Jak abp Fisichella stracił okazję, by milczeć

21

Nie ma to, jak czytanie dokumentów i zapoznawanie się z faktami, a nie z tym, co przynoszą nam media. A prawda ta dotyczy nie tylko dziennikarzy, ale także komentatorów (także w sutannach). Doskonale widać to na przykładzie sprawy dziewczynki z Brazylii, którą przymuszono do zabicia dwójki jej nienarodzonych dzieci.

Pytany o to wydarzenie przez dziennikarzy arcybiskup zacytował kanon prawa kanonicznego, który jednoznacznie informował o automatycznej ekskomunice dla wszystkich uczestniczących w aborcji.

I rozpętało się piekło. Media na całym świecie informowały o braku miłosierdzia paskudnych brazylijskich księży. A ich opinie wspierali hierarchowie francuscy (wzywający, jakby nie wiedząc o tym, jakie są warunki takiej decyzji, do natychmiastowego zdjęcia ekskomunik), a nawet watykańscy. Arcybiskup Rino Fisichella, przewodniczący Papieskiej Akademii Życia, w obszernym artykule „Po stronie brazylijskiej dziewczynki” stwierdził, że z powodu błędnej decyzji arcybiskupa José Cardoso Sobrinho ucierpiała wiarygodność nauki Kościoła. Wyrzuca mu, że zamiast wziąć dziewczynkę w obronę, starać się przywrócić jej życiu człowieczeństwo, pomyślał najpierw o ekskomunice.


Problem polegał tylko na tym, że ksiądz arcybiskup (podobnie jak jego francuscy koledzy) raczył się zająć sprawą, o której nie miał zielonego pojęcia i stracił doskonałą okazję, by milczeć. A pokazuje to oświadczenie duchownych i świeckich z diecezji Olinda i Recife, którzy polemizują nie tylko z opiniami, ale także wizją wydarzeń przedstawioną w artykule watykańskiego dygnitarza. A polemika ta jest miażdżąca i pozwala sformułować pytanie o to, czy szkody Kościołowi i Jego wiarygodności nie wyrządził arcybiskup Fischella.


Najkrócej rzecz ujmując, przewodniczący Papieskiej Akademii Życia pomylił miejsca (to samo zrobiły także media świeckie, ale wydawałoby się, że watykański hierarcha mógłby swoją wiedzę czerpać od innych hierarchów, a nie z gazet i internetu), w których odbyła się tragedia. „Gwałt na dziewczynce nie odbył się w Recife, jak to stwierdza artykuł, ale w mieście Alagoinha (w diecezji Pasqueira)” – informują arcybiskupa Fisichellę autorzy oświadczenia. A dalej jest już tylko mocniej. Otóż wbrew opiniom przewodniczącego Papieskiej Akademii Życia duchowni, i to zarówno lokalni jak i biskupi, od samego początku byli zaangażowani w ocalenie życia wszystkim trzem osobom dramatu (czyli dziewczynce i jej dwójce dzieci). Dziewczynka była odwiedzana przez swojego proboszcza, zorganizowana była pomoc materialna i lekarska dla niej. Gdy dziewczynka została przeniesiona do innego szpitala (o ponad 200 kilometrów od jej parafii) proboszcz codziennie odwiedzał ją i starał się ratować życie i zdrowie, tak jej jak i dzieci, a jednocześnie przypominać o Jezusie Dobrym Pasterzu.


Autorzy oświadczenia zarzucają (nie ma co ukrywać, że słusznie) arcybiskupowi Fisichelli nieznajomość nie tylko sprawy, ale także nauczania Kościoła. „Nie zgadzamy się [z arcybiskupem Fisichellą], że „decyzja była trudna z punktu widzenia nawet samego prawa moralnego”. Nasz Święty Kościół głosi, że prawo moralne jest niezmiernie jasne: nie jest nigdy dozwolona eliminacja niewinnego życia ludzkiego, by uratować inne życie ludzkie”. A dalej autorzy przypominają, że zdecydowana większość lekarzy brazylijskich jasno twierdziła, że dziewczynka mogła urodzić zdrowe dzieci i sama zachować nie tylko życie, ale i zdrowie. Jeśli zaś do tego nie doszło, to głównie dlatego, że środowiska aborcjonistyczne postanowiły wykorzystać jej sytuację do promowania zabijania nienarodzonych. Szkoda tylko, że do tej starannie zaplanowanej akcji przyłączyli się też niedoinformowani hierarchowie.


