Sacramentum Caritatis – adhortacja o Eucharystii w życiu Kościoła

30

13 marca upubliczniona została posynodalna adhortacja apostolska papieża Benedykta XVI „Sacramentum Caritatis” (Sakrament Miłości). Tekst, składający się z 97 punktów, jest podsumowaniem synodu biskupów, który odbywał się w dniach od 2 do 23 października 2005 r. Jest to najdłuższy dokument dotychczasowego pontyfikatu Benedykta. Adhortacja napisana jest czytelnym językiem, zawiera bardzo wiele odwołań do źródeł biblijnych, patrystycznych, a także do oficjalnych wypowiedzi Kościoła rzymskiego, w tym przede wszystkim do ducha Soboru Watykańskiego II oraz encyklik papieskich, „Ecclesia de Eucharistia” Jana Pawła II i „Deus caritas est” Benedykta XVI.

„Sacramentum Caritatis” nie dodaje żadnych nowych treści do nauczania Kościoła. Przypomina prawdy wiary, napomina Kościół, w tym przede wszystkim duchowieństwo, do troski o prawidłową celebrację misterium Eucharystii, przynagla do pełnego przeżywania piękna liturgii i pielęgnowania świętości w liturgicznym życiu Kościoła.


Tekst podzielony jest na trzy, główne rozdziały: Eucharystia jako tajemnica, będąca przedmiotem wiary (I), Eucharystia, którą świętuje Kościół (II) oraz Eucharystia, którą Kościół żyje (III). W 256 przypisach znajdują się szczegółowe informacje źródłowe, dotyczące propositiones (wytycznych) uchwalonych podczas synodu biskupów. Według kardynała Karla Lehmanna, przewodniczącego niemieckiego episkopatu, jeszcze żadna papieska adhortacja nie uwzględniała tak szeroko wyników obrad synodu, co pokazuje, że papież ma ogromny szacunek dla prac synodu, a tym samym dla kolegialności biskupów z i pod papieżem.


Już na samym początku adhortacji dostrzec można ogromne nabożeństwo Benedykta XVI do tajemnicy Eucharystii, którą papież nazywa pokarmem dla człowieka zgłodniałego prawdy i wolności (2). Biskup Rzymu przypomina, że dla chrześcijan wyzwalającą prawdą (J 8,36) jest sam Chrystus, dlatego też Eucharystia jest pokarmem Prawdy, z którego wciąż na nowo wyrasta i rodzi się młody Kościół. Benedykt przypominając o Eucharystii jako centrum życia Kościoła podkreśla, że im żywsza jest wiara eucharystyczna (6) w Ludzie Bożym, tym głębsze jest uczestnictwo wiernych w misji głoszenia Ewangelii, jaką swoim uczniom zlecił sam Chrystus. Co więcej, każda zmiana, każda reforma – jak mówi papież – wiąże się w jakiś sposób z odkryciem w wierze eucharystycznej obecności Zbawiciela w Kościele.


Benedykt zwraca uwagę na znaczenie Eucharystii w jej sakramentalnym prioprium. Przypomina, że jest ona punktem kulminacyjnym życia sakramentalnego, że ku niej zmierza cała wiara i refleksja Kościoła, ponieważ Ostatnia Wieczerza, uobecniana w najdoskonalszy sposób w Eucharystii (11), jest zadaniem wejścia w „godzinę” Chrystusa, wielkim uczestnictwem w Śmierci i Zmartwychwstaniu Pana. Następnie papież przypomina relację między Kościołem powszechnym a Kościołami partykularnymi: „Jedność komunii kościelnej objawia się konkretnie we wspólnotach chrześcijańskich i odnawia się w akcie eucharystycznym, który je jednoczy i charakteryzuje jako Kościoły partykularne, in quibus et ex quibus una et unica Ecclesia catholica exsistit. Właśnie rzeczywistość jednej Eucharystii, sprawowanej w każdej diecezji wokół własnego biskupa, pozwala zrozumieć, jak Kościoły partykularne trwają in i ex Ecclesia” (12)


W tym kontekście pojawia się pierwszy wątek ekumeniczny: z jedyności i niepodzielności Ciała eucharystycznego wynika jedność całego Ciała Mistycznego (Kościoła) – tym samym każdy Kościół lokalny, uczestnicząc w Eucharystii, włączony zostaje do tegoż Ciała, które konstytuuje jedność Kościoła uniwersalnego: „Podkreślenie tych eucharystycznych korzeni komunii kościelnej może także skutecznie przyczynić się do dialogu ekumenicznego z Kościołami i Wspólnotami kościelnymi, które nie są w pełnej komunii ze Stolicą Piotrową. Eucharystia bowiem ustanawia obiektywnie mocną więź jedności pomiędzy Kościołem katolickim a Kościołami prawosławnymi, które zachowały autentyczną i pełną naturę tajemnicy Eucharystii. Równocześnie doniosłość przyznana kościelnemu charakterowi Eucharystii może stać się elementem uprzywilejowanym także w dialogu ze Wspólnotami zrodzonymi z Reformacji.” (12)


Benedykt XVI przypomina również o istocie spowiedzi świętej, która jest koniecznym wymogiem dla godnego przeżywania Eucharystii (20): „To prawda, że w naszych czasach stwierdzamy, iż wierni są zanurzeni w kulturze, która zmierza do zanegowania poczucia grzechu, sprzyjajac płytkiej postawie prowadzącej do zapominania o konieczności trwania w łasce Bożej, aby móc godnie przystąpić do sakramentalnej Komunii.” W dalszej części papież podkreśla skarb celibatu dla posługi kapłańskiej (24) oraz podtrzmuje tradycyjne stanowisko Kościoła ws. nieudzielania Komunii Św. osobom rozwiedzionym, które zawarły ponowny związek małżeński, „ponieważ swoim stanem i sytuacją życiową obiektywnie sprzeciwiają się tej jedności w miłości pomiędzy Chrystusem i Kościołem, która jest oznaczona i realizowana w Eucharystii.” (29)


Adhortacja zawiera również ciekawe wątki eschatologiczne (31), a także mariologiczne (33) – nazywa dogmat Niepokalanego Poczęcia oraz Wniebowzięcia NMP znakiem nadziei, wskazującym pielgrzymom na ziemi eschatologiczny cel, który antycypuje tu i teraz Eucharystia.



