Haggard przyznaje się do “niemoralności seksualnej”
- 6 listopada, 2006
- przeczytasz w 2 minuty
- Jetem kłamcą i oszustem — napisał w liście do członków New Life Church Ted Haggard, do niedawna ich zwierzchnik i lider National Association of Evangelicals. Oskarżony o korzystanie z usług męskiej prostytutki i stosowanie narkotyków ewangelikalny lider przyznał, że jest winny “seksualnej niemoralności”. Haggard przyznając, że w jego życiu są ciemne strony, z którymi walczył przez całe dorosłe życie, zapewnił jednak, że choć kupował narkotyki oraz kontaktował się mailowo z męską prostytutką, […]
- Jetem kłamcą i oszustem — napisał w liście do członków New Life Church Ted Haggard, do niedawna ich zwierzchnik i lider National Association of Evangelicals. Oskarżony o korzystanie z usług męskiej prostytutki i stosowanie narkotyków ewangelikalny lider przyznał, że jest winny “seksualnej niemoralności”.
Haggard przyznając, że w jego życiu są ciemne strony, z którymi walczył przez całe dorosłe życie, zapewnił jednak, że choć kupował narkotyki oraz kontaktował się mailowo z męską prostytutką, to nigdy nie stosował kupionej metamfetaminy, ani tym bardziej nie miał stosunków seksualnych z mężczyzną. W osobnym liście żona Haggarda zapewniła, że pozostanie przy mężu także w trudnych momentach jego życia, i że członkowie wspólnoty nie muszą niepokoić się o ich małżeństwo.
Skandal wybuchł w ubiegłym tygodniu, kiedy Mike Jones w jednej ze stacji radiowych stanu Colorado zapewnił, że uprawiał seks z Haggardem, co miesiąc przez ostatnie trzy lata. Początkowo duchowny odrzucał wszystkie zarzuty, jednak później przyznał się do kupowania narkotyków oraz kontaktów z Jonesem, odrzucił jednak oskarżenia o uprawianie z nim seksu.
Pod wpływem skandalu Haggard ustąpił ze stanowiska przewodniczącego wpływowej National Association of Evangelicals oraz został odwołany ze stanowiska pastora New Life Church, który sam założył na początku lat 80. Jednak członkowie wspólnoty zapewniają o swojej modlitwie za Haggarda i jego rodzinę. — Wszyscy go kochamy, bowiem on jest częścią naszej rodziny. Nie można go wyrzucać — podkreślała atty Erwin po nabożeństwie, na którym odczytano list Haggarda.