Rozwiązać episkopat!

14

Biskupia góra urodziła mysz, biskupią mysz – niewiadomo czy to mysz czy nie mysz, a może kot albo pies, być może nawet morski. Niewiadomo. Z rozbrajającą szczerością abp Józef Michalik obwieścił narodowi, że zapowiadane jednoznaczne i zdecydowane stanowisko episkopatu nie jest możliwe, gdyż biskupi nie są władni wypowiadać się w sprawie krzyża. Błyskotliwa parabola krzyża i mebli, których, jak odkrył szef konferencji biskupów, nie można przestawiać w czyimś domu, pokazuje absolutną kapitulację polskich biskupów i totalny brak duszpasterskiej wyobraźni – nie pierwszy zresztą raz.

Jeśli episkopat chce jedynie komentować i orzekać własną niekompetencję to szkoda czasu antenowego, a oświadczenia biskupów można zamieszczać między reklamami mebli.


Biskupie nie-stanowisko jest najprawdopodobniej wynikiem głębokiego podziału w episkopacie, który nie może się zdecydować, czy krzyż przed Pałacem Prezydenckim to sprawa Kościoła czy też nie. Okazuje się, że nie, a mimo wszystko biskupi głos zabierają – nolens volens. Być może niektórzy hierarchowie chcieli zabrać jednoznaczy głos, byc może tylko rzecznik episkopatu i być może ci „jednoznaczni” zostali spacyfikowani nabożeństwem do świętego spokoju większości kolegów, w tym abp. Michalika


Miałki, beznamiętny i skandalicznie płytki komentarz abp. Michalika obnaża brak pomysłu biskupów na twórczą rolę Kościoła w społeczeństwie. I jeśli obłędne wydawały się scenariusze Jarosława Kaczyńskiego, że Polsce grozi zapateryzm, to dziś wydają się one mniej absurdalne, a wszystko dzięki biskupom, którzy nie potrafią porozumieć się w tak fundamentalnej kwestii. To biskupi stają się architektami Polski postchrześcijańskiej, w której duchowni stają się niekompetentni do zabierania głosu w obliczu zgorszenia i dewaluacji najważniejszego symbolu chrześcijaństwa. Skoro nosiciele pektorałów nie mają wspólnych pomysłów, to po co komu episkopat? Do kolorowych procesji? Płomiennych, ale beztreściwych przemówień? Tupania nogą, gdy wymaga tego polityczny interes Kościoła?


Episkopat poprosił, aby nie traktować go poważnie – trudno inaczej zinterpretować nie-stanowisko biskupów, którzy problem krzyża scedowali na samorządowców i czołowych polityków. Biskupi po prostu stchórzyli, zabrakło im odwagi – zadecydowała zachowawczość i niechęć narażenia się komukolwiek. Klasycznym już przykładem niemocy biskupów jest również omawiana na Jasnej Górze sprawa Radia Maryja, ale to już inna bajka. Abp Kazimierz Nycz podziękował biskupom za wsparcie swojej bezczynności ukrytej pod wzniosłymi, poniekąd wzruszającymi sloganami z podpisywanych umów. Naród, który tak często pojawia się na ustach hierarchów, w tym abp. Michalika, naród, którego wyrazicielem chcieliby być biskupi, coraz mniej identyfikuje się z taktyką biskupów. Co najgorsze, jest ona coraz bardziej przewidywalna i banalna, gdyż zawiera stałe elementy: troskliwego pochylania-się-nad-problemem, eksplorowania go, czynienia zatroskanej miny, produkowania okrągłych zapewnień i deklaracji, przestrzega przed wrogimi Kościołowi siłami, by po wielkim hałasie pozostać przy świątobliwym status quo.


Najwyraźniej biskupi wolą/potrafią/chcą rodzić małe, przestraszone myszki i boją się ciężkiej pracy akuszerów twórczych rozwiązań, ale co biskupi wiedzą o rodzeniu, w tym wypadku idei.


Dariusz Bruncz


:: Ekumenizm.pl: Absolutnie pomnik!


:: Ekumenizm.pl: Arcybiskupia pomoc dla lewicy