Ważną częścią adhortacji jest przypomnienie kapłanom oraz wiernym piękna liturgii, zgodnej z wiarą Kościoła celebracji (35): „Liturgia bowiem, jak i zresztą Objawienie chrześcijańskie, ma wewnętrzny związek z pięknem: jest veritatis splendor, blaskiem prawdy. W liturgii jaśnieje tajemnica paschalna, poprzez którą sam Chrystus pociąga nas do siebie i wzywa do komunii.” Benedykt XVI powołuje się na słowa św. Bonawentury, który stwierdził, że w Jezusie kontemplujemy piękno i blask początków. Nie chodzi tu jednak o zwykły estetyzm, ale o prawdę i miłość, do której człowiek dociera poprzez liturgię.


Innymi istotnymi kwestiami podnoszonymi przez papieża jest relacja Eucharystii z inkulturacją (54), święcenie niedzieli (74-75) oraz szczegółowe zagadnienia związane z przeżywaniem liturgii, sakramentalnym wtajemniczeniem, wychowaniem oraz misją Kościoła we współczesnym świecie (78).


Sacramentum Caritatis nie zawiera ekumenicznie przełomowych stwierdzeń, a wręcz, ku rozczarowaniu chrześcijan nie należących do wspólnoty rzymskokatolickiej, przypomina oficjalne stanowisko Kościoła ws. interkomunii (56): „Z drugiej jednak strony, szacunek, jaki winniśmy żywić dla sakramentu Ciała i Krwi Chrystusa nie pozwala nam traktować go jedynie jako „środka”, którym moglibyśmy się posłużyć bez właściwego rozróżnienia, dla celu osiągnięcia tejże jedności. Eucharystia bowiem nie wyraża tylko naszej osobistej komunii z Jezusem Chrystusem, ale zakłada także pełną communio z Kościołem. To jest więc powodem, dla którego z bólem, ale nie bez nadziei, prosimy chrześcijan nie-katolików, by zrozumieli i uszanowali nasze przekonanie, które sięgają do Biblii i Tradycji. My utrzymujemy, że Komunia eucharystyczna i komunia Kościoła tak wewnętrznie nawzajem do siebie przynależą, że w zasadzie jest niemożliwe przystępowanie przez chrześcijan nie-katolików do jednej bez cieszenia się z drugiej.”


:: Ekumenizm.pl: Protestanci krytykują adhortację Benedykta


:: Ekumenizm.pl: Mariawicki głos o adhortacji Benedykta XVI

komentarze

  • gosc

    smuci mnie troszke ten ostatni akapit na temat interkomunii. myslalam, ze katolicy zrobia krok, by sie zblizyc. chocby z nami, luteranami, w koncu po prawoslawnych i anglikanach my jestesmy im najblizsi. szkoda jednak, ze watykan nie chce uznac naszej sukcesji apostolskiej. trudno. ja mam jednak nadzieje, ze chociaz moje dzieci w przyszlosci doczekaja tego ;]

    szkoda tez, ze papiez podtrzymuje swe zdanie w kwestii komunii osob rozwiedzionych i celibatu..


    Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? (Mar. 8,36)

  • gosc

    Z pełnym szacunkiem i zrozumieniem, ale tak dla katolików jak i dla prawosławnych Eucharystia są centrum i źródłem życia Kościoła. Pewną naiwnością byłoby zatem oczekiwać jakiejś rezygnacji czy daleko posuniętych zmian w zakresie tego, co jest uważane za istota życia Kościoła. Z resztą, na dzisiejszym etapie dialogu ekumenicznego jest oczywiste, że takich ruchów nie należy oczekiwać i nikt o realistycznym podejściu nie spodziewał się ich i tym razem.

    Samo słowo „interkomunia” jest jedną wielką tautologią. Albo jest komunia pełna, albo jej nie ma. „Inter” wyklucza „communio”. Takie wnioski płyną z dobrych komentarzy biblijnych, także tych ekumenicznych, które interpretują słowo „koinonia”. Sukcesji apostolskiej luteran ani prawosławni, ani katolicy też nie uznają. Nie ma sakramentu święceń, nie ma sukcesji. Bolesne to prawdy, ale ciągle modlimy się: „Ut unum sint”

  • Dario

    Rownież luteranie modlą się o jedność podczas każdego nabożenstwa z Sakramentem Ołtarza i rownież luteranie podkreślają konieczność sukcesji apostolskiej, ktora dla nas wyraza się w sukcesji wiary, w wierze powszechnej zawartej w Niceanum. Oczywiscie rozumiemy, ze bracia ze wspolnot rzymskokatolickich i prawoslawnych posiadaja inne rozumienie sukcesji apostolskiej, co jednak nie zniecheca nas do nadziei, ze kiedyś okaze się, ze to co nas łaczy jest rzeczywiście niepomiernie wieksze od tego, co nas wciaz bedzie dzielic.


    Dariusz Bruncz
    dariusz.bruncz@ekumenizm.pl

  • waldek

    Kasia: smuci mnie troszke ten ostatni akapit na temat interkomunii. myslalam, ze katolicy zrobia krok, by sie zblizyc. chocby z nami, luteranami.

