Anglikanie po Lambeth — bez rozłamu, ale podzieleni
- 7 sierpnia, 2008
- przeczytasz w 5 minut
3 sierpnia zakończyła się Konferencja Lambeth, odbywające się co 10 lat spotkanie światowego episkopatu anglikańskiego. Wprawdzie w konferencji uczestniczyło aż 650 biskupów, to jednak ponad 200 hierarchów z afrykańskich Kościołów zbojkotowało Konferencję, którą można uznać za sukces urzędującego arcybiskupa Canterbury, Rowana Williamsa. Zdecydowana większość biskupów zgodziła się na opracowanie dokumentu o nazwie Anglikańskie Przymierze (Convenant), który miałby powstać w ciągu roku. Do tego czasu wszystkie […]
3 sierpnia zakończyła się Konferencja Lambeth, odbywające się co 10 lat spotkanie światowego episkopatu anglikańskiego. Wprawdzie w konferencji uczestniczyło aż 650 biskupów, to jednak ponad 200 hierarchów z afrykańskich Kościołów zbojkotowało Konferencję, którą można uznać za sukces urzędującego arcybiskupa Canterbury, Rowana Williamsa.
Zdecydowana większość biskupów zgodziła się na opracowanie dokumentu o nazwie Anglikańskie Przymierze (Convenant), który miałby powstać w ciągu roku. Do tego czasu wszystkie prowincje mają zobowiązać się do przestrzegania trzech moratoriów: zaprzestanie błogosławienia związków jednopłciowych, wstrzymanie konsekrowania jawnych homoseksualistów na biskupów oraz rezygnacja konserwatywnych prowincji i diecezji z budowania alternatywnych struktur kanonicznych na terenach, znajdujących się pod jurysdykcją liberalnych diecezji lub prowincji.
Dokumentem końcowym tegorocznej Konferencji Lambeth nie są rezolucje, a tekst „Lambeth Indaba – Wspomaganie Biskupów w Misji i Wzmacnianiu Tożsamości Anglikańskiej”, który powstał na podstawie prac tzw. grup indaba. Termin ten, pochodzący z języka plemienia Zulusów, oznacza metodę rozwiązywania konfliktów. Zobowiązuje ona każdego uczestnika grupy do zaprezentowania swojego stanowiska w kontrowersyjnej kwestii i do osiągnięcia porozumienia po przeprowadzeniu dyskusji opartej na wzajemnym szacunku i otwartości na zrozumienie racji drugiej strony.
Nie wiadomo na ile zmiany zaproponowane w dokumencie końcowym zostaną wprowadzone w życie. GAFCON, Wyznająca Wspólnota Anglikańska, założona w czerwcu br. przez konserwatywnych hierarchów z Afryki, Azji i Ameryki Południowej, nie myśli o samorozwiązaniu, a wręcz przeciwnie, próbuje zintensyfikować prace nad budową struktur konkurencyjnych wobec Wspólnoty Anglikańskiej. Wprawdzie oficjalne oświadczenie GAFCON‑u, dotyczące Lambeth będzie opublikowane dopiero pod koniec sierpnia br., to jednak już teraz konserwatyści nie pozostawiają suchej nitki na wstępnej wersji Przymierza (tzw. Szkic Świętego Andrzeja), argumentując, że jest to dokument pozbawiony substancji toelogicznej.
Negatywnie o Przymierzu wypowiadają się również liberalni biskupi z Ameryki Północnej. Niektórzy już deklarują, że nie podpiszą niczego, co ograniczałoby swobodę ich diecezji i prowincji. Jak zatem ma być utrzymana jedność? Końcowy raport proponuje eklezjologiczną koncepcję, zgodnie z którą Wspólnota Anglikańska byłaby „globalnym Kościołem niezależnych wspólnot”. W jej skład wchodziłyby zarówno Kościoły, który podpisałyby przyszłe Przymierze, jak i te, które je odrzucają. Dwubiegunowa Wspólnota Anglikańska byłaby zatem zupełnie innym modelem eklezjalnym niż dotychczasowa struktura.
Abp Canterbury reliktem kolonizacji?
Niespełna 40-stronicowy dokument, który zawiera szereg komentarzy do współczesnych wyzwań stojących przed Wspólnotą Anglikańską, w tym także problemy związane z misją, ekologią, dialogiem ekumenicznym i międzyreligijnym, proponuje powołanie Forum Pastoralnego, które reagowałoby w sytuacjach kryzysowych, stworzenie Prawa Kanonicznego oraz Komisji Wiary i Porządku, porównywanej przez komentatorów z watykańską Kongregacją Nauki Wiary.
