Franciszkanie z Asyżu w niełasce?
- 27 listopada, 2005
- przeczytasz w 2 minuty
Jak podaje The Independent z dn. 22.11.2005, papież Benedykt XVI pozbawił niezależności klasztor franciszkanów z sanktuarium św. Franciszka w Asyżu, centrum światowego dialogu międzywyznaniowego i chrześcijańskiego pacyfizmu. Cieszący się dotychczasową autonomią klasztor przejdzie pod zwierzchnictwo lokalnego biskupa, konserwatywnego kardynała Ruini, przewodniczącego włoskiej Konferencji Episkopatu.Franciszkanie z Asyżu, cieszący się autonomią od 1969 roku, nadaną przez papieża Pawła VI, zasłynęli dzięki corocznym marszom pokoju, ściągającym do Asyżu tysiące […]
Jak podaje The Independent z dn. 22.11.2005, papież Benedykt XVI pozbawił niezależności klasztor franciszkanów z sanktuarium św. Franciszka w Asyżu, centrum światowego dialogu międzywyznaniowego i chrześcijańskiego pacyfizmu. Cieszący się dotychczasową autonomią klasztor przejdzie pod zwierzchnictwo lokalnego biskupa, konserwatywnego kardynała Ruini, przewodniczącego włoskiej Konferencji Episkopatu.
Franciszkanie z Asyżu, cieszący się autonomią od 1969 roku, nadaną przez papieża Pawła VI, zasłynęli dzięki corocznym marszom pokoju, ściągającym do Asyżu tysiące uczestników, oraz dzięki dwóm konferencjom pokojowym zorganizowanym w 1986 i 2002 roku. Zwłaszcza ta pierwsza, z udziałem muzułmanów, buddystów, Indian i afrykańskich animistów stała się solą w oku zachowawczego skrzydła Kościoła Rzymskokatolickiego. Dziennik cytuje wypowiedź obecnego papieża, ówczesnego kardynała Ratzingera, mówiącego “że to nie może być model” ekumenicznego dialogu.
Konserwatywny komentator katolicki Vittorio Messori uważa, ze franciszkanie posunęli się za daleko, umożliwiając Indianom tańce w kościele, a afrykańskim animistom złożenie ofiary z kurcząt na ołtarzu. Inni konserwatywni katolicy wypominają franciszkanom wizytę w ich klasztorze Tariqa Aziza, ministra spraw zagranicznych Saddama Husseina w lutym 2003 roku, jako jedno z ostatnich działań na rzecz powstrzymania nieuniknionej wojny w Iraku.
Komentatorzy liberalni uważają decyzje papieża za krok wstecz w dialogu międzywyznaniowym, a pozbawienie franciszkan z Asyżu autonomii — za utratę możliwości pełnienia przezeń roli “pomostu miedzy Kościołem a społeczeństwem”. Franciszkanie pozostali dużo powściągliwsi w swoich komentarzach. “Jeden papież dał, drugi zabiera”, powiedział jeden z nich. Na pytanie, dlaczego zaprosili do siebie ministra bezwzględnego dyktatora, odparli: “Ktokolwiek do was przybywa, przyjaciel lub wróg, złodziej lub rozbójnik, przyjmijcie go życzliwie. To jest reguła św. Franciszka, której przestrzegamy”.