100 parafii chce konwersji do Rzymu
- 8 marca, 2010
- przeczytasz w 4 minuty
Izba Biskupów Amerykańskiego Kościoła Anglikańskiego (ACA) podjęła decyzję o masowej konwersji do Kościoła Rzymskokatolickiego. Będzie to możliwe dzięki ogłoszonej w listopadzie 2009 roku konstytucji apostolskiej Anglicanorum coetibus, która umożliwia przejście anglikańskich wspólnot pod jurysdykcję Rzymu przy jednoczesnym zachowaniu tradycji liturgicznych anglikanizmu, a także żonatych kapłanów. ACA nie jest członkiem Wspólnoty Anglikańskiej, będącej w jedności z Arcybiskupem Canterbury. ACA powstał 20 lat temu i jest członkiem […]
Izba Biskupów Amerykańskiego Kościoła Anglikańskiego (ACA) podjęła decyzję o masowej konwersji do Kościoła Rzymskokatolickiego. Będzie to możliwe dzięki ogłoszonej w listopadzie 2009 roku konstytucji apostolskiej Anglicanorum coetibus, która umożliwia przejście anglikańskich wspólnot pod jurysdykcję Rzymu przy jednoczesnym zachowaniu tradycji liturgicznych anglikanizmu, a także żonatych kapłanów.
ACA nie jest członkiem Wspólnoty Anglikańskiej, będącej w jedności z Arcybiskupem Canterbury. ACA powstał 20 lat temu i jest członkiem Tradycyjnej Wspólnoty Anglikańskiej.
Po zatwierdzeniu ksiąg liturgicznych przez Watykan ACA będzie mógł dalej stosować tradycyjną liturgię anglikańską. Zgodnie z postanowieniami konstytucji apostolskiej nowy ordynariat dla byłych anglikanów będzie miał własną strukturę i hierarchię, która będzie musiała jednak blisko współpracować z lokalną konferencją biskupów rzymskokatolickich i podobnie jak one składać wizytę ad limina papieżowi. Wraz z konwersją ACA, Kościół Rzymskokatolicki w USA wzbogaci się nie tylko o wiernych ze 100 parafii, lecz również o nieruchomości, w tym nawet o jedną katedrę.
Podobną decyzję jak ACA rozważają tradycyjne zgrupowania anglikanów powiązane ze Stolicą Canterbury. Organizacja Forward in Faith (FiF) w Wielkiej Brytanii uważnie obserwuje działania innych wspólnot, decydujących się na konwersję do Rzymu. Angielskie FiF postanowiło odłożyć decyzję do lipca. W tym czasie mają odbyć się konsultacje z urzędnikami Kurii Rzymskiej, a także rozpoznanie wśród własnych szeregów, na ile przejście pod zwierzchnictwo Rzymu cieszy się poparciem wiernych. Do FiF w Wielkiej Brytanii należy ok. 200 parafii. Inaczej niż w przypadku ACA, problemem dla
16 parafii FiF w Australii już podjęło decyzję o konwersji na rzymski katolicyzm.
Możliwej konwersji do Rzymu nie wyklucza również dysydencka diecezja Fort Worth, należąca niegdyś do Episkopalnego Kościoła w USA, a obecnie do Anglikańskiego Kościoła w Ameryce Północnej.
Komentarz
Decyzje pseudoanglikanów
Niektórzy publicyści katoliccy na Wyspach uważają, że fala konwersji anglikanów na rzymski katolicyzm nadejdzie dopiero wtedy, gdy „anglikanie”, którzy wcześniej zdecydowali się na „przepłynięcie Tybru” przekonają się, jak dobrze im będzie w Rzymie. Być może. Niemniej jednak cały projekt masowego przejęcia grup anglikańskich sprzedawany jako ekumeniczny przełom wciąż budzi kontrowersje, a jego ekumeniczna wymowa kojarzy mi się z zaklinaniem rzeczywistości. Zaklinanie ekumenizmu odbywało się już po wielokroć, również na gruncie polskim, przy okazji kanonizacji Jana Sarkandra, którego Jan Paweł II chciał uczynić patronem jedności (bez entuzjazmu strony luterańskiej).
Oczywiście każdy człowiek, każda grupa ma prawo do własnych decyzji, a te dotyczące sumienia i wiary powinny cieszyć się większym rozumieniem i szacunkiem. W przypadku Anglicaniorum coetibus takie traktowanie utrudnia czy wręcz uniemożliwia sposób realizacji przedsięwzięcia. Najbardziej zadziwiające jest to, że grupy, które otwarcie deklarują chęć przejścia do Rzymu wciąż prowadzą działalność pod anglikańskimi barwami, odprawiają msze, mimo iż dobrze wiedzą, że po przejściu pod zwierzchnictwo Rzymu ich msze i urzędy będą tyle warte, co zeszłoroczny śnieg. Skoro szczerze chcą zostać katolikami – tzn. przyjąć bez jakiegokolwiek „ALE” Katechizm Kościoła Katolickiego – powinni natychmiast zaprzestać strojenia się w szaty i przeprowadzania symulacji liturgicznych, jak anglikańskie i ewangelickie nabożeństwa komunijne nazywają rzymskokatoliccy tradycjonaliści i to nie bez podstaw, gdyż w świetle nauki rzymskokatolickiej brak ważnych święceń oznacza brak ważnej Eucharystii. Proste.
Posługiwanie się anglikańską etykietką przez grupy przygotowujące się do przejścia na rzymski katolicyzm to zwykły szwindel. Przypomina mi to historię sprzed kilku lat, kiedy rzymskokatolicka archidiecezja Kolonii pozwała do sądu tamtejszych mariawitów, nie będących we wspólnocie z Kościołem Starokatolickim Mariawitów, za posługiwanie się nazwą ‘katolicki’. Archidiecezja przekonywała i ostrzegała wiernych, że cała sprawa to hucpa ‘mariawickiej sekty’ i po prostu Etikettenschwindel (szwindel etykietek).
Niewątpliwie projekt Anglicanorum coetibus jest z perspektywy religioznawczej i dotychczasowej praktyki ekumenicznej przełomem i to niezmiernie ciekawym, bowiem stanowi również autoryzowany przez władze jednego Kościoła wyłom w drugim Kościele bez odpowiedniego poinformowania i przygotowania ekumenicznych partnerów. Chyba nikt nie ma wątpliwości, co by się działo, gdyby podobny projekt realizowali anglikanie czy luteranie w rzymskiej winnicy. Niezmiennie życzę wszystkim konwertującym do któregokolwiek domu chrześcijańskiej rodziny (s)pokoju.
Dariusz Bruncz