Światowa Rada Kościołów Socjalistycznych

6

Finansami, ekonomią i krytyką kapitalizmu (zawsze w jego neoliberalnej wersji) zajmują się już nie tylko przywódcy europejscy, ale i hierarchowie rozmaitych wyznań chrześcijańskich. Kilka dni temu Światowa Rada Kościołów wydała na przykład dokument, w którym wezwała do stworzenia nowego porządku ekonomicznego, który miałby zapobieć destabilizacji na rynkach finansowych.

Sposobem na to ma być, a jakże, większa kontrola rynków finansowych i pożegnanie się z „mitem efektywności nieregulowanego rynku”.


Światowa Rada Kościołów zaproponowała już nawet konkretne rozwiązania, które jej zdaniem mogą pomóc w uczynieniu świata bardziej sprawiedliwym. Tyle, że  pomysły te sprowadzają się do wzmocnienia biurokratycznej (zarówno na poziomie narodowym jak i ponadnarodowym) kontroli nad instytucjami finansowymi, wprowadzeniu nowych podatków, które miałyby powstrzymywać krótkoterminowe spekulacje walutowe.


Pomocą w rozwiązywaniu problemów gospodarczych i finansowych miałaby się stać również kolejna instytucja arbitrażowa w ramach ONZ. Samuel Kobia, sekretarz generalny Światowej Rady Kościołów uznał też, że szczyt G20 nie rozwiąże problemów gospodarczych świata. W szczycie tego typu powinny bowiem uczestniczyć, jego zdaniem, rządy wszystkich państw (szczególnie rozwijających się) oraz przedstawiciele organizacji społecznych i religijnych. Jak miałyby wyglądać obrady takiego szczytu niestety Kobia nie wyjaśnił.


Głos ten nie jest niestety odosobniony wśród chrześcijan. Problem z nim jest jednak taki, że za jedyne wyjście z realnych problemów hierarchowie (a także działacze ekumeniczni) nieodmiennie uznają wzmocnienie biurokracji, kontroli nad rynkami czy ograniczania ludzkiej wolności. Jednym słowem socjalizm tyle, że w wersji chrześcijańskiej (brak jednak dowodów na to, by miał być on jakoś istotnie lepszy od socjalizmu ateistycznego).


A przecież chrześcijanie zamiast tego typu powtarzania przetestowanych i negatywnie zweryfikowanych rozwiązań ekonomicznych mają do zaoferowania przypominanie o tym, że kluczem do zmiany relacji międzyludzkich wcale nie jest zmiana istniejących mechanizmów finansowych, ale nawrócenie jednostek. To one bowiem – w ramach nawet najbardziej nieprzyjaznych struktur – budują nieco lepszy świat. Głoszenie konieczności nawrócenia i zmiany własnej postawy ma też tą wyższość nad głoszeniem nowych form socjalizmu, że może realnie zmienić czyjeś życie, podczas gdy zajmowanie się przez duchownych wymyślaniem „nowej architektury rynków finansowych” raczej się do tego nie przyczyni.