     Pani Kasiu potrzeba jeszcze czasu i cierpliwości. Osiągnięcie pełnej wspólnoty eucharystycznej jest celem ostatecznym, uwieńczeniem ruchu na rzecz jedności. Co prawda niektórzy chrześcijanie chcą niejako „wymusić” jedność, to znaczy, żeby rozpocząć działania ekumeniczne od wspólnej Komunii św. i w ten sposób jakby „zmusić” Pana Boga do dokonania cudu jedności. Myślę jednak, że nie tędy droga, gdyż może ona okazać się czysto ludzką drogą. Poza tym nie można w ten sposób zinstrumentalizować Ciała Pańskiego, czyli Eucharystii, choć oczywiście ostatecznym celem ekumenizmu pozostaje wspólnota Stołu.

    Dlatego też dzisaj my chrześcijanie różnych tradycji kościelnych, którym leży na sercu dobro całego podzielonego Kościoła powinniśmy się jak najczęściej spotykać, rozmawiać z sobą wzajemnie się poznawać, a przede wszystkim wspólnie się modlić. Te przedsięwzięcia powinny niewątpliwie przyśpieszyć upragnioną pełną jedność wszystkich chrześcijan.

  • ELL

    Cytat:
    „W dalszej części papież podkreśla skarb celibatu dla posługi kapłańskiej (24) ”

    Już płaci (ile płaci!) za ten „skarb” Kościół,ale wszystko na próźno!Człowiek stary zawsze zostanie przy swoich przekonaniach,nic nie zrozumie i nie zmieni :(.
    Nie żal ani swoich księży,ani kościola.Można pluć,przepraszam,na normy Pisma świetego i na to,że odchodzą najmądzejsi księża, i caly świat ma się śmiać nad KRK.
    J jeszcze deklarują,że „walczą z „małżeństwami” homoseksualnymi”!
    „Walczą”, zabraniając swoim kaplanom zakładać normalne rodziny!
    Czy nie za dużo sprzeczności? Bez krzty logiki!

  • Atimeres
    „W dalszej części papież podkreśla skarb celibatu dla posługi kapłańskiej . Nie żal ani swoich księży,ani kościola.Można pluć,przepraszam,na normy Pisma świetego i na to,że odchodzą najmądzejsi księża, i caly świat ma się śmiać nad KRK.”
    Jakież to normy? Czy normą nie jest Chrystus (oczywiście nie ten z powieści Dana Browna)? Czy normą nie są Jego słowa: „Każdy, kto opuści ojca i matkę, braci i siostry… stokroć więcej otrzyma” itd?
    „J jeszcze deklarują,że „walczą z „małżeństwami” homoseksualnymi”!
    „Walczą”, zabraniając swoim kaplanom zakładać normalne rodziny!
    Czy nie za dużo sprzeczności? Bez krzty logiki
    !”
    Czy zawarcie małżeństwa naprawdę chroni przed praktykowaniem homoseksualizmu przez zboczeńców, albo czy chroni przed zdradami małżeńskimi?
    Trochę logiki nie zaszkodzi!
  • ELL

    Normy Biblii właśnie dla kaplanów:

    List św.Pawła do Tytusa
    1:5, 1:6
    „W tym celu zostawiłem cię na Krecie, byś zaległe sprawy należycie załatwił i ustanowił w każdym mieście prezbiterów. Jak ci zarządziłem, [może nim zostać], (6) jeśli ktoś jest nienaganny, mąż jednej żony, mający dzieci wierzące, nie obwiniane o rozpustę lub niekarność.”

    1 List św.Pawła do Tymoteusza:
    3:2-5, 3:12
    2) Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, (3) nieprzebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, (4) dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. (5) Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży?

    Chciałabym także zwrócić uwage,że w Liście,który tak libią zwolenicy pszymusowego celibatu w KRK:

    1 List św.Pawła do koryntian:
    7: 33-36
    32) Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. (33) Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. (34) I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi. (35) Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawiać na was pułapkę; po to, byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu. (36) Jeżeli ktoś jednak uważa, że nieuczciwość popełnia wobec swej dziewicy, jako że przeszły już jej lata i jest przekonany, że tak powinien postąpić, niech czyni, co chce: nie grzeszy; niech się pobiorą.)”

    Ten list jest dla wszystkich – i kapłanów i świeckich! Tam nie ma żadnego apelu do kapłanów! Tam są normy św.Pisma dla wszystkich (mają oni albo nie mają stan duchowny).To po pierwsze.
    Po drugie, tam ap.Paweł pisze : Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawiać na was pułapkę Jeżeli ktoś jednak uważa, że nieuczciwość popełnia wobec swej dziewicy, jako że przeszły już jej lata i jest przekonany, że tak powinien postąpić, niech czyni, co chce: nie grzeszy; niech się pobiorą.)
    Co w ogóle wykreśla przymusowy charater celibat i dla kapłanów,i dla świeckich!

    A to,że środowisko kapłanów i mnichów w KRK,niestety,teraz jest bardzo „cieplym miejscem” dla homoseksualistów – o to już wszyscy wiedzą. 🙁
    Jest to żadna tajemnica! Wprowodzenie instytutu żonatego kapłażstwa w KRK (co odpowiada normom Nowego i oczywiście,już nie mówię, Starego Testamentów!) pozwoliłoby,naprawdę, walczyć z tym złem w KRK.

    To Pan ma brak logiki. Z Bogiem.

  • rasul

    Drogie „ELL”! A tak za nim zaczniemy się mądrować – a ściślej uprawiać czystą demagogię opartą o instrumentalne wykorzystanie Biblii, to zajrzeć najpierw trochę do uczonych książek, poczytać co ma KRK do powiedzenia nt. celibatu. To jest naprawdę serwis ekumeniczny, szukamy tego co łączy, a jak polemizujemy – to na pewnym poziomie.

    Chodzi jedynie o to, żeby tu się forowo-onetowo nie zrobiło, a każdy temat religijny nie był traktowany jako okazja do werbalizowania własnego „widzi mi się” czy wyrażania własnych uprzedzeń. Podyskutowałbym…, ale szczerze – sądząc po prezentowanym stylu, myślę, że nie warto.

