Papież autorytetem, ale nie dla wszystkich katolików

8

W grudniu papież Franciszek,
który od dziewięciu miesięcy jest zwierzchnikiem katolików, został ogłoszony
przez tygodnik Time Człowiekiem Roku.
W uzasadnieniu wyboru dziennikarze napisali, że papież „wyciągnął
papiestwo z pałaców na ulice” i zdobył jednocześnie serca wielu milionów
ludzi – również niewierzących bądź żyjących w niezgodzie z Kościołem – bo
następnie tytuł Człowieka Roku przyznało papieżowi wpływowe gejowskie
czasopismo The Advocat.  

Jednocześnie dla wielu katolików,
którzy istnieją jakoś w przestrzeni publicznej obecny papież jest papieżem,
którego należy ścierpieć i przeczekać. Którego wypowiedzi i czyny wobec ubogich
i imigrantów przyjmowane są jako „lansowanie się”. Którzy woleliby
papieża noszonego w lektyce niż takiego, który pozwala włazić na swoje krzesło
dziecku. No i przede wszystkim papieża, który ma ludziom przypominać o tym, że
za ich grzechy czeka ich piekło.

 

Marzeniem tych osób jest papież
taki jak ich wizerunek Boga czyli niedostępny, przed którym należy padać w
proch i który posyła całe rzesze w ogień piekielny za herezje. Dla wielu nie ma
wszak nic piękniejszego jak Kościół „bizantyński”, w której
ceremoniarz dworu cesarskiego miał odzwierciedlać majestat i niedostępność
dworu niebiańskiego.

Można zadać pytanie jak do takiej
wizji papiestwa (papież jest przecież zaledwie Namiestnikiem Jezusa na Ziemi) przystaje
Jezus – który urodził się wszak w ubogiej rodzinie (nawet jeżeli niektórzy
twierdzą, że rodzina cieśli należała do klasy średniej to akurat ta rodzina
cieśli chyba nie – sądząc z tego, że skorzystała z prawa ubogich w Świątyni) a
i potem obracał się nie wśród arystokracji i intelektualistów lecz wśród osób
podejrzanej konduity.

 

Papież Franciszek wszakże, nie zważając
na ewentualne zarzuty o to,  znów „wywyższa
się” nad braci biskupów zapraszając na przyjęcie urodzinowe trzech
bezdomnych mężczyzn, przypadkowo napotkanych przez papieskiego jałmużnika a
naszego rodaka biskupa Konrada Krajewskiego, miast porządne, katolickie,
polecone przez biskupów rodziny. Jeszcze wcześniej papież uczynił despekt
całemu środowisku wiernych konserwatywnych usuwając z Kongregacji ds. Biskupów
kardynała Raymonda Burke. Kardynał Burke, który biadał nad nieprzewidywalnością
życia w Rzymie pod rządami papieża Franciszka oraz krytykował wypowiedzi
papieża a także znany jest z zamiłowania do „bizantyńskich” strojów,
nadal, co prawda, sprawuje funkcje prefekta Sygnatury Apostolskiej ale któż wie
co dalej? Papież, co prawda, powiedział, że nie myśli jednak o mianowaniu
kobiet kardynałami, bo chce by kobiety były dowartościowane w Kościele a nie
„sklerykalizowane” ale i tak dla wielu papież sieje zamęt w prostych
umysłach katolików. No, a któż jest siewcą zamętu? I już mamy nie papieża
Chrystusowego ale papieża Antychrysta. W sumie byłoby to śmieszne, gdyby nie
byłoby takie smutne, bo ja mam wrażenie, że takie oceny wprost świadczą o tym,
że ich autorzy może i znają dziewiętnastowieczne dokumenty papieskie a
zwłaszcza Syllabus ale ze zrozumieniem przesłania Ewangelii to mają poważny
kłopot.  

komentarze

  • Awi

    Zgadzam sie z panią Dorotą, że ten niekonwencjonalny papież posiał wiele zamętu wsród katolików, i nie tylko, bo równiez ja, luteranka, śledzę z zainteresowaniem jego poczynania, zachowując jednak sporą dozę sceptycyzmu co do wypowiedzi papieża Franciszka…. I z lękiem patrzę ku czemu to wszystko zmierza ….

  • rzymski_katolik

    Niestety, ale w KRK (w czym w pełni zgadzam się z autorką) mamy obecnie do czynienia z czymś niebywałym: lekceważeniem autorytetu papieskiego i kwestionowaniem jego nauczania. Nie ma tygodnia, by na „Fronda.pl” nie został opublikowany krzywdzący dla Franciszka artykuł (w ostatnich dniach zrównano jego pontyfikat z czasami antychrysta: „Papież czasów ostatecznych”).

