Ewangelikalni zachwyceni papieżem Franciszkiem

8

Papież Franciszek jest przyjacielem ewangelikalnych chrześcijan – zapewnia urodzony w Argentynie ewangelista Luis Palau. – Eksplodowałem z radości. Nie mogłem w to uwierzyć. Po ostatnim konklawe rozmawiałem z nim i powiedział mi, że poczuł, iż Bóg kazał mu się wycofać z rywalizacji – powiedział Palau portalowi oregonlive.com.

Palau, który jest jednym z najbardziej znanych misjonarzy ewangelikalnych na świecie, nazywanym latynoskim Billy Grahamem, dodał, że kardynał Bergoglio wielokrotnie modlił się z nim. – Gdy się spotykaliśmy zawsze się wspólnie modliliśmy. Kardynał prosił mnie, abym włożył na niego ręce i modlił się za niego, aby nadal mógł być sługą Boga. Według Palau, nowy papież jest przychylnie nastawiony wobec innych wyznań chrześcijańskich i chętnie nawiązuje z nimi relacje. – On jest naszym przyjacielem, prawdziwym przyjacielem – podkreślił Palau, którego deklaracje potwierdzają również liderzy wspólnot ewangelikalnych w Argentynie.


Krótko po ogłoszeniu decyzji konklawe na wielu portalach tradycjonalistycznych katolików z wyrzutem i niechęcią przypominano o udziale kardynała Bergoglio we wspólnych nabożeństwach z ewangelikalnymi chrześcijanami, podczas których obecny papież otrzymywał błogosławieństwo od modlących się pastorów.


Przed konklawe wielu komentatorów podkreślało, że wybór papieża z Ameryki Południowej mógłby wzmocnić Kościół rzymskokatolicki w regionie, który z roku na rok traci coraz więcej wiernych na rzecz różnych Kościołów i wspólnot ewangelikalnych. Kardynałowie wybrali jednak kandydata, który nie jest nastawiony konfrontacyjnie wobec ewangelikalnych protestantów, a ich przyjacielem.


: : Ekumenizm.pl: Papież Franciszek

komentarze

  • xpictianoc

    rozmyślając o nowym papieżu i próbując go jakoś zaszufladkować nieuchronnie rzucały mi się skojarzenia z ewangelializmem. Jego dość stonowany stosunek do nazwijmy do liturgicznych adiafor, ubioru, blichtru i emfaza kładziona na praktykę, ewangeliczny radykalizm, zejście do ubogich przypomina nieco chrześcijaństwo ewangelikalne.

    nie dziwią mnie pozytywne głosy ze strony ewangelikałów, to skoro istotą jest głoszenie Ewangelii, służenie najbardziej potrzebującym to czy robi to katolicki biskup czy ewangelikalny pastor różnicy ja nie dostrzegam.

    Zapowiedź przybycia Bartłomieja, patriarchy ekumenicznego, ciepłe słowa ewangelików … ten pontyfikat zaczyna się niezwykle interesująco.


    Xpucmoc bockpece!

  • adam

    Lubię to 😉

  • fury

    Zawsze powtarzam, że stosunek do ubogich jest probierzem tego, jak ktoś poważnie traktuje chrześcijaństwo. W tym wypadku jednak może to być jednak tylko stosunek do ubogich, bowiem trudno samemu być ubogim, chyba że w duchu, będąc głową państwa watykańskiego. Można pozwolić sobie na zrezygnowanie z blichtru władzy, ale pozostaje sama władza, jak też wszelkie zabezpieczenia materialne, które się z nią wiążą. Prawdziwie ubogi może oprzeć się już jedynie na Chrystusie, bo żadnych zabezpieczeń materialnych nie ma.

  • a.w.

    Tutaj muszę się z przedmówcą zgodzić. Poza ani papież, ani żaden ksiądz rzymskokatolicki nie wie z autopsji co to groźba bezrobocia (przynajmniej w Polsce, ale nie tylko, księży brakuje, czy też prawdziwe ubóstwo (przynajmniej w Polsce. W sensie materialnym niby należy się cieszyć, że niektórzy próbują żyć skromnie, ale to nie jest większość, raczej wyjątki. Ubóstwo w sensie duchowym, poleganie jedynie na Chrystusie i jakaś kenoza, jeśli chodzi o władzę też jak do tej pory do głównego nurtu nie należała.

  • a.w.

    Przepraszam za pewien chaos w wypowiedzi 🙂

  • a.w.

    Oczywiście miałam na myśli, że księży brakuje poza Polską.

  • Cortes

    Ok tylko można spytać, jaki ów stosunek do biednych być powinien. Gdy przysłowiowy bogacz rozda biednym wszystko co ma, to pomaga przysłowiowym biedakom na określony (najczęściej krótki) okres czasu. Potem ten "bogacz" raz że nie będzie już w stanie biedakom pomagać, dwa że sam zasila szeregi biedaków.