  • ELL

    Tak zrozumiałam,ze Pan nie chcę ani myśleć,ani dyskutować.
    Po prostu chcę mnie obrazić.
    Nie jestem „Drogie „ELL”!”
    Jestem -droga Ell, to jest mój nik na Forum, i musiał Pan zauważyć w jaki spósob wypowiadałam się wcześniej tu na Forum, zanim coś mi powiedzieć…
    I nie ma własnego „widzi mi się”.Jest Pismo świete. .Trzeba go uważnie przeczytać.Nic więcej.
    Jestem katoliczką i także jak liberalni kardynołowie mojego Kościoła katolickiego jestem za dobrymi i mądrymi zmianami w moim Kościele.

    Bez wyrazów szacunku. „Droga Ell”

  • sacerdos76

    A ja jestem księdzem katolickim. Rozumiem i szanuję apel o osobowe traktowanie. Tym niemniej trudno nie zgodzić się z „Rasul”, że sposób podejścia przez Panią do tekstu biblijnego jest instrumentalny. Może jeszcze bardziej precyzyjnie: założenia metodologiczne są całkowicie błędne. Historia, dyscyplina kanoniczna i teologia celibatu w naszym Kościele znają doskonale podane przez Panią cytaty, jak i znają ten mateuszowy: „Rzekli Mu uczniowie: Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić. Lecz On im odpowiedział: Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje” (Mt 19, 10-12). Nie czynię teraz aluzji do Pani wypowiedzi, ale gdy czasem czytam niektóre posty internetowe mam wrażenie, że ich autorzy przypisują sobie odkrycie „Ameryki” i myślą, że oto jako pierwsi odkryli kontrargumenty w dyskusji nad celibatem, i przedstawią je teraz klechom, którzy Pisma Świętego w ogóle nie znają i nie czytają.

    Kluczem do wejścia w problematykę celibatu jest nie tylko perspektywa biblijna. Każdy kto chciałby zrozumieć kwestię jedynie z tej strony wpada w oczywisty redukcjonizm. Rzetelne podejście domaga się wielopłaszczyznowej analizy: prawnej, historycznej, duchowej. (Na marginesie polecam książki: Celibat / ks. Grzegorz Ryś; Wiara, celibat, służba / kard. Carlo Maria Martini – autor nie należy bynajmniej do bezkrytycznych piewców celibatu; Der Zölibat : Erfahrungen-Meinungen-Vorschlage Mainz, 1968; Vom Geist des Zölibates / Johann Adam Möhler; Apostolic Origins of Priestly Celibacy / Christian Cochini.)

    Proszę też wierzyć, że każdemu, kto podejmuje drogę celibatu podawane przez Panią cytaty są dobrze znane. Muszę też przyznać, że próby interpretacji przez Panią 1 Kor 7 z punktu widzenia hermeneutyki tekstu są po prostu nieporozumieniem. I nie jest to wniosek natury ideologicznej, ale pokorne spostrzeżenie. Paradoksalnie, podany przez Panią cytat zwykle przytacza się jako jeden z argumentów wskazujących na dużą wartość celibatu i – oczywiście – potrzebę dużej rozwagi w praktycznym wyborze tej drogi.

    Na co dzień mieszkam w Rzymie i – proszę wybaczyć nieskromność – wydaje się mi, ze bardzo uważnie śledzę życie Kościoła. Głosy więc rzekomych liberalnych kardynałów są – pojedyncze z każdego kontynentu, ale uznać je należy raczej za zdrową relatywizację kwestii (czy dyscypliny nie mającej przecież charakteru dogmatycznego, ale duchowo-pragmatyczny), ale w żadnym ze znanych mi wypadków nie można mówić o kontestacji, jak to sugerowałaby Pani wypowiedź.

    Argumentacja „homoseksualna” jest też niestety chybiona. Osobiście jestem zwolennikiem bardzo rygorystycznego podejścia do tej kwestii, jednakże jeśli śledzi Pani uważnie podawane na portalu wiadomości, to wynika z nich jednoznacznie, że kwestia homoseksualna jest dzisiaj poważnym problemem nie tylko w kręgach duchowieństwa katolickiego, ale także w wielu denominacjach protestanckich (warto przypomnieć sobie choćby ostatnie problemy we wspólnotach episkopalnych czy niektórych tzw. wolnych Kościołach chrześcijańskich pochodzenia pentakostalnego), które nie praktykują celibatu. Rzetelne i neutralne badania w mocno doświadczonych skandalami seksualnymi diecezjach USA pokazały, że procent pedofilów i homoseksualistów wśród duchownych jest taki sam jak ogólna średnia społeczna.

    Osobiście podjąłem celibat jako dar i wyzwanie. Z perspektywy upływających lat wiem, że staje się on też dużą ofiarą, bardzo wymagającą. Z tej samej jednakże perspektywy uznaję go za wielką wartość. Dziękuję Panu Bogu za siłę do codziennych zmagań. Być może czas przyniesie zmiany w praktykowaniu celibatu. Dziś jednakowoż ważne jest przede wszystkim wychowanie do celibatu. Świat głęboko naznaczony niezdrową erotyką, nasza „koślawa” i krucha emocjonalność niosą ogromne problemy w tym aspekcie. Nie oznacza to jednak, że dar jest bezsensowny, ale raczej, że biorcy muszą być przygotowani na jego przyjęcie. Jestem też „święcie” przekonany, że gdyby zniesiono dziś celibat w zachodnich obrządkach katolickich (bo przecież w niektórych wschodnich nie obowiązuje on w tym wymiarze), to decyzja ta zrodziłaby jeszcze większą masę problemów – rozwodów, kontrowersji finansowych, etc. – to już jednak inny dyskurs. Z wyrazami szacunku.

