- 27 października, 2026
- przeczytasz w 5 minut
Rosja szła na wojnę z bezwarunkowym błogosławieństwem Cerkwi. A ta głosiła Rosjanom, że to nie agresja, lecz święta wojna – metafizyczna bitwa z globalnym złem i Antychrystem. Niedawno Rosjanie znowu zbombardowali kościół zielonoświątkowy w Donbasie. Zaledwie ...
“Chrześcijańska” wersja ISIS. Prawda o “świętej wojnie” Putina
Rosja szła na wojnę z bezwarunkowym błogosławieństwem Cerkwi. A ta głosiła Rosjanom, że to nie agresja, lecz święta wojna – metafizyczna bitwa z globalnym złem i Antychrystem. Niedawno Rosjanie znowu zbombardowali kościół zielonoświątkowy w Donbasie. Zaledwie trzy dni wcześniej przywieźliśmy tam pomoc humanitarną.
Mieli wyzwalać Donbas, a systematycznie niszczą tam świątynie różnych wyznań i religii, mordują chrześcijan i polują na wszystko, co się rusza.
Niebo nad Kramatorskiem, obecnej stolicy kontrolowanego przez Ukrainę Donbasu, jest nieustannie monitorowane przez rosyjskie drony. Miasto obrócone przez agresora w gruzowisko jest terroryzowane przez drony FPV. Ludzie przez kilka dni z rzędu nie są w stanie wyjść z domów ze strachu przed krążącymi bezzałogowcami.
Dwa dni przed naszym przyjazdem taki dron zaatakował cywilów stojących w kolejce po wodę przed kościołem zielonoświątkowym „Dobra Nowina”. Zwykli, zmęczeni wojną mieszkańcy chcieli po prostu napełnić butelki pitną wodą. W efekcie trzy osoby zostały ranne, w tym dwie są w stanie ciężkim. Przywieźliśmy żywność, która miała trafić także do wspólnoty, rozdającej chleb i ciepłe posiłki od początku pełnoskalowej inwazji w 2022 roku.
Trzy dni po naszym wyjeździe kościół przestał istnieć.
W niedzielny poranek, 18 października 2026 roku dokładnie o godzinie 11:00, rosyjska kierowana bomba lotnicza (KAB) uderzyła bezpośrednio w budynek. Runęły ściany, pod którymi tysiące ludzi znajdowało schronienie. Ofiar uniknięto tylko dlatego, że pastor Wiktor Pawienko przeniósł nabożeństwo w inne miejsce, obawiając się uderzenia. W czerwcu trzy pociski uszkodziły dach. Tym razem zostały tylko zgliszcza.
Kilka dni wcześniej zginął inny pastor z Kramatorska, Iwan Salfetnikow. Jego mikrobus został trafiony przez rosyjskiego drona, gdy duchowny brał udział w misji ewakuacyjnej. Od początku rosyjskiej inwazji aktywnie pomagał w ewakuacji ludzi z mocno ostrzeliwanych rejonów czy zniszczonych domów, dostarczał żywność i wodę. Osierocił żonę oraz dwóch synów. Miał 36 lat.
Niedawno Tucker Carlson, znany amerykański komentator polityczny o poglądach konserwatywnych, przekonywał zachodnią opinię publiczną, że Rosja jest znienawidzona, ponieważ jest chrześcijańska.
Chętnie zabrałbym go do Donbasu i pokazał mu, że Rosja jest tam znienawidzona, ponieważ stała się uosobieniem biblijnego Babilonu – struktury państwowo-religijnej niosącej wyłącznie śmierć i prześladowanie chrześcijan różnych wyznań. Putinowi udało się skutecznie wyleczyć rosyjskojęzycznych Ukraińców z jakichkolwiek sentymentów wobec Moskwy. Dziś zdecydowana większość wie, że ta władza to czysta emanacja zła.