    Zdaję sobie sprawę, że obecny papież nie jest pozbawiony wad i zdarzają się mu wpadki, jak chociażby znany, niefortunny wywiad dla „La Repubblica”, ale czy to pozwala na takie odnoszenie się do jego osoby? Jaka jest przyczyna tych ataków i głębokiej niechęci części katolików wobec Franciszka?

    Czy powodem nie jest to, że na każdym kroku papież przypomina nam o naszych chrześcijańskich powinnościach i sam na co dzień praktykuje miłosierdzie, a jest w tym naprawdę bezkompromisowy. Czy nie boli to, że każe wyrwać się z samozadowolenia, gnuśności i wzywa do praktykowania chrześcijaństwa wykraczającego poza udział w niedzielnej mszy świętej?

    Czy naprawdę najważniejszy jest blichtr papieskich liturgii i zachowanie formy? Czy ci, których bolą papieskie „buciory” (tak określił buty papieża Wojciech Cejrowski) nie praktykują zwyczajnie chrześcijaństwa „dla wygodnych”, w którym podstawą jest robienie sobie klimatu na „trydentynie” z łaciną i chorałem gregoriańskim bez zbytniego przemęczania się wskazaniami ewangelii w życiu codziennym, ale z poczuciem, że o to my jesteśmy najlepszymi synami i córkami KRK, którzy będą wyznaczać standardy katolickości dla innych?

    Mówi się, że papież wnosi niepokój, że sieje zamęt między katolikami. Ale czy o taki zbawczy niepokój sumień, wyrwanie z osobistej wygody nie chodzi w Ewangelii? Przyglądając się obecnej sytuacji w KRK przypominają się niezwykle mocne słowa Ewangelii:

    „Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku i głośno przymawiają jedne drugim: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali”. Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. (Łk 7, 31-34)

  • michael

    „Czy ci, których bolą papieskie „buciory” (tak określił buty papieża Wojciech Cejrowski) nie praktykują zwyczajnie chrześcijaństwa „dla wygodnych”, w którym podstawą jest robienie sobie klimatu na „trydentynie” z łaciną i chorałem gregoriańskim bez zbytniego przemęczania się wskazaniami ewangelii w życiu codziennym, ale z poczuciem, że o to my jesteśmy najlepszymi synami i córkami KRK, którzy będą wyznaczać standardy katolickości dla innych?”

    ale belkot. Akurat to srodowiskach tradycjonalistycznych zywe jest zycie katolickie rodzinne w jego codziennym wymiarze. Wystarczy wejsc na tradycyjne nabozenstwo by zobaczyc duze rodziny i mlodych mezczyzn. Znam takich ludzi, i wiem ze w sprawach wiary sa to ludzie swiadomi i dalece praktyczni, zyjacy tym, w co wierza. Stad zreszta i liczne dzieci, i wyzszy odsetek powolan z takich kregow to potwierdza. Jesli komus mozna zarzucic taka dwulicowosc, to wlasnie oponentom. Oni klaskaja nie bez przyczyny na medialne manipulacje niefortunnymi wypowiedziami papieza, a jego brudne buty, kosztowny pobyt w hotelu watykanskim, czy wozenie sie tanszymi samochodami jest jedynie ich alibi, by dowalac tym, ktorych niedoceniaja takiej bylejakosci.
    Po drugie wysilek w celu zachowania sztuki, i splendoru czynnosci kultu Bozego nazywa pan wygodniactwem? Pan wybaczy, ale to wlasnie mainstream jest wygodniacki, prozny i leniwy. Przygotowanie choralu gregorianskiego to nie jest cos wygodnego i latwego, co sie robi samo. Nie jest tez takie nauczenie sie chocby starego rytu, zakup pieknych szat, paramentow itp., zakup modlitewnikow, nut, itd. Ubostwo, nawet wlsne, nalezy zostawic na stopniach oltarza- jak tego wymagal sw. Franciszek z Asyzu. Piekno to jest wysilek, a przy tym pokora: by nie kierowac sie wlasnym widzi-mi-sie, lecz tym, czym kierowali sie ojcowie i czym zyly przeszle pokolenia. Przy tym zrozumienie tego i nauczenie sie samo sie nie robi.
    Wszystko co pan pisze jest wierutna bzdura, i jesli mozna to do kogokolwiek odniesc, to glownego nurtu katolikow: bezgustownych leniow, ktorzy racjonalizuja bylejakosc, by ukryc swoja letnia wiare.
    Co ciekawe, ci sami leniwi katolicy, umieraja z zachwytu jak slysza o wschodniej liturgii: jaka to ona piekna uroczysta, spiewy, szaty. A majac to samo albo i lepiej w swojej tradycji ziona do tego pogarda, alergia, albo przynajmniej niechecia. Nie znajac tego pluja na kardynala ubranego DO LITURGII wedlug starych przepisow tak, jakby on chodzil w cappa magna i gronostaju na codzien, i nazywaja go „modnym”, podzczas gdy jesli ktos jest skromny i lagodny, to jest to wlasnie on ( tak sie akurat sklada, ze conieco o nim wiem). I takie chamskie przymowki publikuje sie nawet w mediach, czemu gawiedz potrafi przyklasnac. A gdzie sa zdjecia prawoslawnych wlodykow w czasie celebracji Boskiej Liturgii z podpisem „pajace”? No?