Ale idąc dalej: arcybiskup Fisichella mylił się także, co do innych rzeczy. Arcybiskup Olinda i Reclife wcale nie spieszył się z orzekaniem ekskomuniki, ponieważ ta została nałożona automatycznie z mocy samego prawa, a hierarcha nie tyle o niej poinformował, ile odpowiadając na pytanie dziennikarzy o to, czy do niej doszło, zacytował Kodeks Prawa Kanonicznego (trudno nie zadać pytania arcybiskupowi Fisichelli oraz jego francuskim kolegom, czy domagają się oni zmiany tego ostatniego). Milczenie Kościoła o tym, że zabójstwo niewinnego dziecka jest bardzo ciężkim grzechem – przypominają autorzy oświadczenia – byłoby niesprawiedliwe, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę miliony zabijanych na świecie nienarodzonych. Milczenie mogłoby oznaczać zgodę czy akceptację na zbrodnię.


I wreszcie sprawa ostatnia, na którą zwracają uwagę autorzy oświadczenia: „artykuł ten jest otwartym atakiem za obronę trzech żyć ludzkich”, atakiem przeprowadzonym bez znajomości podstawowych faktów koniecznych do wypowiadania się na ten temat, a do tego może sprawiać wrażenie – sprzeczne z Magisterium Kościoła – że aborcja jest dozwolona. Lekarze aborcjoniści – przypominają autorzy oświadczenia – nie znajdowali się w sytuacji moralnie dramatycznej, ale odwrotnie, całkowicie świadomie zdecydowali się na zabicie nienarodzonych dzieci. „Szpital, w którym przeprowadzona została aborcja u młodej dziewczynki jest jednym z miejsc w naszym stanie, w którym procedury takie są przeprowadzane pod pozorem „legalności”. Lekarze, którzy działali jako kaci bliźniaków, deklarowali i nadal deklarują w mediach, że uczynili to z wielką dumą” – uzupełnili autorzy. I zaproponowali, by na przyszłość watykańscy czy francuscy hierarchowie najpierw zbadali sprawę, a dopiero później się o niej wypowiadali.


Na koniec trudno nie zadać pytania o to, jaką rolę odegrali tak francuscy biskupi, jak i arcybiskup Fisichella w dramacie zabójstwa dwojga niewinnych dzieci rozpisanym przez liberalne media? Lenin miał na takich ludzi bardzo konkretne określenie. Ale z szacunku dla sukienki duchownej pozostawię je domyślności czytelników. Szkoda tylko, że w promowaniu zabijania – być może z dobrych intencji – zaczynają brać udział także ludzie powołani do obrony życia.

komentarze

  • gosc

    "Gdy dziewczynka została przeniesiona do innego szpitala (o ponad 200 kilometrów od jej parafii) proboszcz codziennie odwiedzą ją, i starał się ratować życie i zdrowie, tak jej jak i dzieci, a jednocześnie przypominać o Jezusie Dobrym Pasterzu."

    a w jaki niby sposob ksiadz mzoe ratowac zycie i zdrowie? to nie jest przypadkiem zadanie lekarza? co robil ten ksiadz? kroplowke malej podawal, badal ja, dawal leki? to jest jezykowa demagogia. mogl ja co najwyzej wspierac duszpastersko.

    poza tym dziwnym trafem nagle pojawia sie informacja, ze wiekszosc lekarzy twierdzi iz mala donosilaby ciaze i spokojnie urodzila. a jeszcze kilka tygodni temu zagrozenie jej zycia bylo glownym argumentem za aborcja. skad ta zmiana? jasne, dziewczyny w Ameryce Poludniowej dojrzewaja szybciej, tam 15-letnia matka to nie zaden ewenement, ale to, ze dziewczynka ma menstruacje nie oznacza automatycznie, ze moze spokojnie urodzic dziecko. 9-latka nie ma rozwinietej miednicy, by przejsc porod. to jest dziecko idace do pierwszej komunii. i jeszcze przez wiele lat bedzie dzieckiem.

    jak zwykle ani slowa o zboczencu, ktory zgwalcil mala. niewazne, czy masz lat 20 czy 9 – jesli jestes ofiara gwaltu zakonczonego ciaza, to jak widac jest to zawsze twoj problem i to Ciebie i Twoja rodzine i Twoich lekarzy beda publicznie chlostac biskupi, arcybiskupi i katoliccy publicysci.

