Peccemus non adorando – mariawicki głos o adhortacji Benedykta XVI

8

Osobiście jestem zdania, że nie powinno się komentować orzeczeń doktrynalnych władzy duchownej Kościoła, do którego się nie należy. Dokumenty doktrynalne są bowiem wiążące dla wiernych Kościoła partykularnego, zaś wchodzenie w polemikę z nimi może być bezowocne, o ile nie szkodliwe. Nie chodzi mi o przemilczanie kwestii ważnych dla Siostrzanych Kościołów, ale raczej o szacunek dla przekonań odmiennych od prezentowanych przez denominację Kościelną, do której się przynależy. Mam na myśli dyskusję pozwalającą zrozumieć nauczanie innego Kościoła nie zaś przekonywać do swoich racji, czy próbować wykazać bezzasadność głoszonych twierdzeń.

Kiedy Leon XIII ogłaszał encyklikę O Przenajświętszym Sakramencie duchowni ze Zgromadzenia Kapłanów Mariawitów z entuzjazmem pochwycili hasła głoszone przez Biskupa Rzymu. Leon XIII dał mariawitom instrumentarium, według którego idee głoszone przez nową kongregację zakonną mogły szerzyć się w Kościele rzymskokatolickim: cześć dla Przenajświętszego Sakramentu i nieustającą Adorację Ubłagania. Nie trudno było dostrzec, że tekst encykliki korespondował z treściami Objawień św. Marii Franciszki Kozłowskiej. Encyklika okazała się niestety niewystarczającym potwierdzeniem słuszności praktyk Eucharystycznych, jakie szerzyli mariawici na początku ubiegłego stulecia.


I oto teraz – ponad sto lat od wyklęcia Dzieła Wielkiego Miłosierdzia przez Piusa X – Biskup Rzymski, Benedykt XVI, głosi idee szerzone przez mariawitów. Pojmowanie Eucharystii jako Sakramentu Bożej Miłości, konieczność Adoracji Przenajświętszego Sakramentu i jej istotny związek z celebracją Eucharystyczną, czy podkreślanie zależności między Komunią Świętą a kondycją ludzkości są elementami wspólnymi dla nauczania Benedykta XVI i Kapłanów Mariawitów. Takie oto słowa pisze Papież Rzymski: – Niech nikt nie spożywa tego Ciała, jeśli Go najpierw nie adorował; (…) grzeszylibyśmy, gdybyśmy Go nie adorowali”.


W Eucharystii naprawdę Syn Boży wychodzi nam naprzeciw i pragnie się z nami zjednoczyć; adoracja eucharystyczna nie jest niczym innym jak tylko oczywistym rozwinięciem celebracji eucharystycznej, która sama w sobie jest największym aktem adoracji Kościoła. Przyjęcie Eucharystii oznacza ustawienie się w postawie adoracji wobec Tego, którego przyjmujemy. Właśnie dlatego i tylko dlatego, stajemy się jedno z Nim i w pewien sposób kosztujemy zadatku piękna liturgii niebieskiej. Akt adoracji poza Mszą św. przedłuża i intensyfikuje to, co się dokonało podczas samej celebracji liturgicznej. W rzeczywistości, „tylko przez adorację można dojrzeć do głębokiego i autentycznego przyjęcia Chrystusa. I właśnie w tym akcie osobowego spotkania z Panem dojrzewa także posłannictwo społeczne, zawarte w Eucharystii, które ma na celu przełamanie barier nie tylko między Panem a nami, ale także i przede wszystkim barier odgradzających nas od siebie nawzajem”.


Błędem byłoby mniemać, że Benedykt XVI na początku XXI wieku wprowadza nowe idee do Kościoła Rzymskokatolickiego wyrażające się w szczególnym zwróceniu uwagi na kult Eucharystyczny, a w tym na Adorację Przenajświętszego Sakramentu. Nieporozumieniem byłoby także uznać, iż Biskup Rzymu podkreśla w adhortacji idee mariawickie. Należy raczej zauważyć, że formy pobożności Eucharystycznej propagowane sto lat temu przez mariawitów nie były niczym nowym w Kościele, zaś ich wartość podkreślał i Leon XIII i obecnie Benedykt XVI.


Powstaje jednak pytanie: skoro mariawici nie głosili nic sprzecznego z nauczaniem i tradycją Kościoła Rzymskokatolickiego, zaś Objawienia św. Marii Franciszki Kozłowskiej mieszczą się w granicach ortodoksji rzymskokatolickiej (co wykazał nie tak dawno ks. W. Różyk) to dlaczego dziś funkcjonuje Kościół Starokatolicki Mariawitów, a nie Zgromadzenie Mariawitów w łonie Kościoła Matki?


:: Ekumenizm.pl: Więcej o adhortacji „Sacramentum Caritatis”