Podstawą do działań kościelno-prawnych byłoby naruszenie dokumentu Przymierza, który w ciągu 12 miesięcy miałby powstać pod kierunkiem specjalnej komisji kierowanej przez emerytowanego abpa Jerozolimy Clive’a Hanforda. — Wszystkie te rozwiązania służą tak naprawdę jednemu celowi: zatrzymać wszystkich przy stole i dyskusji aż do momentu kiedy biskupi będą mogli powrócić do swoich diecezji bez zawracania sobie głowy schizmą. Lambeth było sukcesem, ponieważ udało się uniknąć decyzji, a w konsekwencji tego schizmy. Jeśli ona nastąpi to najprawdopodobniej podczas rządów następcy abp. Williamsa – ocenia dziennik Times.
Mimo, że większość konserwatywnych biskupów zbojkotowało Lambeth, to jednak ci, którzy zdecydowali się uczestniczyć w Konferencji nie ukrywali poważnych zastrzeżeń pod adresem abpa Rowana Williamsa. Prymas Ugandy abp Henry Orombi oskarżył Williamsa o zdradę konserwatywnych Kościołów, a nawet zanegował zasadność urzędu arcybiskupa Canterbury w obecnej formie, przekonując, że jest on reliktem okresu kolonizacji, źle służącym Wspólnocie Anglikańskiej. – Nawet papież wybierany jest przez kardynałów, gdy tymczasem arcybiskupa Canterbury mianuje brytyjski rząd – mówił Orombi.
Śmieszny Kościół gejów
Konserwatyści nie dają jednak za wygraną, a ich obawy, dotyczące spraw związanych z ludzką seksualnością, zostały umieszczone w raporcie końcowym z Lambeth. Z ubolewaniem stwierdza on, że nie było zamiarem Wspólnoty Anglikańskiej, aby kwestia homoseksualizmu stała się wiodącym tematem, gdyż są o wiele ważniejsze sprawy, z jakimi muszą się zmierzyć anglikanie. Tekst stwierdza jednak, że w obecnej sytuacji nie można uniknąć rozmów o homoseksualizmie, biorąc pod uwagę wątpliwości wielu biskupów w celowość Wspólnoty Anglikańskiej. – Wspólnota Anglikańska wyśmiewana jest jako ‘gejowski Kościół’ i z powodu sporów o homoseksualizm traci wiernych. Niektóre prowincje odczuwają, że nauka, jaką zachodni misjonarze przynieśli do ich krajów została zdradzona– przyznają biskupi.
Odnosząc się do konsekracji jawnego geja na biskupa New Hampshire, którego abp Canterbury nie zaprosił na Konferencję Lambeth, hierarchowie przyznają, że biskup nie może być symbolem jedności, jeśli jego konsekracja dzieli Kościół. Krytycznie do debaty o homoseksualizmie w Kościele i podczas trwania Lambeth odniósł się konserwatywny prymas Jerozolimy i Środkowego Wschodu, abp Mouneer Anis – Dokądkolwiek nie pójdziemy spotykamy gejowskich aktywistów, otrzymujemy ich biuletyny lub czytamy o ich wielu wydarzeniach. Tak mocno narzucają swoje tematy tej konferencji i później mają do nas pretensje, że za dużo o nich mówimy.
Nie wiemy kim jesteśmy i niech tak zostanie
O ile większość biskupów dostrzega potrzebę wprowadzenia dodatkowych instrumentów jedności Wspólnoty Anglikańskiej (tradycyjnie są nimi: arcybiskup Canterbury, Anglikańska Rada Konsultatywna, Spotkanie Prymasów i Konferencja Lambeth), o tyle liberalna część anglikańskiego episkopatu, w tym przede wszystkim hierarchowie z USA oraz Kanady, negatywnie oceniają plany bardziej instytucjonalnego egzekwowania dyscypliny we Wspólnocie Anglikańskiej, argumentując, że jest to sprzeczne z duchem anglikanizmu.
Biskup diecezji Lincoln, John Saxbee, mówił wprost, że brak ostatecznych rozstrzygnięć wpisane jest w naturę anglikanizmu: – Ludzie narzekają, że nie wiemy, kim jesteśmy, ale przecież to, że nie jesteśmy w stanie precyzyjnie powiedzieć kim jesteśmy jest częścią tego, co nazywamy anglikanizmem. Z kolei nowojorski biskup George Packard z zaniepokojeniem odniósł się do pomysłów powołania instytucji zbliżonych do tych, jakie funkcjonują w Kościele Rzymskokatolickim. — Nie działamy jak Rzym. Jeśli skodyfikujemy zbyt wiele rzeczy stracimy naszą tożsamość – ostrzega. Podobne komentarze potwierdza katolicki magazyn The Tablet, według którego Wspólnota Anglikańska po tegorocznym Lambeth będzie bardziej przypominać swoją rzymską kuzynkę – nawet jeśli nie w treści to jednak w formie.
foto: acns
Wybrane informacje nt. Konferencji Lambeth
:: Ogólne informacje o tegorocznej Konferencji Lambeth
:: Wzajemne oskarżenia wśród anglikanów
Więcej w dziale PROTESTANTYZM