    Panie Tomaszu, apeluje o wiecej rozwagi. mam wrazenie ze to Pan stracil swietna okazje, zeby milczec. To nie jest sprawa 14-letniej Agaty z Polski. 14-letnia Agata spokojnie mogla zostac mama, bo jej nikt nie skrzywdzil i wiedziala skad sie dzieci biora. 14-latka jest zdolna fizycznie do ciazy i porodu a jesli chodzi o psychike, to po prostu bedzie musiala "szybiej" dorosnac. ona po prostu wpadla w sidla zlych ludzi, ktorzy podjeli decyzje za nia. takie kwestie jednak w sprawie 9-letniej Brazylijki nie zaistnialy. trudno oceniac, co byloby wiekszym dramatem-smierc nienarodoznych dzieci czy smierc bezbronnego, skrzywdzonego dziecka, ktore by zmarlo wydajac na swiat nowe zycie. zostawmy to do oceny Panu Bogu.

    Ma Pan, Panie Tomaszu dwie male coreczki, jedna z nich ma kilka lat (te informacje mozna przeczytac na Pana profilu na EAI i na Panskim blogu). Nie chce, zeby Pan sobie wyopbrazal, jaka bylaby Panska rekacja i czy taka sama, gdyby nie daj Boze ktos bardzo zly za pare lat… nie, nawet nie chce o tym myslec. ale wiadomo, o co mi chodzi. dlatego apeluje o wiecej powsciagliwosci i mniej kategorycznosci. latwo nam tutaj z Polski piac o zasadach i o tym, kto powinien milczec i kto sie mylil. latwo nam ferowac wyroki i oceny, bo nie znamy tej brazylijskiej dziewczynki, jej rodziny i jej lekarzy.


    Wierze w ciała zmartwychwstanie/ Poprzez czułość przez kochanie/ Ciało z ciałem niech się sklei/ Od niedzieli do niedzieli/ niech trwa/ Ciała z ciałem modlitwa

  • miguelm75

    1. nie wiem, czy redaktor T. Terlikowski ma dzieci. natomiast namawiam go do wyobrażenia sobie analogicznej sytuacji w odniesieniu do jego córki, którą ma/mógłby mieć. czy w przypadku zgwałcenia jej ze skutkiem ciąży w wieku 9 lat nadal byłby takim nieustraszonym obrońcą nauki Kościoła? nie jest sztuką pouczać innych i teoretyzować, sztuką jest postawić się w danej sytuacji i uczciwie odpowiedzieć na problem natury moralnej.

    2. nie jestem pewien, czy 9-letnia dziewczynka jest w stanie pod względem fizjologiczno-biologicznym donosić ciążę i urodzić zdrowe dziecko. oczywiście mówię o sytuacji, kiedy przy okazji porodu nie przenosi się na tamten świat.

    3. uważam za skandaliczny fakt, że gwałcicielowi nie grozi ze strony KPK i przepisów kościelnych kompletnie nic. wyspowiada się i sprawa załatwiona, upraszczając. trochę to nieludzkie.

  • tomo

    Szanowna Pani, poza dziewczynką, zboczeńcem, którego należy surowo ukarać
    (baaardzo surowo), są także bliźniaki, które zostały zamordowane. Nie dano im
    życia, bo grupa zwolenników zabijania postanowiła wykorzystać sprawę
    skrzywdzonej 9-latki do promowania aborcji.

    A pytanie o to, co by było gdyby było. Cóż – zapewne miałbym wówczas ochotę
    zabić. Ale nie swoje wnuki, tylko faceta, który to zrobił. One nie byłyby
    winne, on niewątpliwie.

