WYSOKOKOŚCIELNY WOLNOMULARZ

13

Piotr Kalinowski: Wielka Loża Szwecji, której jest ksiądz członkiem, to Zakon o charakterze chrześcijańskim. Co wyznacza religijny rys Bractwa?


 


Ks. Åke Eldberg: W wolnym tłumaczeniu paragraf 1 praw naszego Zakonu stwierdza, że: „Zakon Wolnomularski ma swe korzenie w gildiach lub kongregacjach założonych na chwałę Boga, Najwyższego.

Zadaniem Zakonu jest niesienie wolno- mularzom światła szlachetnej sztuki praktykowania cnót i tłumienia słabości; dawania im wiedzy i siły, by kontrolować ich namiętności i tłumić złe żądze, by byli w stanie wznieść najszlachetniejsze części swojego jestestwa jak najbliżej jedności z ich prapoczątkiem, Po Trzykroć Wielkim Architektem Całego Świata”. Paragraf 3 stwierdza natomiast: „Religia lub cześć dla Boga Najwyższego były źródłem Zakonu”.


PK: Mimo to, dla wielu Wielka Loża Szwecji nie jest zakonem chrześcijańskim, a po prostu gnostyckim…


ÅE: Tych, którzy wierzą, że jest to zakon gnostycki, spytałbym: w jakim aspekcie? Zakon nie jest organizacją Bożą, tylko ludzką, i wśród swoich członków na przestrzeni 250 lat miał gnostyków i okultystów tak samo, jak wielu luteranów i wiernych innych wyznań. Wiemy, że na początku XIX w. do Bractwa należeli tacy okultyści, jak Starck, Plommenfeldt i Gugomos, którzy mieli niezdrowy wpływ na księcia Karola, późniejszego króla Karola XIII. Ale wolnomularstwo nie jest statyczne i większość ich wpływów została zniesiona przez naturalne reformy i rozwój. Przeszedłem przez wszystkie stopnie rytu szwedzkiego i nigdy nie odkryłem gnostyckiego nauczania. Idee tego typu być może zapisane są w starych księgach, które zbierają kurz w naszych archiwach, ale żadna z nich nie wpływa na dzisiejszy Zakon. Jednym z błędów, jaki popełniają ludzie zgłębiający tematy związane z wolnomularstwem jest to, że traktują je jak religijną kongregację, kościół. I czytają wszystkie masońskie dokumenty, jakby były spisane przez jakąś sektę. A nią wolnomularstwo nie jest. Do masonerii zostałem przyjęty jako dojrzały chrześcijanin i z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że choć Bractwo dało mi wiele „intelektualnej strawy”, w żadnym stopniu nie zmieniło mojej wiary. Wciąż jestem wysokokościelnym luteraninem, jakim byłem przed inicjacją.


PK: Od czasu do czasu pojawia się opinia, że ryt szwedzki powinien być wykluczony z wolnomularskiego grona właśnie ze względu na swój chrześcijański charakter.


ÅE: Nigdy nie słyszałem takich wątpliwości z poważnych źródeł. Ale można się z nimi spotkać np. w Internecie. Szczególnie ze strony wolnomularzy amerykańskich, którzy religijny indyferentyzm uważają za samo sedno masonerii. Prawdą jest też, że chrześcijański charakter Wielkiej Loży Szwecji nie jest w pełni zgodny z uznanymi w świecie landmarkami. System szwedzki jest tolerowany przez ruch wolnomularski ze względu na swój wiek. Loże są obecne w naszym kraju od 1735 r., czyli od dawna, jak na masońskie standardy. Są też inne historyczne powody. Zapewniam jednak, że w naszych lożach gościmy członków lóż błękitnych innych obediencji, bez względu na ich przekonania religijne.


PK: Czy wolnomularstwo ma jakikolwiek wspływ na księdza, jako duchownego?


ÅE: Nie dostrzegam go. Bractwo jest przestrzenią, w której mogę się spotykać z innymi chrześcijanami i rozmawiać z nimi w warunkach przyjaźni i zaufania. Dzielimy pewne unikalne przeżycia i na ich podstawie dyskutujemy o życiu, wszechświecie i innych zagadnieniach. Wszystko to w dyskretnych warunkach i z wzajemnym szacunkiem. Nie ma to związku z moim powołaniem.


PK: A odwrotnie – czy bycie duchownym zmienia coś w życiu wolnomularza?


ÅE: W przypadku rytu szwedzkiego oznacza to, że jest się kimś w rodzaju mówcy swojej loży. Wygłasza się krótkie pogadanki na niektórych spotkaniach. Na ogół dotyczą one tego, w jaki sposób masońska symbolika powiązana jest z chrześcijaństwem.


PK: Czy z punktu widzenia wolnomularza rytu szwedzkiego, regularne wolnomularstwo innych systemów jest tak samo odpowiednim miejscem dla chrześcijan?