  • ELL

    Chcę podziękować za dokładną odpowiedz i polecane przez ksiedza książki o celibacie w KRK(chociaż wiem o nich i większość czytałam, ale ze spisem mogą inni zapoznać się)
    i przede wszystkim dokonać próby znależć coś pozytywne (oczywiście z mojego punktu widzenia 🙂 ) w odpowiedzi księdza.
    Po pierwsze, jest to teza, że : dyscyplina celibatu to jest tylko dyscyplina,nie mająca charakteru dogmatycznego. „Celibat nie jest dogmatem”. I to jest bardzo dobrze! Bo tu mamy nadzieję na dobrą przysyłośc dla KRK!
    Pisze ksiądz: „Być może czas przyniesie zmiany w praktykowaniu celibatu”.

    Po drugie, szanuję wybór księdza („Osobiście podjąłem celibat jako dar i wyzwanie”). Chociaż troche „wpadam w zamieszanie” od zdania księdza : „Dziękuję Panu Bogu za siłę do codziennych zmagań „.
    Ponieważ – ile sił, czasu,nerwów oddał ksiądz właśnie tym „codziennym zmaganiam”,których mogłoby nie być,zamiast których robiłby ksiądz coś innego,więcej pożytecynego dla parafian (niż codziennie walczyć z sobą)?
    Także,jestem pewna,że ksiądz zna dobrą iłość swoich wspólbraci, którzy mają inne zdanie na temat celibatu,niż ksiądz,ale nie bedą tutaj wypowiadać się (albo w in.SMP),bo nie odpowiada „antycelibatna opinia” teraz oficjalnej opinii KRK.
    Oczywiście,nie odkrywam żadnej Ameryki,cytując święte Pismo,i wiem,że księża (nigdy nie nazywałam kapłana w taki brutalny sposób „klecha” 🙂 )wszystko wiedzą i już dawno przeczytali.Ale nie jest to Forum tylko dla osób duchownych, a Pismo musimy wszyscy czytać i czytać,jeżeli kochamy Boga i mówimy,że jesteśmy katolikami.
    I może musimy jeszcze raz przeczytać cytaty,ktore dałam tutaj.Bo, naprawdę,jest to . paradoksalnie, jak zauważył ksiądz,że cytat z 1 Kor 7,chociaż przytaczą się zwolennikami przymusowego celibatu w KRK -wskazuje na wartość celibatu,ale i jednocześnie – na jego wyłącznie nieprzymusowy charakter („Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawiać na was pułapkę; po to, byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu”) i to,że mówi ap.Paweł DO WSZYSTKICH. Nie zwraca się tam do kapłanów!Jak to jest,napszykład,w Liście św.Pawła do Tytusa 1:5, 1:6 albo w 1 Liście św.Pawła do Tymoteusza 3:2-5, 3:12, gdzie Bóg mówi wyłącznie dla kapłanów i o kaplanach.Czy nie zgaza się ksiądz? Szczerze mówiąc?
    Jeszcze jeden moment, czy wskazuje ten cytat na to,że człowiek(ksiądz) żonaty „godnie i z upodobaniem nie trwa przy Panu”?Wątpliwe czy.W rosyjskojęzycznym wariancie Biblii jest napisane nawet „чтобы вы благочинно и непрестанно служили Господу без развлечения».
    Co znaczy,”żeby służyli BEZ ROZRYWKI”. Ale czy jest małżeństwo rozrywką?Albo czy uważal w taki sposób Paweł? Mam wielką wątpliwość.
    Co do „argumentacji „homoseksualnej”,oczywiście nie ma bezpośredniego związku „celibat- homoseksualizm”,ale pośredni jest. I myślę,że kościół, bardzo potrzebuje teraz właśnie kapłanów żonatych!Więcej będzie zaufania do księży (szczególnie w sprawach rodzinnych,wychowania dzieci,sferze intymnego życia).Księża przestaną być „wiecznymi chłopakami” (jak napisano w jednym z artykułów Tygodnika Powszechnego). A mnichi…Zostaną mnichami,jeżeli tego będą chcieli,ale już bez „żadnych rozrywek” :).
    Z Bogiem.

  • ELL

    Co do (Mt 19, 10-12),myślę, wie ksiądz,że w greckim oryginale tekstu biblijnego nie ma słowa „beżżenny”(jak w polskim),lecz piszą „eunuch”. Ale jest to ogromna różnica! W przekładach włoskim i hiszpańskim – tam też nie ma słowa o „beżżennych” ale jest tylko o „eunuchach”.
    No to co mamy myśleć?Już nie chcę rozwijać ten temat!:)

  • Atimeres

    Trochę egzegezy dla p. ELL
    1 List św.Pawła do Tymoteusza:
    3:2-5, 3:12: Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, … Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży?”
    Zapytuję:
    Czy ten Biskup „powinien być nienaganny” czy nadto „powinien być mężem„?
    Czy „powinien być mężem żony” czy raczej: „powinien być mężem [co najwyżej] jednej żony” (co od zawsze rozumiano: „co najwyżej tylko raz żonaty”).
    Od tych pytań zależy, czy wolno w tym zdaniu widzieć nakaz małżeństwa.

    Nadto kwestia: Czy w tych słowach jest pozytywny nakaz zarządzania swoim domem, jako warunku sprawowania troski o Kościół, czy raczej negatywnna wskazówka, że kto nie sprawdził się w prowadzeniu domu, ten może nie sprawdzić sie w prowadzeniu Kościoła?
    I jeszcze ogólne pytanie: Czy do sprawowania posług w Kościele konieczne jest osobiste doświadczenie we wszystkich życiowych sytuacjach, a więc i w założeniu rodziny?

  • Atimeres

    Po drugie, szanuję wybór księdza („Osobiście podjąłem celibat jako dar i wyzwanie”). Chociaż troche „wpadam w zamieszanie” od zdania księdza : „Dziękuję Panu Bogu za siłę do codziennych zmagań „.
    Ponieważ – ile sił, czasu,nerwów oddał ksiądz właśnie tym „codziennym zmaganiam”,których mogłoby nie być,zamiast których robiłby ksiądz coś innego,więcej pożytecynego dla parafian (niż codziennie walczyć z sobą)?”
    A czy stawiała sobie Pani kiedy pytanie, czy małżeństwo chroni od utraty „sił, czasu, nerwów”, żeby dochować wierności małżeńskiej, z właszcza w okresach niespodziewanego celibatu w… małżeństwie?

