Metodyści przeciw, ale trochę za
- 21 listopada, 2003
- przeczytasz w 2 minuty
Decyzja sądu Massachusetts przyznająca parom homoseksualnym prawo do małżeństwa nie ma skutków kościelnych — uważa metodystyczna biskup Susan Hassinger. — Ta decyzja ma charakter prawny, a nie religijny — dodała biskup. Duchowna przypomniała, że w “Księdze Dyscypliny” Zjednoczonego Kościoła Metodystycznego wyraźnie wskazuje się, że małżeństwo jest związkiem między kobietą a mężczyzną. — Definicję taką może zmienić tylko nasz Kościół — dodaje biskup. Podobnie w “Zasadach Socjalnych” można przeczytać, że metodyśc są “przekonani o świętości […]
Decyzja sądu Massachusetts przyznająca parom homoseksualnym prawo do małżeństwa nie ma skutków kościelnych — uważa metodystyczna biskup Susan Hassinger.
- Ta decyzja ma charakter prawny, a nie religijny — dodała biskup. Duchowna przypomniała, że w “Księdze Dyscypliny” Zjednoczonego Kościoła Metodystycznego wyraźnie wskazuje się, że małżeństwo jest związkiem między kobietą a mężczyzną. — Definicję taką może zmienić tylko nasz Kościół — dodaje biskup.
Podobnie w “Zasadach Socjalnych” można przeczytać, że metodyśc są “przekonani o świętości związku małżeńskiego wyrażonej w miłości, wzajemnym wsparciu, osobistym oddaniu i w obopólnej wierności mężczyzny i kobiety. (…) Ceremonie odbywane dla zawierania związków homoseksualnych nie mogą być dokonywane przez metodystycznych pastorów ani nie mogą odbywać się w metodystycznych kościołach”.
Jednocześnie jednak w innym miejscu tego samego dokumentu metodyści podkreślają: “Podstawowe prawa człowieka i swobody obywatelskie należą się wszystkim ludziom. Z troską opowiadamy się na rzecz tych praw i swobód w stosunku do osób o orientacji homoseksualnej. Jest dla nas kwestią poczucia elementarnej sprawiedliwości ochrona ich słusznych roszczeń wszędzie tam, gdzie chodzi o: wspólne użytkowanie dóbr, emerytury, stosunki opiekuńcze, wzajemne pełnomocnictwa oraz inne tego typu zgodne z prawem roszczenia związane ze stosunkami wynikającymi z zawartych umów, które pociągają za sobą ponoszenie wspólnych wydatków, odpowiedzialności, konsekwencji prawnych oraz jednakową ochronę wobec prawa”.
- W pewnym sensie znajdujemy się więc po obu stronach sporu - podkreśliła biskup Hassinger, zwracając uwagę na dwubiegunowość metodystycznego nauczania.
Biskupka podkreśliła również, że pojęcie małżeństwa zmieniało się w tradychji judeochrześcijańskiej. — W Starym Testamencie kobieta była własnością męża. Nauczanie Jezusa o rowodzie przyniosło nowe relacje małżeńskie, a św. Paweł jasno przypomniał, że w Chrystusie wszyscy jesteśmy równi - tłumaczy bp Hassinger.