Niemcy wspomniają ludzi Kościoła sprzeciwiających się nazistom
- 18 marca, 2005
- przeczytasz w 1 minutę
W dniu 17 marca 1935 roku ponad 500 pastorów, pomimo gróźb i szykan ze strony nazistów i gestapo odczytało w niedzielę list swoim wiernym, w którym ostrzegali o “śmiertelnym niebezpieczeństwie nowej religii, w której naród, krew i rasa, honor i wolność stają się nowymi bogami.” Ówczesny minister spraw wewnętrznych Niemiec nazwał to “bezczelnym atakiem na niemiecki naród i państwo” i nakazał aresztowanie duchownych. List ten został ułożony na synodzie Kościoła […]
W dniu 17 marca 1935 roku ponad 500 pastorów, pomimo gróźb i szykan ze strony nazistów i gestapo odczytało w niedzielę list swoim wiernym, w którym ostrzegali o “śmiertelnym niebezpieczeństwie nowej religii, w której naród, krew i rasa, honor i wolność stają się nowymi bogami.” Ówczesny minister spraw wewnętrznych Niemiec nazwał to “bezczelnym atakiem na niemiecki naród i państwo” i nakazał aresztowanie duchownych.
List ten został ułożony na synodzie Kościoła Wyznającego (Bekennende Kirche) i miał być odczytany z ambon w całych Niemczech.Wbrew szykanom gestapo na jego przekazanie wiernych odważyło się ponad 500 pastorów, którzy następnie zostali aresztowani. Według innych źródeł liczba aresztowanych duchownych sięgnęła poand 700 pastorów. Po kilku dniach, gdy okazało się, że naziści się zaglaopowali, duchowni zostali zwolnieni.
Kościół Ewangelicki w Niemczech (EKD) wspominał tych odważnych duchownych wczoraj, zwracając uwagę, że ta historia jest praktycznie nieznana w kraju. EKD przyznał jednak, że ów wyczyn nie spowodował zjednoczenia się duchownych do walki z nazizmem. Gdy parę miesięcy później Friedrich Weissler, urodzony w Chorzowie ewangelik żydowskiego pochodzenia,wysłał podobne memorandum do Adolfa Hitlera, został uwięziony bez większych protestów ze stony kolegów, a następnie zginął zamordowany w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen w 1937 roku. Weissler jest uważany za pierwszego ewangelickiego męczennika, zgładzonego przez nazistów.
Na zdjęciu: F. Weissler z rodziną.