  • Atimeres

    „I myślę,że kościół, bardzo potrzebuje teraz właśnie kapłanów żonatych!Więcej będzie zaufania do księży (szczególnie w sprawach rodzinnych,wychowania dzieci,sferze intymnego życia).Księża przestaną być „wiecznymi chłopakami” (jak napisano w jednym z artykułów Tygodnika Powszechnego)”
    Czyli chodzi o przekonywanie siłą własnych prywatnych i jednostkowych doświadczeń, a nie mocą prawdy Ewangelii?

  • gosc

    Kto ze zabierających głos w sprawie Sacramentum Caritatis PRZECZYTAŁ w całości ???,

    a przynajmniej SPIS TRESCI ??? (indeks)

  • sacerdos76

    1. Myślę, że całość mojego wywodu była pozytywna :-), tak jak pozytywne jest podejście do celibatu zdecydowanej większośći księży. Ilość w moim otoczeniu tych, którzy są innego zdania jest szczątkowa, więc stety nie „dobra”, jak by Pani tego oczekiwała. Nie pracuję na parafii. Więcej danych zobaczy Pani po kliknięciu na mój nick.

    2.Zastanawia mnie Pani motywacja – nie żyje Pani w celibacie (jak się domyślam), nie potrafi stąd spojrzeć w pełni na to doświadczenie – skąd więc tyle negatywizmu?

    3. Całe życie jest darem i zmaganiem, ofiarą i radością – vide: wychowanie dzieci. Nie ma co więc wpadać w zmieszanie :-). Takie jest po prostu życie. Chyba nie wyobraża sobie Pani, że życie kapłana w małżeństwie nie byłoby zmaganiem? 🙂 TP, na który się Pani powołuje opublikował przed laty list żony duchownego – skarżyła się, że ciągle brakuje czasu na życie rodzinne… A w Szwecji kilka miesięcy temu (o czym informował nasz serwis) związek zawodowy duchownych jedego z Kościołów wysunął postulat wolnych niedziel dla rodziny… Skądinąd znam 2-3 rodziny duchownych innych wyznań i bardzo szanuje i podziwiam ich zaangażowanie.

    4. Mam przygotowanie wystarczające do krytycznej egezegezy tekstu Pisma św. i wiem o zwrotach użytych w tekście oryginalnym. Wiem o eunuchach. Słowo to jeszcze bardziej dobitnie wskazuje na rezygnację z aktywności seksualnej dla królestwa Bożego. Dziekuję więc za wzmocnienie mojej argumentacji. Polecam wysoce krytyczną roztropnosć w podejściu do tekstu rosyjskiego (tak jak we fragmentach do „Tysiąclatki” 🙂 ).

    5. Celibat w Kościele nie jest przymusem. Jest wolnym wyborem. W chwili obecnej ten, kto chciałby być żonatym księdzem musi zrezygnować. Sakramenty są darem – dyscyplinę i praktykę określa Kościół, który nimi „szafuje”. Niestety to nie supermarket, w którym każdy może być zadwolony i wybierać jak mu się podoba.

    6. Nie trzeba być chorym na trąd, żeby leczyć trąd. Jak widać nie trzeba żyć w celibacie, żeby się na jego temat dosadnie wypowiadać, jak czyni to Pani. Więc i księża, chocby dzięki studiom, potrafią powiedzieć coś sensownego o rodzinie czy seksulaności. W Italii panuje powszechnie syndrom „mamizmu” – żonaci faceci też potrafią być wiecznymi dzieciakami.

    7. Ja już przeczytałem „SC”. Myślę, że miedzy wierszami „tokatos” woła o uszanowanie tego, że sednem wywodu „SC” nie jest celibat i trzeba by powrócić ad meritum. Ja to uszanuję. Więc „Tertium non datur” .

    PS. Szczerze gratuluję znajomości języków obcych – włoski, hiszpański, rosyjski, niemiecki czy angielski…. Tylko podziwiać.

     

  • ELL

    Rozmowa z Atimeresem 🙂

    1.A.- A czy stawiała sobie Pani kiedy pytanie, czy małżeństwo chroni od utraty „sił, czasu, nerwów”, żeby dochować wierności małżeńskiej, z właszcza w okresach niespodziewanego celibatu w… małżeństwie?
    E. – „Niespodziewany celibat” jest i musi być w małżenstwie.(Z.b. poród, choroba małżonka…Można nawet w czas postu zachowywać celibat). Nie „odkrył Pan Ameryki” 🙂

    2. A.- „I myślę,że kościół, bardzo potrzebuje teraz właśnie kapłanów żonatych!Więcej będzie zaufania do księży (szczególnie w sprawach rodzinnych,wychowania dzieci,sferze intymnego życia).Księża przestaną być „wiecznymi chłopakami” (jak napisano w jednym z artykułów Tygodnika Powszechnego)”
    Czyli chodzi o przekonywanie siłą własnych prywatnych i jednostkowych doświadczeń, a nie mocą prawdy Ewangelii

    E.- Chodzi jednocześnie i o przekonywanie siłą własnych prywatnych i jednostkowych doświadczeń, i prawdą Ewangelii. Dlaczego nie? Jak już wcześniej pisałam, czy nie lubi Pan Bóg księży żonatych? Na odwrót! „…i ustanowił w każdym mieście prezbiterów. Jak ci zarządziłem, [może nim zostać], (6) jeśli ktoś jest nienaganny, mąż jednej żony, mający dzieci wierzące, nie obwiniane o rozpustę lub niekarność.” 🙂

    3.A. – Czy ten Biskup „powinien być nienaganny” czy nadto „powinien być mężem”?
    Czy „powinien być mężem żony” czy raczej: „powinien być mężem [co najwyżej] jednej żony” (co od zawsze rozumiano: „co najwyżej tylko raz żonaty”).
    Od tych pytań zależy, czy wolno w tym zdaniu widzieć nakaz małżeństwa.

