Żyd Żydowi nie-Żydem

1

Liczą się wyłącznie konwersje na judaizm ortodoksyjny – stwierdził rząd Izraela w opinii dla Sądu Najwyższego. Była to odpowiedź gabinetu Ariela Szarona na wezwanie grupy 15 Żydów-obcokrajowców domagających się uznania przez Izrael ich konwersji na judaizm reformowany i konserwatywny.

Wydane w ubiegłym tygodniu stanowisko władz Izraela to także kolejny etap wymiany ciosów między Żydami izraelskimi a mieszkającymi w diasporze. Ci pierwsi skupieni są głównie w ruchu ortodoksyjnym, podczas gdy wśród ostatnich dominują Żydzi reformowani i konserwatywni. Zdaniem wielu komentatorów konflikt w łonie judaizmu sięgnął punktu krytycznego. Według reformowanych i konserwatystów orzeczenie rządu to kolejny etap w podtrzymywaniu ortodoksyjnego monopolu na konwersje.


– Ufam, że sąd odrzuci stanowisko rządu i zadeklaruje, że konwersje reformowane i konserwatywne są tak samo ważne, jak ortodoksyjne – komentuje sprawę r. Ehud Bandel, stojący na czele ruchu konserwatywnego w Izraelu. Już 6 lat temu nieortodoksyjni Żydzi zaproponowali utworzenie wspólnej instytucji zajmującej się konwersjami, w skład której wchodziliby zarówno rabini ortodoksyjni, jak i reformowani i konserwatywni.


Czytaj także:


komentarze

  • Montsegur

    O ile pamiętam, to pod tym tekstem były kiedyś liczne komentarze. Usunięto je (I wonder why…).
    Tak czy inaczej, nawet jeżeli do owej praktyki mam zastrzeżenia, wydaje mi się ona logiczna z pewnego punktu widzenia.

    Otóż szereg zwyczajów żydowskich ortodoksów jest, delikatnie mówiąc, „kontrowersyjnych” (by nie użyć mocniejszego określenia, za które ten komentarz bez wątpienia by stąd zaraz „wyleciał” z pomocą oburzonej Redakcji).

    Jeśli zatem ktokolwiek nawraca się na TAKI judaizm, to oznacza, że ISTOTNIE właśnie pośród Zydów widzi on swoje miejsce. Konwersja na judaizm konserwatywny albo reformowany to niczym konwersja na „katolicyzm posoborowy”, czyli na taki, do którego można wejść niczym „na chwilę do kawiarni”, by po krótkim czasie poczuć wolę „nawrotki” na jeszcze inny chrystianizm denominacyjny i to z powodów istotnie marginalnych.

    Bo gdyby ktoś, nawracając się na katolicyzm, doszlusował do sedewakantystów albo lefebrystów lub wstąpił do Opus Dei – no, to raczej możnaby przypuszczać, że ten ktoć ISTOTNIE nawrócił się na KATOLICYZM, a nie na semi-luteranizm, semi-anglikanizm czy wstąpił do semi-masonerii…

    W Izraelu najwyraźniej pragną mieć Zydów, a nie ludzi, co raz Zydami są, to znów nnimi nie są…