ÅE: To bardzo szerokie pytanie. Jest wiele wielkich lóż i systemów wolnomularskich, a posiadam ograniczone doświadczenie, jeśli chodzi o masońskie życie poza Szwecją. Masoneria błękitna w dużej mierze zajmuje się zagadnieniami etycznymi i w żadnym systemie nie jest ani chrześcijańska, ani niechrześcijańska. Nauki pierwszych trzech stopni dotyczą tego, jak zrealizować osobistą odpowiedzialność i praktykować sztukę czynienia rzeczy dobrych. Dlatego w masonerii błękitnej przekonania religijne mają niewielkie znaczenie. W przypadku rytu szwedzkiego istnieje wymaganie, aby wolnomularz był chrześcijaninem, gdyż każdy z nas jest wtajemniczany w stopnie wyższe, gdzie wiara odgrywa ważniejszą rolę. W innych systemach wielu wolnomularzy zadawala się stopniem mistrza. A jeśli chcą iść wyżej, mają do wyboru kilka systemów. Niektóre oparte są o przekonania chrześcijańskie, inne o świeckie wartości humanistyczne.


PK: Często się zdarza, żeby duchowni Kościoła Szwecji byli wolnomularzami? I jak wyglądają wzajemne relacje Kościoła i Wielkiej Loży?


ÅE: Do 2000 r. Kościół Szwecji był wspólnotą państwową, na czele której stali monarchowie. Królowie i książęta na ogół pełnili też funkcję Wielkich Mistrzów, gwarantując swą osobą, że Zakon będzie instytucją godną i przestrzegająca prawa. Wielu naszych biskupów było wolnomularzami. Generalnie Kościół Szwecji nie ma nic przeciwko, aby jego duchowni należeli do masonerii. Nawet Kościół rzymskokatolicki przyznaje, że jego zastrzeżenia w stosunku do masonerii nie odnoszą się w pełni do rytu szwedzkiego. Każdy szwedzki wolnomularz jest zachęcany, aby czynnie brać udział w życiu liturgicznym denominacji, którą reprezentuje.
Trochę inaczej sytuacja wygląda w Norwegii, która także praktykuje system szwedzki. Tam różne podejrzenia i zazdrość doprowadziły do sytuacji, w której duchownym Kościoła Norwegii zaleca się, aby nie przystępowali do Bractwa. Nie wiem jednak, jak restrykcyjnie przestrzega się tych zaleceń.


PK: Jak sprawa wygląda w przypadku Danii i Islandii, gdzie również ryt szwedzki styka się z luteranizmem?


ÅE: Niezdrowa atmosfera dotyczy tylko Norwegii. Nigdy nie słyszałem o podobnych zachowaniach w wymienionych krajach.


PK: Gdyby miał ksiądz porównać system szwedzki i te najczęściej używane w Europie i świecie anglosaskim, na jakie różnice zwróciłby ksiądz uwagę?


ÅE: Różnice organizacyjne są zasadnicze. W przypadku rytu szwedzkiego w danym kraju może funkcjonować tylko jedna Wielka Loża, która integruje wszystkie stopnie w jeden system. Każdy wolnomularz, wcześniej czy później dojdzie do X stopnia wtajemniczenia. W innych systemach – o czym była mowa – już stopień mistrza czyni człowieka pełnowartościowym wolnomularzem. Można w trzecim stopniu pozostać lub wybrać jeden z kilku systemów stopni wyższych. W rycie szwedzkim inny jest też czynnik czasowy. Nasza masoneria przypomina trochę szkołę. Po pewnym czasie aktywny wolnomularz otrzymuje nowy stopień. Na ogół czeka się nań od roku do trzech lat. W USA można otrzymać kilka stopni w jeden weekend. Można też jednocześnie należeć do różnych systemów stopni wyższych, np. RSDiU i rytu York. Inaczej działa też nasza masoneria błękitna. System szwedzki sprawia, że można dojść do X stopnia nie będąc nawet oficerem loży. Czas przynosi nowe stopnie, nie funkcje. W wolnomu- larstwie anglosaskim, bez względu na to, który stopień mason posiada w systemie stopni wyższych, pozostaje nadal członkiem loży błękitnej. I wie, że będzie w niej pełnił różne funkcje.


PK: Wspomniał ksiądz, że na przestrzeni wieków wielu królów i książąt piastowało funkcję Wielkiego Mistrza. A jaką rolę w masonerii odgrywa obecny monarcha – Karol XVI Gustaw?


ÅE: Ostatnim członkiem rodziny królewskiej, który pełnił jednocześnie funkcję Wielkiego Mistrza był książę Bertil. Po jego śmierci nie było żadnego księcia w odpowiednim wieku, a król wolał się poświęcić wychowywaniu dzieci. Od tej pory Wielcy Mistrzowie nie pochodzą z rodziny królewskiej. Wciąż mamy jednak nadzieję, że książę Karol Filip zdecyduje się kiedyś wstąpić do Zakonu. Posiadanie w swych szeregach członków rodziny królewskiej to dla Bractwa sprawa statusu społecznego. Obecny król jest Wysokim Protektorem Wielkiej Loży Szwecji, ale do niej nie należy.


PK: Dziękuję za rozmowę.


Ks. Åke Eldberg jest duchownym (luterańskiego) Kościoła Szwecji. Posługę duszpasterską pełni w Vattholma, 20 km na północ od Uppsali. Jest wolnomularzem Svenska Frimurare Orden (Szwedzkiego Zakonu Wolnomularzy).