    E. – „więc powinien być..” – a dalej Bóg wszystko nam tłumaczy. Bez żadnych „nadto”.
    A także, oczywiście, chodzi- o monogamii w małżeństwie. (Bo żydzi mieli małżeństwa poligamne,co zaprzecza nauce Chrystusa)
    „Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży?” – odpowiedż jest tu : tylko człowiek „dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością” – może troszczyć o Kościół Boży. (A także wszystko,co powiedział Bóg przed tym zdaniem).
    Zdanie 3:5 jest wynikiem!

    4 A. – jeszcze ogólne pytanie: Czy do sprawowania posług w Kościele konieczne jest osobiste doświadczenie we wszystkich życiowych sytuacjach, a więc i w założeniu rodzin
    E.- Już pisałam w kościele muszą być i mnichi i ksieża żonaci. Oczywiście,ze osobiste doświadczenie ostatnich jest bardzo pożyteczne dla Kościoła (jak to jest w kościołach greko-katolickich i prawosławnych,naprzykład. W Niemczech że teraz prawie nikt już nie chodzi do spowiedzi, tłumacząc,że „księża nic nie mogą rozumieć w sprawach życia i małżeństwa”. I nie tylko w Niemczech. Tak jest.Ludzie nie chcą tracić czas na rozmowy z „wiecznymi chłopakami”).Chociaż,wedlug mnie, sakralne doświadczenie prawdziwego mnicha jest też bardzo pożyteczne.
    Z Bogiem 🙂

  • rasul

    Na litość Boską! Mieszkałem kilka lat w Niemczech. Spowiedź umiera, bo księża ją zaprzepaścili, idąc za teologicznym nowinkarstwem.

  • Sophie

    Cóż, ja bym się jednak bała literalnie interpretować ewangelię co do celibatu:) Rzeczony list do Tymoteusza jednak trzeba by potraktować jako „nie więcej niż jedną żonę” co nie znaczy że koniecznie mieć żonę. Inaczej należy przyjąć że świety Paweł podcinał gałąź na której sam siedział – jako że nie był żonaty i nie mógł się wykazać dobrym zarządzaniem własnym domem a rad udzielał wszystkim naokoło (i małżeństwom też) aż do naszych czasów. Jeżeli kwestionujemy rady bezżennego biskupa to powinniśmy też zakwestionować konsekwentnie rady bezżennego Apostoła a więc i w kwestii małżeństwa lub nie biskupów też. Ponadto jakkolwiek księża prawosławni mogą się (przed święceniami) żenić to już biskupów prawosławnych i grekokatolickich obowiązuje celibat – należałoby przyjąć że wbrew zaleceniom świętego Pawła ale z drugiej strony on sam żył jednak w celibacie:)

    Wg mnie też nigdzie w ewangeliach Jezus się nie wypowiada przeciw poligamii:) Owszem przeciwko oddalaniu żony z błahych powodów tak (dopuszcza z powodu nierządu czyli jak szkoła Szammaja) A jeśli się przeczyta przypowieść o 10 pannach oczekujących na pana młodego czy oblubieńca to w zasadzie można by rzec, że monogamia wcale nie jest nakazem:)

    Zwróć też uwagę na fakt, że praktycznie w całym NT nie ma zbyt dużo (ja bym powiedziała, że nawet jest żenująco mało) pozytywnych przykładów małżeństw. Jest raczej nastawienie na indywidualne zbawienie które każe stawiać Chrystusa przed wszystkim innym – żoną i dziećmi też – czasem wręcz się zachęca do opuszczenia tych ostatnich. Nic nie wiemy o żonach Dwunastu (nie miały lekko biedaczki), Maria i Marta występują tylko jako siostry Łazarza, a trudno o gorszy przykład niż Ananiasz i Safira.

    A jeżeli chodzi tych eunuchów to niektórzy to rozumieli bardzo dosłownie i np. Orygenes uczynił sie eunuchem. A nie był to teolog, który interpretował Biblię literalnie we wszystkim – raczej odwrotnie.

    Ja tez polecam lekturę książki Elizabeth Abbott „Historia celibatu” bo wydaje mi się że sprowadzanie wszystkich problemów Kościoła do tego czy jest w nim celibat czy nie ma jest mocnym uproszczeniem.  

  • rasul

    Elizabeth Abbott jest feministką; książka nie jest obiketywna, bo z góry zakłada dopasowanie argumentacji do własnego punktu widzenia. Argumenty antropologiczno-historyczne momentami kiepsko udawadnialne.

    Wyciąganie z przypowieści o pannach roztropnych argumentu na rzecz ewentualnej poligamii jest chyba żartem? Proponuję przed braniem się za tekst biblijny choćby jakiś korespondencyjny kurs biblijny albo zakup kilku komentarzy.

  • rasul

    I jeszcze jedno: alegoryzującą egzegezę Orygenesa nazywa Pani „raczej odwrotnie niż dosłowną” ??? Znów brak kompetencji.

  • Sophie

    Owszem, Elizabeth Abbott jest feministką a książką miejscami kontrowersyjna ale ELL jest taką przeciwniczką celibatu że może na początek wystarczy choć próba spojrzenia trochę szerzej.

    Chętnie przyznaję się do braku kompetencji – szczególnie że dyskutujemy sobie tutaj dosyć luźno. Ale jeszcze chętniej proszę o przykłady że Jezus występował przeciwko poligamii:) A przykład z pannami jest zerżnięty od Uty Ranke-Heineman:)

     

  • Sophie

    A pan nazwałby alegoryzującą egzegezę Orygenesa dosłowną?

