Kościoły wschodnie, katolickie, protestanckie

Lefebryści wycofują się — porażka, ale nie klęska papieża


Prze­ło­żo­ny Brac­twa Kapłań­skie­go św. Piu­sa X bp Ber­nard Fel­lay powie­dział pod­czas kaza­nia w sie­dzi­bie zgro­ma­dze­nia w Eco­ne, że dia­log z Waty­ka­nem utkwił w mar­twym punk­cie – infor­mu­je kato­lic­ki tygo­dnik The Tablet. Fel­lay, któ­ry wie­lo­krot­nie spo­ty­kał się z przed­sta­wi­cie­la­mi Kurii Rzym­skiej i suge­ro­wał, że poro­zu­mie­nie jest już bli­skie, powie­dział, że po 2,5 latach roz­mów Waty­kan wró­cił do punk­tu wyj­ścia. Bp Fel­lay zarzu­cił Waty­ka­no­wi, iż lan­su­je sprzecz­ne opi­nie, a brac­two o mało co nie dało się nabrać. […]


Prze­ło­żo­ny Brac­twa Kapłań­skie­go św. Piu­sa X bp Ber­nard Fel­lay powie­dział pod­czas kaza­nia w sie­dzi­bie zgro­ma­dze­nia w Eco­ne, że dia­log z Waty­ka­nem utkwił w mar­twym punk­cie – infor­mu­je kato­lic­ki tygo­dnik The Tablet. Fel­lay, któ­ry wie­lo­krot­nie spo­ty­kał się z przed­sta­wi­cie­la­mi Kurii Rzym­skiej i suge­ro­wał, że poro­zu­mie­nie jest już bli­skie, powie­dział, że po 2,5 latach roz­mów Waty­kan wró­cił do punk­tu wyj­ścia.

Bp Fel­lay zarzu­cił Waty­ka­no­wi, iż lan­su­je sprzecz­ne opi­nie, a brac­two o mało co nie dało się nabrać. Z kolei szef lefe­bry­stów w Niem­czech ks. Franz Schmid­ber­ger stwier­dził, że Waty­kan cier­pi na brak przy­wódz­twa i naj­wy­raź­niej ktoś znów pró­bo­wał prze­szko­dzić dzia­ła­niom, któ­re były sprzecz­ne z życze­niem papie­ża powro­tu brac­twa do peł­nej komu­nii z Rzy­mem.

Komen­tarz

To, że lefe­bry­ści wyco­fa­li się w chwi­li, kie­dy wie­lu wyda­wa­ło się, że poro­zu­mie­nie jest tuż, tuż nie powin­no dzi­wić. Brac­two Kapłań­skie Piu­sa X funk­cjo­nu­ją­ce od pra­wie 30 lat już daw­no sta­ło się de fac­to samo­dziel­nym wyzna­niem. Trud­no wyro­ko­wać o złej woli bp. Fellay’a i być może jego oso­bi­stym pra­gnie­niu pojed­na­nia z Rzy­mem, jed­nak logi­ka ruchu, któ­rym kie­ru­je jest bez­li­to­sna.

Co praw­da lefe­bry­ści nie sta­no­wią naj­bar­dziej rady­kal­nej gru­py na pra­wo od Rzy­mu (są jesz­cze sede­pry­wa­cjo­ni­ści i sede­wa­kan­ty­ści, dzia­ła­ją­cy w wie­lu, małych wspól­no­tach prze­ści­ga­ją­cych się w rady­ka­li­zmie), to jed­nak sta­no­wią naj­licz­niej­szą gru­pę, naj­bar­dziej wpły­wo­wą i naj­bar­dziej roz­po­zna­wal­ną, posia­da­ją­cą nie­ma­łe zaple­cze kadro­we oraz finan­so­we. Jed­ność z Rzy­mem nawet przy dale­ko idą­cej auto­no­mii, ozna­cza­ła by utra­tę peł­nej kon­tro­li, a przede wszyst­kim nie­ustan­ne wewnętrz­ne wal­ki i real­ne wid­mo schi­zmy w łonie brac­twa, w któ­rym powsta­ją coraz to nowe rady­ka­li­zmy. Zary­zy­ko­wać moż­na stwier­dze­nie, że nawet nie kler, ale głów­nie wier­ni, korzy­sta­ją­cy z posłu­gi kapła­nów lefe­bry­stów, są mniej skłon­ni do poro­zu­mie­nia i to oni ocze­ku­ją od swo­ich kapła­nów nie­ustę­pli­wo­ści wobec Rzy­mu. Oso­by, wią­żą­ce się z lefe­bry­sta­mi, nie są raczej zwo­len­ni­ka­mi kon­sen­su­su, ustępstw, a ota­cza­ją­cą ich rze­czy­wi­stość widzą zazwy­czaj w czar­no-bia­łych bar­wach.

War­to pamię­tać, że tak­że bisku­pi brac­twa nie sta­no­wią mono­li­tu, na co naj­lep­szym dowo­dem jest to, że z jed­nej stro­ny moż­li­wa jest względ­nie otwar­ta posta­wa bp. Fellay’a, a z dru­giej wypo­wie­dzi pozo­sta­łych bisku­pów, ogła­sza­ją­cych papie­ża here­ty­kiem, podob­nie zresz­tą jak nowo mia­no­wa­ne­go sze­fa Kon­gre­ga­cji Nauki Wia­ry.

Papież Bene­dykt poniósł poraż­kę, jed­nak z pew­no­ścią nie klę­skę. Nikt mu nie będzie mógł zarzu­cić, że nie pró­bo­wał dojść do poro­zu­mie­nia. Nie jest to poraż­ka zawi­nio­na, a wyni­ka raczej z impo­sy­bi­li­zmu i zace­men­to­wa­nych zmian, jakie nasta­ły od pamięt­ne­go roku 1988 roku.

Para­dok­sal­nie papież wycho­dzi z tej poraż­ki sil­niej­szy, poka­zu­jąc, że do poro­zu­mie­nia nie dążył za wszel­ką cenę, że wbrew temu, co ogła­sza­ły – rów­nież w Pol­sce – róż­ne, nie­przy­chyl­ne mu media, zarzu­ca­jąc utra­tę kon­tak­tu z rze­czy­wi­sto­ścią i pró­by unie­waż­nie­nia Sobo­ru Waty­kań­skie­go II, nie chciał i nie mógł dopro­wa­dzić do zepchnię­cia swo­je­go Kościo­ła do fun­da­men­ta­li­stycz­ne­go naroż­ni­ka. Nie zmie­nia to jed­nak fak­tu, że dla Bene­dyk­ta XVI oso­bi­ście sta­now­cze ‘nie’ brac­twa jest wyda­rze­niem, któ­re przy­wra­ca wspo­mnie­nia z lat 80., gdy kar­dy­nał­Rat­zin­ger jako pre­fekt Kon­gre­ga­cji Nauki Wia­ry inten­syw­nie zabie­gał o to, aby do osta­tecz­ne­go roz­ła­mu nie doszło. Czy wte­dy i teraz dzia­ła­nia te były ska­za­nie z góry na nie­po­wo­dze­nia, pozo­sta­je kwe­stią otwar­tą…

:: Ekumenizm.pl: Pod­pi­szą, nie pod­pi­szą, pojed­na­ją się, nie pojed­na­ją…

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.