    Swoją drogą ciekawe, że przeciwnicy kary śmierci wzdrygają się przed taką karą
    dla takiego zwyrodnialca, ale nie mają najmniejszych wątpliwości, jesli chodzi
    o zamordowanie dzieci…

  • gosc

    coz Panie Tomaszu, nie wydaje mi sie, ze ta sprawa zostala wykorzystana do promowania aborcji. sprawa polskiej Agaty niewatpliwie zostala do tego wykorzystana, by po raz kolejny "uswiadomic" spoleczenstwo, ze najlepsza odpowiedzia na nieodpowiedzialny seks nastolatkow, ktory skonczyl sie ciaza, jest nastepne unikniecie odpowiedzialnosci-czyli aborcja. Tu jednak mamy do czynienia z prawdziwym dramatem. aborcja jest w tej sytuacji raczej trudnym, ostatecznym wyjsciem, nasza ludzka odpowiedzia na to, czyje zycie ratowac-dwojki niewinnych nienarodzonych dzieci czy trzeciego, bezbronnego i skrzywdzonego dziecka.

    nietrudno mi zgadnac, ze w analogicznej sytuacji nie chcialby Pan smierci swoich wnukow a raczej smierci dla tego, ktory skrzywdzil Panskie dziecko. wiekszosc normlanych ludzi ma takie uczucia. ale nie potrafi Pan z pewnoscia odpowiedziec, czy potrafilby Pan wybrac zycie wnukow zamiast zycia corki-bo chyba o to w tej kwestii chodzi. Taka decyzje musiala podjac rodzina tej dziewczynki. i nie nam ta decyzje oceniac.


    Wierze w ciała zmartwychwstanie/ Poprzez czułość przez kochanie/ Ciało z ciałem niech się sklei/ Od niedzieli do niedzieli/ niech trwa/ Ciała z ciałem modlitwa

  • macli

    „Nasz Święty Kościół głosi, że prawo moralne jest niezmiernie jasne: nie jest nigdy dozwolona eliminacja niewinnego życia ludzkiego, by uratować inne życie ludzkie”.

    Czyli – przykro nam dziewczynko, ale wyższą wartością jest prawdopodobieństwo urodzenia się dwójki żywych dzieci (nawet jeśli zaraz potem umrą), niż to że nie przeżyjesz porodu. W nagrodę cię ładnie pochowamy.

    Według dostępnych informacji, szansa donoszenia dzieci (do wieku, kiedy miałyby szansę przeżyć poza organizmem matki) była w przypadku tej dziewczynki bardzo mała. Zagrożenie dla niej – ogromne. Aborcja była tu zabiegiem ratującym (sic!) życie.

    Przykro patrzeć, jak zwolennicy i przeciwnicy aborcji korzystają z tej tragedii dla swoich celów.

  • gosc

    „…nie jestem pewien, według dostępnych informacji…” itp podobne argumenty są jedynym jak widzę orężem aborcjonistów, hm….W latach 30-tych ubiegłego wieku, młodsza dziewczynka urodziła ( przez cesarkę ) dziecko, a dziś w dobie sztucznych nerek, przeszczepów i nie wiadomo czego jeszcze, medycyna się „poddała”? Technicznie i technologicznie – poszliśmy jako ludzkość do przodu. Moralnie i etycznie – leżymy w przepaści. Przy każdym zabiegu medycznym, nie ma pewności sukcesu i jeżeli to jest argument na aborcję to….zamysł jest oczywisty – zabić!

  • Es Em

    Jakby nie patrzeć, zabicie jest większym przestępstwem niż gwałt. Od gwałtu się nie umiera, od zabicia – zawsze.

    Oczywiście wyjątki potwierdzają regułę: czasem od gwałtu się umiera, a od zabicia nie.

  • gosc

    mozna umrzec od zabica bezbolesnie i nagle. od naglego uderzenia czy celnego strzalu. bez cierpienia i bez meki.

    mozna tez od gwaltu umierac wewnetrznie wiele lat. rozkladac sie psychicznie, stawac sie wrakiem czlowieka. byc zywym trupem dla ktorego kazdy dzien to bol i koszmar.