  • rasul

    Stosunkowo często Ojcowie Kościoła posługiwali się metodą alegorycznej interpretacji Biblii głównie w tym celu, żeby uniknąć niebezpieczeństwa zgorszenia, jakie widzieli zarówno chrześcijanie jak i pogańscy przeciwnicy chrześcijaństwa w lekturze niektórych tekstów biblijnych. Ale dosłowność, literalność i historyczność tekstów jest PARADOKSALNIE eliminowana bardzo rzadko (stąd własnie casus Orygenesa eunucha). Odwoływanie się Ojców Kościoła do alegorii to na ogół coś więcej niż chęć przyswojenia sobie metody alegorycznej, znanej z pism pogańskich. Skłonność do posługiwania się alegorią ma swoje źródło także w przekonaniu, że Biblia jako księga Boża, została przekazana przez Boga Jego ludowi, to znaczy Kościołowi. Wobec tego nic z tej księgi nie może pozostać nie wykorzystane i jakby definitywnie pozbawione znaczenia. Skierowane przez Boga do ludu chrześcijańskiego orędzie powinno być zawsze aktualne. W swoich wyjaśnieniach Biblii Ojcowie Kościoła łączą ze sobą i krzyżują na różne sposoby interpretacje nie dające się już wyodrębnić; typologiczne z alegorycznymi, czyniąc to zawsze w celach duszpastersko-wychowawczych. Wszystko co zostało napisane, zostało napisane dla naszego pouczenia.Przeświadczeni, że chodzi o księgę autorstwa samego Boga a więc nie dającą się zgłębić w swej treści, Ojcowie Kościoła przypuszczali, że wolno im było taki czy inny fragment Pisma św. interpretować według określonych schematów alegorycznych, ale godzili się też i na to, aby każdy pozostawał wolny w doborze metody interpretacyjnej, byleby tylko uszanował analogię wiary.Alegoryczna interpretacja Pisma św., tak charakterystyczna dla egzegezy patrystycznej, ryzykuje tym, że człowieka dzisiejszego może wprawiać w pewną dezorientację, ale doświadczenia Kościoła, wyrażane właśnie i przez tę egzegezę, przynoszą zawsze niewątpliwe korzyści.

    PS. Ujęła mnie Pani – Pani Dorotko pokorą, bom człek gwałtowny i powodowany przez ELL zaczął pisać emocjonalnie. Przepraszam za tę „wrzutę” nt. kompetencji. No, ale żeby tak raz to Elizabeth Abbott, a inny raz Ranke-Heineman:) poczytywać… 🙂 🙂

  • ELL

    Cytat iz Sophie
    „ale ELL jest taką przeciwniczką celibatu że może na początek wystarczy choć próba spojrzenia trochę szerzej.”

    Sophie, nie jestem „taką przeciwniczką celibatu”-
    Rozumiem,że może miałaś brak czasu i dlatego nie czytałaś uważnie,ale ostatnia moja odpowiedź na pytanie Atimeresa :

    ” 4 Atimeres – jeszcze ogólne pytanie: Czy do sprawowania posług w Kościele konieczne jest osobiste doświadczenie we wszystkich życiowych sytuacjach, a więc i w założeniu rodzin
    Ell – Już pisałam w kościele muszą być i mnichi i ksieża żonaci. Oczywiście,ze osobiste doświadczenie ostatnich jest bardzo pożyteczne dla Kościoła (jak to jest w kościołach greko-katolickich i prawosławnych,naprzykład. W Niemczech że teraz prawie nikt już nie chodzi do spowiedzi, tłumacząc,że „księża nic nie mogą rozumieć w sprawach życia i małżeństwa”. I nie tylko w Niemczech. Tak jest.Ludzie nie chcą tracić czas na rozmowy z „wiecznymi chłopakami”).
    Chociaż,wedlug mnie, sakralne doświadczenie prawdziwego mnicha jest też bardzo pożyteczne.”

    Także czytałam książki, dziękuję.

  • Atimeres

    Ell: Już pisałam w kościele muszą być i mnichi i ksieża żonaci. Oczywiście,ze osobiste doświadczenie ostatnich jest bardzo pożyteczne dla Kościoła (jak to jest w kościołach greko-katolickich i prawosławnych,naprzykład
    Na litość Boską! Dlaczego p. Ell sugeruje, że w kościele katolickim nie  ma żonatych? Przecież jest ich (wśród dorosłych oczywiście) około 95 % społeczeństwa! Jeśli potrzebne jest ich doświadczenie, to jest pod ręką! Tylko brać z tej obfitości mądrze – nie jakies tam pojedyncze doświadczonka, ale zweryfikowane naukowo i teologicznie!
    A w ogóle to:
    Doświadczenie to jest taka fajna rzecz, bo dzięki niemu możemy popełniać nowe błędy, zamiast powtarzać stare!
    Nowe błędy spowodowane są przez doświadczenia jednostkowe, potraktowane często bardzo emocjonalnie.

  • ELL

    w kościele muszą być i mnichi i KS’IEZA ZONACI

    Tak zrozumiałam,że to już jest nie dyskusja,a po prostu- gra.Ale nie mam na to czasu,przepraszam. Dziękuję. Z Bogiem

  • Atimeres

    To nie jest tylko gra. Chodzi o to, by wiedzieć, że nie cała pedagogika Kościoła opiera sie na duchownych. Nie bądźmy tak zagorzałymi klerykałami! W Kościele doradcami zycia rodzinnego nie muszą byc duchowni. Proszę zaglądnąć do pierwszej lepszej poradni rodzinnej przy którejś parafii: kto tam pełni dyżur?

  • Rafa39

    resu, to co napisałeś jest bardzo ważne i chcę to podkreślić.
    To nie brak praktycznej wiedzy księży na temat problemów małżeńskich sprawia, że spowiedź „uszna” umiera na zachodzie. Nasi księża z Polski, którzy wyjeżdżają na „saksy” do Niemiec i uda im się wzbudzić zaufanie parafian, najczęściej nie umieją się opędzić od proszących o tę formę spowiedzi.


    Rafał Ściegienny