  • Awi

    Panie @michael, po co ta agresja? Popieram wypowiedz @rzymskiego_katolika, bo bliska jest mojego ewangelickiego ducha, no i zgodna z przeslaniem Ewangelii. Wyszukana liturgia, formy, kultowosc – tego nie znajdujemy ani w Ewangeliach, ani w slowach Jezusa. (czy Jezus modląc sie do Ojca stosowal jakieś przebieranki?) Prawdziwa i glęboka wiara nie polega na formie …. 

  • rzymski_katolik

    „Wszystko co pan pisze jest wierutna bzdura, i jesli mozna to do kogokolwiek odniesc, to glownego nurtu katolikow: bezgustownych leniow, ktorzy racjonalizuja bylejakosc, by ukryc swoja letnia wiare.”

    Proszę zauważyć, że odniósł się Pan tylko do jednego akapitu mojej wypowiedzi. Nie odpowiedział Pan przy tym na zasadnicze pytanie, które tam zawarłem: co jest w stanie usprawiedliwić lekceważenie papieża Franciszka i jego nauczania przez wielu katolików? Czy jeżeli teraz grupa katolików podważa papieski autorytet, to czy w przyszłości inni nie będą mogli dezawuować następnego pontyfikatu, bo stwierdzą, że papież im z jakichś względów nie odpowiada? Nie wiem, czy czuje Pan wagę problemu i to jak niebezpieczne może to być dla katolicyzmu.

    W kwestii tradycjonalistów doszło chyba do nieporozumienia, bo w mojej ocenie krzywdzące dla papieża opinie wydają nie tylko osoby związane ze wspólnotami tradycjonalistycznymi, ale wielu innych „zwykłych” (nietradycjonalistycznych) katolików, których coś najwyraźniej w tym pontyfikacie uwiera. Co do opinii o tradycjonalistach, to ani Pan, ani ja nie dysponujemy żadnym badaniem socjologicznym, które wskazywałoby na to, że właśnie ta grupa katolików prowadzi pobożniejsze/lepsze życie od pozostałych wiernych KRK, tak więc moje i Pana sądy to raczej kwestia uogólnień indywidualnych doświadczeń, a nie prawdziwy obraz sytuacji. Ja swoje opinie opieram na wielu artykułach krytycznych wobec Franciszka (m.in. z „Frondy.pl”) oraz codziennych rozmów ze znajomymi, którzy są katolikami (nie tradycjonalistami) i właśnie te rozmowy ostatnio mnie zaniepokoiły, bo okazuje się, że również ci „zwykli” katolicy pod wpływem lektury niektórych katolickich portali nabierają przeświadczenia, że z tym papieżem „jest coś nie tak” i trzeba po prostu „przeczekać jakoś ten nieudany pontyfikat”.

