Byli prezydenci USA budują baptystyczną alternatywę

3

Pod koniec stycznia 2008 roku powstanie w USA nowa, ogólnonarodowa konwencja baptystów. Inicjatywie patronują prominentni politycy, w tym byli prezydenci Stanów Zjednoczonych: Jimmy Carter oraz Bill Clinton (zdj.). Chcemy bardziej liberalnego Kościoła, który nie będzie kojarzony tylko z konserwatywnym wizerunkiem – podkreślają. W USA istnieje kilka konwencji baptystycznych o różnym kolorycie dogmatycznym – najliczniejsza jest Konwencja Południowych Baptystów posiadająca poważne wpływy polityczne, przede wszystkim w Partii Republikańskiej.

Sprawa ma poważny wymiar, ponieważ baptyzm jest największą denominacją protestancką w Stanach.


9 stycznia br. w Atlancie odbyło się spotkanie byłych prezydentów. Na konferencji prasowej podkreślono, że celem inicjatywy nie jest budowanie nowego Kościoła, ale wspieranie umiarkowanych i liberalnych baptystów, którzy są otwarci nie tylko na ordynację kobiet (ostatnio żona Cartera została ordynowana na diakona), teologię wyzwolenia, ale także na ekologię, wspieranie praw człowieka, a także dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego. Obok prezydentów podczas spotkania z prasą wystąpili przedstawiciele 40 organizacji baptystycznych z całego kraju.


Jeśli pomysł firmowany przez Clintona i Cartera dojdzie do skutku, Konwencja Południowych Baptystów (SBC), znana ze swojego konserwatyzmu, będzie miała powody do zmartwień. Od kilku lat SBC boryka się z poważnymi trudnościami – w jej szeregach coraz głośniejsze jest niezadowolenie zarówno ze strony prawego oraz lewego skrzydła Kościoła. Do schizmy ze względu na stosunek do etyki seksualnej doszło m.in. w federacji Amerykańskich Kościołów Baptystycznych. Amerykanie coraz chętniej wybierają parafie i zbory, które prezentują bardziej otwarte spojrzenie na kwestie religii – czytamy w raporcie nt. amerykańskich parafii, o którym informowaliśmy niedawno na łamach EAI Ekumenizm.pl.


Obserwatorzy amerykańskiego życia religijnego są w większości zgodni, że nowa inicjatywa ma przede wszystkim charakter polityczny, o czym świadczy choćby fakt, że spora część projektu Clintona i Cartera to członkowie lub sympatycy Partii Demokratycznej. To polityczny zabieg przeciągnięcia religijnych Amerykanów na stronę demokratów przed wyborami prezydenckimi w 2008 rok – podkreślają komentatorzy. Nie jest tajemnicą, że od przegranej senatora Johna Kerry’ego demokraci coraz mocniej starają się o poparcie wśród Kościołów ewangelikalnych i charyzmatycznych.


:: Ekumenizm.pl: Bóg, partia, ojczyzna – religijna rewolucja u demokratów


:: Ekumenizm.pl: Południowi baptyści mają problem