Jedności nie będzie?
- 20 października, 2004
- przeczytasz w 2 minuty
Ogłoszony w poniedziałek dokument dotyczący zachowania jedności Wspólnoty Anglikańskiej nie zadowolił żadnej ze stron. Konserwatyści są oburzeni faktem, że nie potępiono zdecydowanie zachowania tych biskupów anglikańskich, którzy zdecydowali się na błogosławienie par homoseksualnych i wyświęcanie aktywnych homoseksualistów. Liberałowie już zapowiadają, że nie przestaną błogosławić par homoseksualnych. Konserwatyści od dawna jasno twierdzili, że jedyną sensowną decyzją wydaje się im wyrzucenie Kościoła Episkopalnego ze Wspólnoty Anglikańskiej i przyjęcie na jego miejsce wspólnot tradycjonalistycznych. […]
Ogłoszony w poniedziałek dokument dotyczący zachowania jedności Wspólnoty Anglikańskiej nie zadowolił żadnej ze stron. Konserwatyści są oburzeni faktem, że nie potępiono zdecydowanie zachowania tych biskupów anglikańskich, którzy zdecydowali się na błogosławienie par homoseksualnych i wyświęcanie aktywnych homoseksualistów. Liberałowie już zapowiadają, że nie przestaną błogosławić par homoseksualnych.
Konserwatyści od dawna jasno twierdzili, że jedyną sensowną decyzją wydaje się im wyrzucenie Kościoła Episkopalnego ze Wspólnoty Anglikańskiej i przyjęcie na jego miejsce wspólnot tradycjonalistycznych. Decyzją wzywająca do wyrażenia skruchy przez odrzucających tradycyjną chrześcijańską moralność biskupów, wydaje się im więc zdecydowanie niedostateczna. — Jesteśmy zdziwieni, że oni wezwali Kościół episkopalny tylko do wyrażenia skruchy — jednym głosem podkreślają tradycjonaliści skupieni w Anglican Communion Network i American Anglican Council.
Liberałowie podkreślają jednak, że choć raport nie jest bardzo ostry to i tak stawia ich w sytuacji jasnego wyboru: czy chcą nadal pozostawać we Wspólnocie Anglikańskiej czy też wybierają błogosławienie par homoseksualnych i wyświęcanie aktywnych homoseksualistów. — Nadal będziemy musieli głosić, że Bóg stworzył drugą klasę ludzi i zmuszać homoseksualistów do celibatu, jeśli chcą być w pełni chrześcijanami — ubolewa rzecznik prasowy anglikańskiej diecezji Utah ks. Dan Webster.
Liberalny biskup John Chane z Waszyngtonu — wyraził już wprawdzie żal z powodu narażenia jedności komunii anglikańskiej, ale wskazał też, że choć sam nie będzie błogosławił związków jednopłciowych to nie zakaże robić tego swoim duchownym. Uznał też, że sprzeciw wobec błogosławienia związków jednopłciowych jest przesadzony.
Ostatecznie jednak wcale tak nie jest. Jak wskazuje komentator dziennika “Daily Telegraph” spór nie dotyczy bowiem tylko stosunku do osób homoseksualnych, ale przede wszystkim tego, co i kto ma być autorytetem w anglikanizmie: Pismo Święte i Tradycja czy ludzki rozum.