Według raportów organizacji międzynarodowych, armia rosyjska zniszczyła lub poważnie uszkodziła już ponad 800 obiektów sakralnych w Ukrainie, uderzając w cerkwie prawosławne, wspólnoty protestanckie, kościoły katolickie różnych obrządków. Kramatorsk to zaledwie jedno z ogniw w długim łańcuchu barbarzyństwa. Do kanonu rosyjskiego terroryzmu sakralnego przeszły już tak głośne ataki jak ten na Sobór Przemienienia Pańskiego w Odessie, trafiony rakietą manewrującą, czy na Ławrę Peczerską w Kijowie (w czerwcu 2026 roku). Wpisany na listę dziedzictwa UNESCO zespół klasztorny i jeden z najważniejszych symboli duchowych kraju ucierpiał w wyniku zmasowanego ataku rakietowo-dronowego. Wybuchły pożary, a co najmniej 18 osób zostało rannych. Kolejnym przykładem jest kościół Najświętszego Serca Jezusowego w Chersoniu (wrzesień 2026 roku): jedyny czynny rzymskokatolicki kościół w stolicy obwodu chersońskiego został dotkliwie uszkodzony podczas niszczycielskich ostrzałów wymierzonych w cywilną i sakralną tkankę miasta.
Zdjęcie, które ilustruje ten artykuł, wykonałem dwa lata temu w Kisielówce – małej wiosce między Mikołajewem a Chersoniem, w której mieszkali potomkowie polskich przesiedleńców spod Lwowa. Na fotografii widnieje to, co zostało z kościoła rzymskokatolickiego. Warto wspomnieć, że nie uległ on zniszczeniu podczas walk. Już po zdobyciu wioski, jak opowiadali mi mieszkańcy, Rosjanie dla zabawy strzelali do kościoła z czołgu.
Rosja zabiła na Ukrainie dziesiątki pastorów, księży i tysiące chrześcijan. Na terenach okupowanych to właśnie protestanci padają ofiarą najbardziej bezwzględnych prześladowań jako osoby podejrzewane o zbyt bliskie relacje z zachodnim światem.
Ewangelia św. Jana mówi: „Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć” (J 10,10). To właśnie robi Rosja z błogosławieństwem Cyryla i jego Cerkwi.
Tak zwany Rosyjski Kościół Prawosławny to w rzeczywistości państwowa sieć wywiadowcza i organizacja terrorystyczna pod religijnym szyldem, sterowana bezpośrednio przez Kreml.
Co niesamowite, ta struktura nadal legalnie działa w Ukrainie, pomimo tego, że jej duchowni wielokrotnie byli łapani na gorącym uczynku: szpiegowali wojsko, koordynowali ataki rakietowe i ukrywali amunicję w budynkach sakralnych. Błogosławią rakiety niszczące ukraińskie miasta i obiecują żołnierzom zbawienie za udział w mordach.
Oficjalny dokument moskiewskiego patriarchatu z marca 2024 roku wprost nazywa inwazję „świętą wojną”, w której Rosja broni jedynej przestrzeni duchowej – „Świętej Rusi”. Ta struktura stała się demoniczną sektą i ‘chrześcijańską’ wersją ISIS, wizytówki islamskiego terroryzmu. Głosi nienawiść wobec innych chrześcijan, twierdząc, że tylko jej wyznawcy są „prawdziwymi wierzącymi”. Deklaratywnie walcząc z wydumanym nazizmem i faszyzmem stosują podobne metody masowej zagłady, jakie hitlerowcy stosowali wobec narodów i różnych grup etnicznych na terenie całej Europy – zdehumanizować, a w razie oporu zlikwidować. W imię Boże, oczywiście.
Kramatorsk to front walki nie tylko militarnej, ale i duchowej. Rosyjskie rakiety celowane w punkty wydawania wody i chleba oraz w kościoły mają złamać godność Ukraińców i doprowadzić do absolutnego paraliżu humanitarnego. W wielu przyfrontowych miejscowościach uległy zniszczeniu niemal wszystkie tradycyjne miejsca modlitwy. Jednak pośród tego gruzu i wszechobecnego strachu przed dronami tli się coś, czego żadna bomba nie potrafi zniszczyć. Ukraińskie kościoły nie poddają się. Ich niezłomność, odwaga i codzienne głoszenie nadziei nie ustają.
Wyjeżdżałem stamtąd z ciężkim sercem, ale i z głębokim przekonaniem: Rosjanie mogą zrównać z ziemią betonowe ściany świątyń, ale nie zniszczą Kościoła, którym są ci ludzie. Oni jutro znowu wyjdą na niebezpieczne ulice Kramatorska, by dzielić się chlebem, wodą i opowiadać o nadziei w Chrystusie.
Adam Ciućka — autor jest ewangelikalnym pastorem, wolontariuszem międzynarodowej organizacji humanitarnej Verein Kiev Kids, działającej na terenach przyfrontowych Ukrainy, współzałożycielem ekumenizm.pl