    Wierze w ciała zmartwychwstanie/ Poprzez czułość przez kochanie/ Ciało z ciałem niech się sklei/ Od niedzieli do niedzieli/ niech trwa/ Ciała z ciałem modlitwa

  • miguelm75

    nie uważam się za aborcjonistę. a używając wyrażenia „nie jestem pewien” rzeczywiście mam to na myśli. jeśli nawet była podobna sytuacja (urodzenie dziecka przez małą dziewczynkę) – OK. ale to niczego nie dowodzi.

    moja wypowiedź miała przede wszystkim na celu skłonienie autora artykułu (i komentujących) do postawienia się w sytuacji rodziców tej dziewczynki. autor zdaje się mieć problem z podejściem empatycznym, niektórzy komentujący widzę, że niestety również. najprościej świat podzielić: białe-czarne. zapewne dużo łatwiej się żyje, ale ja dziękuję bardzo za takie podejście.

    ładnie się wypowiedzieli wcześniej (i jakże niestety prawdziwie):

    macli: „Czyli – przykro nam dziewczynko, ale wyższą wartością jest prawdopodobieństwo urodzenia się dwójki żywych dzieci (nawet jeśli zaraz potem umrą), niż to że nie przeżyjesz porodu. W nagrodę cię ładnie pochowamy.”

    kasia: „jak zwykle ani słowa o zboczeńcu, który zgwałcił małą. nieważne, czy masz lat 20 czy 9 – jeśli jesteś ofiara gwałtu zakończonego ciążą, to jak widać jest to zawsze twój problem i to Ciebie i Twoja rodzinę i Twoich lekarzy będą publicznie chłostać biskupi, arcybiskupi i katoliccy publicyści.”

    jestem feministą i w takich momentach jestem z tego dumny.
    pozdrawiam serdecznie macli i kasię.

  • Kalasanty

    Tytuł niniejszego artykułu chciałoby się powiedzieć – ZAJEBISTY,cała reszta nie do rozgryzienia.

  • ELL

    Szanowny panie Tomaszu, bardzo proszę wejść na stronę światowej Organizacji Zdrowia,żeby przekonać się o tym,że nie ma żadnych wypadków pomyślnego urodzenia bliźniaków przez dzieci,które mają mniej niz 11 lat.Taka jest statystyka.O tym świadczą wiaregodne źródła medyczne.Może Pan ich poszukać.

    Jeśli i były w in.”źródłach” – to znaczy,albo nie było tego faktu i źródła nie są wiaregodne,albo nie ten wiek,albo to nie są bliźniaki.Tak już jest..

    Po prostu ten wypadek z 9-latką jest naprawdę fatalny.Pytanie było jednoznaczne: 3 trupy albo 2. Chyba Pan nie chciałby 3?
    Z poważaniem.

  • swalek

    Nieludzka moralność to niemoralność.

    Dramatyczna sytuacja w której znalazła się dziweczynka, jej matka, lekarze (jak i nienarodzone dzieci) zmusza do odstąpienia od oceniania ich. Trzeba tę decyzję zaakceptować, ufając w boże miłosirdzie.

    Tzn. Co by nie zrobiono, zawsze zrobiono by źle. A człowiek był, jest i zawsze będzie grzesznikiem – bez względu na czyny.


    swalek

  • XMT

    "Nasz Święty Kościół głosi, że prawo moralne jest niezmiernie jasne: nie jest nigdy dozwolona eliminacja niewinnego życia ludzkiego, by uratować inne życie ludzkie"

    Ciekawy jestem bardzo jak Pan Redaktor wytłumaczyłby to tej małej dziewczynce. Pytam bez podtekstów, bo dzieci nie mam 🙂
    A gdybym miał, to sądzę, że bym nie potrafił wytłumaczyć.