    Na koniec tego przydługiego komentarza jeszcze jedna uwaga: jeżeli taka sytuacja w KRK będzie się dalej utrzymywała, to osobiście nie daje wielkich szans temu, że Franciszkowi uda się cokolwiek zmienić. Jak zwykle zwycięży gnuśność, niechęć do działania i gra na utrzymywanie statusu quo. Nie tak dawno czytałem wywiad z siostrą Małgorzatą Chmielewską ze wspólnoty „Chleb życia”, która jest dla mnie jednym z nielicznych autorytetów KRK w Polsce. W odpowiedzi na zachwyty dziennikarki powiedziała o swojej działalności: „Ja po prostu wzięłam sobie do serca słowa Ewangelii”. I tego nam w KRK w Polsce i na świecie brakuje: WZIĘCIA SOBIE DO SERCA SŁÓW EWANGELII, zerwania z przywiązaniem do formy i poczuciem samozadowolenia z samego tylko faktu odbębniania coniedzielnego rytuału „chodzenia do kościoła” z którego często niestety nie wynika duchowy wzrost wiernych, o skutkach w życiu społecznym nawet nie wspominając. Jeżeli obecny papież na każdym kroku zachęca nas do życia Ewangelią i sam na różne sposoby daje świadectwo chrześcijańskiej Caritas, to nie pozostaje nam nic innego jak dziękować za niego Bogu i uważać za dar opatrznościowy dla KRK na czasy, gdzie najwyższą wartością jest własna wygoda i przyjemność i gdzie nawet katolicyzm dobry jest tylko w wersji „light”, bez zbytniego przemęczania się.

  • michael

    Jaka znowu agresja? Co najwyzej oburzenie w zwiazku budowanymi na ignorancji nieprawdami i oszczerstwami, i to przeciwko pieknu, ludzkiemu wysilkowi, i milosci do Boga i Kosciola. Po drugie, zarzut ze forma nie jest trescia jest, przepraszam, ale idiotyczny. Kazde dziecko to wie, ze rzeczywiscie nie jest. Forma jedniak udostepnia tresc, i ma w tym znaczenie kluczowe. Samo zycie: np. wode przynosimy by sie jej napic, zasadniczo rzekomo obojetne jest w czym ja przyniesiemy, bo chodzi nie o forme, lecz zawartosc. Jesli niesiemy ja w wiadrze, to sie bardziej wprawdzie musimy wysilic, niz gdy robimy to w dziurawym wiadrze, ale i doniesiemy wiecej zyciodajnego plynu.

  • michael

    Badania socjologiczne? Pan sie nie wyglupia. Jakby na swiecie bylo tak, ze w celu powiedzenia czegokolwiek potrzeba badan socjologicznych, to nic o niczym nie dalo by sie powiedziec. Do patrzenia sa przede wszystkim oczy, a nie statystyki. Chcialbym przy tym zauwazyc, ze oszczerczo insynuuje pan jednak pewnej grupie katolikow pewnien rodzaj zachowania/myslenia, i tez specjalnych dowodow wzietych z badan socjologicznych na ten temat pan nie przedstwil.
    Odnosnie autorytetow i przyszlych papiezy: nie wiem od kiedy rzeczowa krytyka komukolwiek umniejszyla autorytet? Chyba ewntualnie pseudoautorytet. Papiez ma sluzyc przekazaniu wiary, i jesli wypowiada sie w sposob, ze tresci jego wypowiedzi sa falsyfikowalne przez nauczanie wielu jego poprzednikow, to przynajmniej w tym wzgledzie zasluguje na krytyke, jak zreszta kazdy, kto nie wywiazuje sie z obowiazkow swojego stynu. Jesli papieza uzywa sie do nawalania w nauke Kosciola, nawet jesli pozniej on cos stara sie sprostowac, albo ze strony Watykanu usunie sie to i owo, to znaczy ze nie wszystko tu gra, i np. sposob, w jaki sie wypowiada, jest niewystarczajaco precyzyjny dla takiego urzedu. Dowodem zreszta na to sa i pana wypowiedzi, i artykul, ktory jest komentowany: napchane poboznymi zyczeniami nawalanie w tych, ktorzy widza w katolickiej sposciznie wyraz zywej wiary, na ktorych nie robi wrazenia zamawianie remontu butow w Buenos Aires, tylko po to, by byly stare. Pomijajac juz podla i chamska krytyke strojow liturgicznych. Teraz juz mozna nawet wlasna- dopuszczona i obowiazujaca- tradycje liturgiczna zgnoic, bo papiez to czy siamto.(A przy tym, jak jakis wschodni biskup ubierze sie dziesiec razy bardziej „bizantyjsko”, to kazdy jeden taki leniwy „katolik”-ignorant ma pelna bielizne z zachwytu jakie to piekne i uroczyste). Groby moga byc pobielane nie tylko przepychem, moga byc pobielane rowniez skromnoscia, jesli akurat ona daje blichtr w swiecie mediow, pogan i oponentow.

  • Awi

    Boże, chroń nas od takich uprzejmych i serdecznych katolików jak @michael, zwlaszcza w okresie bożonarodzeniowym!