustrój społeczno-polityczny państwa, pochodzi od Boga, że jest z woli Boga lub z Bożego dopustu (nie ma władzy, jak tylko od Boga, a te które są, przez Boga są ustanowione; Rzym 13,1; Ty o królu jesteś królem królów, któremu Bóg niebios dał królestwo, moc i siłę, i chwałę; Dn 2,37).
2. Wyznajemy i głosimy, że każdy człowiek, w tym każdy człowiek wierzący w Chrystusa, ma być władzy poddany we wszystkim co nie jest sprzeczne z biblijną wiarą i etyką (każdy człowiek niech się poddaje władzom zwierzchnim; Rzym 13,1).
3. Wyznajemy i głosimy, śladem naszych ojców wiary, że prowadzenie rozmów i negocjacje z władzą państwową, nie jest grzechem, nie jest paktowaniem z diabłem lecz szukaniem porozumienia dla dobra Kościoła ze sługą Boga, który odpłaca w gniewie temu, co czyni źle (Rzym 13,4).
4. Wyznajemy i głosimy jednocześnie, że grzechem jest oszczerstwo, pomówienie i oskarżenie braci bez względu na formę, bo to przecież diabeł jest oskarżyciele braci (Obj 12,10).
Tych, którzy w tej dziedzinie zawinili, po wyznaniu, obejmujemy jednakże naszym braterskim przebaczeniem i modlitwą wstawienniczą.
5. Wyznajemy i głosimy, że powinnością wierzących jest modlitwa w intencji władzy: Przede wszystkim więc napominam, aby zanosić błagania, modlitwy, prośby, dziękczynienia za wszystkich ludzi, za królów i za wszystkich przełożonych, abyśmy ciche i spokojne życie wiedli we wszelkiej pobożności i uczciwości (1 Tm 2,1-2).
6. Wyznajemy i głosimy, że bywają sytuację, w których władza okazuje się obrońcą wierzących przed wrogo nastawioną ludnością, jak było z apostołem Pawłem w Efezie, gdzie przed nieprzyjaznym tłumem obronili go niektórzy życzliwi mu przedstawiciele władzy (Dz; 19,31por. odwołuję się do cesarza Dz 25,11).
7. Wyznajemy i głosimy także, że czasami władza staje się narzędziem ucisku i prześladowania (na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat; J 16,33), na które odpowiedzią ludzi wierzących w Chrystusa jest modlitwa, wiara i nadzieja, a także miłość wobec prześladowców: miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mt 5,44).


Oświadczenie NRK zaproponowane przez biskupa M. Czajko w dniu 28. lutego 2007 i przyjęte jednomyślnie w głosowaniu przez Naczelną Radę Kościoła. Dokument w dyspozycji autora.


(3) tamże, punkt 4.
(4) http://www.ubodzywduchu.pl/aboutme112.htm
(5)tamże
(6)Magazyn Chrześcijański „Cel” nr 4 (19) Zima 2009, s. 22-23
(7)tamże, s. 21
(8) http://www.magazyn.ekumenizm.pl/content/article/20090929124016103.htm
(9) Magazyn Chrześcijański „Cel” nr 4 (19) Zima 2009, s. 30
(10) tamże
(11) tamże
(12) Chrześcijanin nr 01-04, 2009, s. 78
(13) tamże, s. 79
(14) tamże, s. 78-79
(15) „Plany pracy Departamentu IV MSW na lata 1972-1979 , wyd. IPN, Warszawa 2007, s. 177
(16) tamże, s. 176-177
(17) tamże, s. 176
(18) tamże, s. 177
(19) tamże, s. 178
(20) tamże, s. 279
(21) tamże, s. 278-279
(22) tamże, s. 280
(23) tamże, s 280-281
(24) tamże, s. 284


Czytaj także:


Magazyn Semper Reformanda: Zielonoświątkowcy i lustracja – odrzucona propozycja rozwiązania problemu