    XMT

  • gosc

    Nie grzeszmy zarozumiałością ani FILOZOFICZNA czy to MORALNA…
    Gorszycielowi MALUCZKICH należy sie kamień ciężki i zatopienie…
    PYTANIE tylko… kto pierwszy rzuci (czy zawiesi) ten KAMIEN…
    ps.:
    Arcybiskupa Fischellę o brak kompetesji w tej sprawie posądzać, znaczy, że jeden z nich jest HERETYKIEM… w myśl zasady:
    „nie jest nigdy dozwolona eliminacja niewinnego życia ludzkiego, by uratować inne życie ludzkie”

  • Pawelek

    Świat medyczny wypowiedział się jasno na ten temat to 9 letnie dziecko ma znikome szanse na urodzenie bliźniaków żywych a zdrowych już na pewno nie. Sama jednak na pewno umrze. abp Fischella jest przedstawicielem Watykanu właśnie od spraw życia i wypowiadał się z urzędu a nie prywatnie. Wniosek jasny trzeba ratować życie. Skoro pewna śmierć 3 to trzeba było ratować to jedno życie już i tak poranione bardzo.

  • XMT

    Byłem zdania by milczeć i pomodlić się, bo to była jedyna słuszna droga. Biorąc pod uwagę, że to prawda, co podają media (a głosy, że lekarze oblizywali się na myśl o dokonaiu aborcji jak zły wilk z bajki to kłamstwo), to naprawdę nie było możliwości dokonania dobrego wyboru. Ciekawi mnie tym bardziej jak oburzeni słowami arcybiskupa i faktem, że ośmielono się dziewczynce uratowac życie uzaasadniliby swojemu dziecku, że musi umrzeć, gdyż tatuś podziela takie a nie inne wartości i sorry.

    Tym cięzej byłoby wytłumaczyć to dziewczynce, która w swym dotychczasowym krótkim życiu zamiast dzieciństwa miała piekło, zamiast rodziny patologię a zamiast miłości molestowanie i gwałt.


    XMT

  • gosc

    Takie BYLEJAKIE moje tu refleksji po tej lekturze… jak to nasz język nie nadąża za sercem !

    1 – cytat: „Nasz Święty Kościół głosi, że prawo moralne jest niezmiernie jasne: nie jest nigdy dozwolona eliminacja niewinnego życia ludzkiego, by uratować inne życie ludzkie”.
    Nieporadny jestem z przymiotnikiem „NIEWINNEGO“ po jednej stronie w zdaniu, a którego brak tego po drugiej stronie. Nie jest to już taki dosłowny językowy równoważnik w zdaniu, prawda.
    A jakie jest to drugie życie? WINNE czy też NIEWINNE ??
    NIE JEST to takie proste, by z tego twierdzenia zaraz tu wyrokować, jak sie to robi, JAKA to jest moralność…Cytowana zasada NIE MA TYLKO zastosowanie do faktu aborcji, ale uwzględnia i przeróżne inne wypadki…
    W moralności NIE tyle „zgrabna gra słów“ jest decydująca, a co i „ZDROWY LUDZKI ROZUM“, który nam dał Pan Bóg, w zgodzie ze sumieniem, decyduje o czynie moralnym.
    A dla wszystkich innych nadal obowiązuje: „NIE SADZCIE, a nie będziecie sądzeni…

    2 – cytat: „Szkoda tylko, że do tej starannie zaplanowanej akcji przyłączyli się też niedoinformowani hierarchowie.“
    Pytam o realny sens tego zdania?
    Wynika mi z tego powiedzenia, że TT jest DOINFORMOWANY w odniesieniu do NIEDOINFORMOWANEGO arcyb. Fischelli… CZYZBY ???

    3 – cytat: „…a do tego może sprawiać wrażenie – sprzeczne z Magisterium Kościoła – że aborcja jest dozwolona.“
    Co jest decydujące, pytam WRAZENIE czy FAKT ?? Inaczej, czym sie kierować : wrażeniem czy faktem, podpartym „MOZE sprawiać“… ???

    4 – cytat: „Lenin miał na takich ludzi bardzo konkretne określenie.“
    Patrzcie i Lenin MORDERCA przydał sie na coś w tym dowodzeniu… Szkoda, że nie znam tych określeń Lenina…znam tylko określenia innych o nim 🙂

  • xp

    [1] Arcybiskup nazywa się Fisichella a nie Fischella – gdy się pisze artykuł, w którym zarzuca się mylenie nazw miejscowości, to warto nie przekręcać nazwiska swojego „czarnego” bohatera.