    Gdyby wszyscy bogacze ot tak oddali to co mają biednym, to za rok nie byłoby komu biedakom pomagać. Jest to typowe, tak lubiane przez niektórych, równianie w dół.

    Oczywiście istnieją osoby, którym trzeba pomagać, jak najwięcej, są to sieroty, starcy, chorzy, inwalidzi, wdowy itd. Innym najlepiej się pomaga przez umożliwienie pracy. Pomoc powinna być systemowa. Przysłowiowe "oddanie wszystkiego biednym" brzmi co prawda efektownie, zwłaszcza w ustach medialnych mogulów, ale tak realnie nie zmienia sytuacji samych zainteresowanych, potrzebujacych.


    Re-turn your revolt into style.

  • protestancik

    Bardzo dobrze Pan prawi, Panie Cortes.

    Jako kalwinista zgadzam się z Panem w 100%. Poza tym, bieda nie jest żadną cnotą. Chrześcijanin musi przeklinać biedę i błogosławić biednych. Należy pomagać biednym, to nasz chrześcijański obowiązek, ale nie na zasadzie "matki" Teresy, która z tą biedą się wręcz zżyła, dokonała jej apoteozy, tylko na zasadzie bogatego kalwińskiego przedsiębiorcy, który tworzy miejsca pracy, pomagając biednym WYJŚĆ Z BIEDY, a nie trwać w tej patologii. Jednocześnie wskazując im na Chrystusa, którego Ewangelia odmienia ludzki los i pozwala stanąć na własne nogi. Jeśli Królestwo Boże będzie rosło dalej, a będzie, i Chrystus-Król będzie coraz szerzej obejmował swoją "Tysiącletnią" władzę, możemy oczekiwać, że problem biedy zniknie na całym świecie, w miarę, jak Przebudzenie i Ewangelia będą odmieniać oblicze świata, a kolejne Narody posłusznie przejdą pod berło Chrystusa-Króla i uznają Jego panowanie i Jego Prawo. Wtedy wszyscy, którzy nie będą chcieli podporządkować się Królowi-Chrystusowi, poniosą śmierć, a cała Ziemia napełni się błogosławieństwem.

    A, i jeszcze żeby było jasne. Jako ewangelikalny chrześcijanin nie jestem entuzjastą papiestwa w ogóle, w tym pana Bergoglio (tzw. Franciszek). Ojcowie ewangelikalizmu, jak Jonathan Edwards, uważali na podstawie Pisma Świętego, że papiestwo jest Antychrystem. Więc konfesyjny ewangelikalizm uważa nt. papiestwa to samo, co konfesyjny kalwinizm.

    Co o tym świadczy? Po pierwsze, jasna wypowiedź apostołów, że przeciwnik, który się wynosi ponad Boga, będzie zasiadał "W KOŚCIELE", a nie poza nim, musi więc być osobą najbardziej poważaną w Kościele chrześcijańskim. A po drugie to, że pojawi się po śmierci apostołów ("Gdy ten, który teraz powstrzymuje, odejdzie z pola").

    Kto lub co zasiadało w Kościele chrześcijańskim przez tyle stuleci od śmierci apostołów aż do Błogosławionej Reformacji i oddzielało wspólnotę ochrzczonych od nauki Ewangelii? Odpowiedź jest tylko jedna.

    A jak jeszcze sobie porównamy papiestwo do proroctw Apokalipsy i Księgi Daniela, to już w ogóle mamy obraz jasny. Nic innego nie pasuje do urzędu Antychrysta bardziej, niż urząd papieski. I trzeba się naprawdę bardzo postarać, żeby tego nie widzieć.

    Dopiero Reformacja oczyściła lud Boży od herezji Antychrysta, podobnie jak prorok Eliasz postąpił z Achabem i Izebel w Kościele chrześcijańskim Starego Testamentu. Kościół średniowieczny był ludem Bożym pogrążonym w odstępstwie, podobnie jak Izrael, ale wciąż był Kościołem chrześcijańskim, którego Kościoły reformowane są kontynuacją po usunięciu odstępstwa. Dlatego Kościoły reformowane stanowią dziś, razem z innymi biblijnymi Kościołami, prawdziwy Katolicki Kościół:

    Dwa Testamenty,
    Trzy Osoby Bóstwa,
    Dwa Sakramenty,
    i Zero Ubóstwa!

    Bergoglio jest więc uzurpatorem tronu papieskiego, który powinien być obsadzony Osobą Ducha Świętego, realnego Zastępcy Chrystusa na Ziemi po Wniebowstąpieniu naszego Króla. Każdy chrześcijanin powinien zatem dążyć do detronizacji antypapieża Franciszka i modlić się o jego zniszczenie. Wtedy będziemy mogli intronizować Ducha Świętego i wszelkie panowania, w tym panowanie rzymskie, zostaną poddane eschatologicznej władzy Chrystusa Króla.

    Papiestwo przemija! Trwa Królestwo Twoje! Przyjdź rychło, Panie!


    + S O L I + D E O + G L O R I A +