Czy ruch ewangelikalny się wypala?
- 9 października, 2006
- przeczytasz w 2 minuty
Czy ruch ewangelikalny w USA wykrwawia się? Czy po okresie ogromnej prosperity, powstających jak grzyby po deszczu supernowoczesnych mega-kościołów i realnego wpływu na wynik wyborów prezydenckich przyszedł czas na powolną utratę wpływów? Statystyki dla Kościołów ewangelikalnych są bezlitosne. Młodzież opuszcza konserwatywne wspólnoty. Tylko cztery procent młodych identyfikuje się z ewangelikalnym chrześcijaństwem, podczas gdy w przypadku pokoleniu ich rodziców współczynnik ten wynosił 35 procent, a u dziadków nawet 65 – […]
Czy ruch ewangelikalny w USA wykrwawia się? Czy po okresie ogromnej prosperity, powstających jak grzyby po deszczu supernowoczesnych mega-kościołów i realnego wpływu na wynik wyborów prezydenckich przyszedł czas na powolną utratę wpływów? Statystyki dla Kościołów ewangelikalnych są bezlitosne. Młodzież opuszcza konserwatywne wspólnoty. Tylko cztery procent młodych identyfikuje się z ewangelikalnym chrześcijaństwem, podczas gdy w przypadku pokoleniu ich rodziców współczynnik ten wynosił 35 procent, a u dziadków nawet 65 – informuje agencja idea.
Jesienią br. odbędą się w 44 amerykańskich miastach kongresy Kościołów i wspólnot ewangelikalnych, do których należy około 30 milionów Amerykanów. W spotkaniach wezmą udział prominentni kaznodzieje, znani z fundamentalistycznych poglądów jak np. baptystyczny pastor Jerry Falwell.
Grzeszna pop-kultura
Diagnoza choroby wypowiadana przez pastorów ewangelikalnych niewiele różni się od tej, jaką niezmiennie od wielu lat powtarzają najwyżsi hierarchowie Kościoła rzymskokatolickiego na czele z Benedyktem XVI. Wszystkiemu winna jest pop-kultura, która podkopuje biblijną moralność, sankcjonuje alkohol, narkotyki i pornografię internetową. Młodzi, którzy sprzeciwiają się trendom są oblężoną mniejszością – podkreślają ewangelikalni kaznodzieje. Jan Paweł II, a także jego następca mówią o cywilizacji śmierci i deprecjonowaniu religii.
Do akcji mobilizacyjnej i moralnej ofensywy przyłączyły się ewangelikalne organizacje młodzieżowe, które podczas wielu kongresów chcą zademonstrować siłę wiary. Młodzi przyznają jednak, że nie będzie łatwo, a niektórzy twierdzą nawet, że podobnie jak Europa, Ameryka wkracza w epokę postchrześcijańską.