    [2]Abp Fisichella jest bardzo znanym teologiem fundamentalnym, współautorem (z R. Latourelle) Słownika Teologii Fundamentalnej(ponad 1500 stron), dzieła epokowego w tej dziedzinie. Proszę więc nie sugerować u Niego braków wykształcenia, bo to jest niepoważne.

    [3] Problemem, na który zwrocił uwagę ABp nie jest ani lokalizacja miejsca gwaltu, ani nawet problem aborcji, ale INTUICYJNE DOŚWIADCZENIE ROZMINIECIA SIE PRAWA KANONICZNEGO z BOLESNA RZECZYWISTOŚCIĄ. To jest problem, który przecież nie powinien istnieć, bo w zamyśle prawo ma pomagać człowiekowi, a nie go zniewalać. R
    Rodzi to ważne pytanie:

    [4] Cz rzeczywiście interpretacja biskupów z Brazylii jest jedynie słuszna? Czy w ramach nauki kościoła (której Abp nie kwestionuje) jest miejsce na inną?

    [5] Może warto skierować dyskusję w tę stronę?

  • 1115

    Lubimy decydowac za Boga.
    Jest troje ludz – zabijemy dwoje, aby jedna osoba przezyla.
    Ta jedna osoba to dziewczynka ogromnie doswiadczona cierpieniem – patologia, molestowaniwm, gwaltem, teraz zabiciem jej dzieci. Czy po czyms takim ta kobieta bedzie umiala normalnie zyc, normalnie funkcjonowac? Czy Wy wiecie, co taka skrzywdzona kobieta przezywa? WIE KTOS?
    Ja iwerze, ze jesli jakas sprawe oddaje sie na modlitwie Bogu (a za te dziewczynke modlilo sie wiele osob), to trzeba poczekac na to, co Bog sam postanowi, nie trzeba od razu zabijac jej dzieci. Moze Bog sam zabralby dzieci, moze zabralby ja do siebie.
    Zaraz sie milosierni odezwia moze, ze to brutalne, co pisze, ale Bog zabiera czasami ludzi di siebie, aby juz nie cierpieli. Wierzycie w Boga, ale nie umiecie i nie chcecie Jemu zostawic decyzji. Jestesmy po to aby ludziom towarzyszyc w cierpieniu, a nie po to aby decydowac, kogo zabic.


    „Poznacie ich po ich owocach”(Mt 7,16)

  • miguelm75

    @ 111,5
    napiszę krótko: wyobraź sobie, że mówisz o własnej córce. czy będziesz miał taki sam pomysł na „rozwiązanie” tej sprawy?

    sorry, ale jak słyszę któryś z kolei komentarz „teoretyka”, to mnie telepie.

  • 1115

    A mnie telepie, jesli ktos mowi, ze inni to teoretycy. A moze cos w swoim zyciu przezylem (lam), moze dokonalem (am) wyborow wbrew laickiej opinii.
    Ty nie rozumiesz Jezusa, ktory wybral KRZYZ – smierc w potwornych meczarniach.
    Ja tez do konca nie pojmuje skad mial sile. Od Boga.
    Jak wierzacy czlowiek, moze nie rozumiec, ze inni pozostawiaja decyzje Bogu. A co do tych „corek”. Zawsze tylko slysze „corki”, „corki”. Czy Wy nie macie innego argumentu za zabijaniem.
    Gdyby mojej corce przydazyla sie tragedia, to pierwsza rzecza byloby upasc na kolana. Wielu tak robi. Nie daj Boze takiej tragedii. Wierze, ze gdy modle sie o dzieci, Bog im takiej tragedii nie dopusci, bo Bog jest wierny tym, ktorzy mu ufaja. „Niech Ci sie stanie wedlug Twojej wiary” – powiedzial Jezus.
    Masz jeszcze inne argumenty za podej mowaniem decyzji za Pana Boga.
    Po co wierzysz, skoro i tak TY podjalbys decyzje. Po co wierzysz w Boga? Ty nie wierzysz. Wierzysz w siebie.
    Ja moze tez bym mial(a) pokuse podjecia decyzji, ale „nie daj Boze”.


    „Poznacie ich po ich owocach”(Mt 7,16)