Kościoły wschodnie, katolickie, protestanckie

Nowy metropolita musi pogodzić Kościół


Pol­ski Kościół znaj­du­je się na zakrę­cie. I choć na moment jego ste­ry prze­jął sam Bene­dykt XVI, to z pro­ble­ma­mi, któ­rych wyra­zem sta­ła się “afe­ra abp. Wiel­gu­sa”, będzie musiał pora­dzić sobie sam. A tera­pia nie będzie ani krót­ka, ani pro­sta — pisze w dzi­siej­szym “Dzie­ni­ku” redak­tor naczel­ny Ekumenizm.pl, Tomasz P. Ter­li­kow­ski.Takie­go kry­zy­su jesz­cze pol­ski Kościół nie prze­żył. Z jed­nej stro­ny nie­mal zjed­no­czo­na w obro­nie abp. Sta­ni­sła­wa Wiel­gu­sa hie­rar­chia wspie­ra­na […]


Pol­ski Kościół znaj­du­je się na zakrę­cie. I choć na moment jego ste­ry prze­jął sam Bene­dykt XVI, to z pro­ble­ma­mi, któ­rych wyra­zem sta­ła się “afe­ra abp. Wiel­gu­sa”, będzie musiał pora­dzić sobie sam. A tera­pia nie będzie ani krót­ka, ani pro­sta — pisze w dzi­siej­szym “Dzie­ni­ku” redak­tor naczel­ny Ekumenizm.pl, Tomasz P. Ter­li­kow­ski.

Takie­go kry­zy­su jesz­cze pol­ski Kościół nie prze­żył. Z jed­nej stro­ny nie­mal zjed­no­czo­na w obro­nie abp. Sta­ni­sła­wa Wiel­gu­sa hie­rar­chia wspie­ra­na przez Radio Mary­ja i “Gaze­tę Wybor­czą” oraz pro­stych ludzi, któ­rych uda­ło się wcią­gnąć w obro­nę kapła­na agen­ta. Z dru­giej stro­ny ludzie mło­dzi, wykształ­ce­ni świec­cy wspie­ra­ni przez media, ale tak­że modli­twę księ­ży i zakon­ni­ków, któ­rzy sami czę­sto nie mogli zabrać gło­su w tej spra­wie. Obie stro­ny trwa­ły w swo­istym klin­czu. Język deba­ty coraz bar­dziej się rady­ka­li­zo­wał (tak­że nie bez mojej winy), argu­men­ty sta­wa­ły się coraz bar­dziej dra­ma­tycz­ne. Sobo­ta była dniem prze­ło­mo­wym. Wie­le wska­zy­wa­ło na to, że jasne dowo­dy agen­tu­ral­nej prze­szło­ści abp. Wiel­gu­sa nie prze­ko­ny­wa­ły Sto­li­cy Apo­stol­skiej do zmia­ny decy­zji per­so­nal­nej (albo po pro­stu do niej nie dotar­ły).


W wie­lu kościo­łach pano­wał przy­gnę­bia­ją­cy smu­tek i nie­zgo­da na to, co się wyda­rzy­ło. Dzwo­nią­cy do mnie księ­ża czę­sto reto­rycz­nie pyta­li: “Jak mam zapro­sić księ­dza arcy­bi­sku­pa na spo­tka­nie ze stu­den­ta­mi? Co on ma im powie­dzieć?” Inni pro­si­li: “Kie­dyś my wal­czy­li­śmy za was świec­kich, dzi­siaj wy walcz­cie za nas”. War­szaw­scy domi­ni­ka­nie na wie­czor­nych mszach jasno dekla­ro­wa­li, że nie potra­fią zro­zu­mieć decy­zji o ingre­sie i wzy­wa­li do modli­twy za prze­śla­do­wa­nych w inten­cji praw­dy. Były jed­nak i takie świą­ty­nie, gdzie modlo­no się we wręcz prze­ciw­nej inten­cji, by abp. Wiel­gus wytrzy­mał wście­kły atak mediów i by to on zwy­cię­żył. Jed­nym sło­wem Kościół — choć zjed­no­czo­ny wokół eucha­ry­stii — głę­bo­ko się podzie­lił.


Zada­nie jed­na­nia­De­cy­zja Ojca Świę­te­go wca­le zresz­tą tego podzia­łu nie zmniej­szy­ła. Widać go było nawet w archi­ka­te­drze, gdzie choć więk­szość sta­no­wi­li zwo­len­ni­cy abp. Wiel­gu­sa, któ­rzy wspie­ra­li go grom­ki­mi okrzy­ka­mi, nie bra­ko­wa­ło tak­że ludzi, dla któ­rych jego ingres był wiel­kim pro­ble­mem. Jeden ze star­szych i bar­dzo zasłu­żo­nych dla war­szaw­skie­go Kościo­ła duchow­nych, któ­ry cał­kiem nie­daw­no wyje­chał pra­co­wać w kra­jach byłe­go Związ­ku Sowiec­kie­go, stwier­dził przed mszą krót­ko: “Jeśli pasto­rał nieść będzie Wiel­gus, to ja wycho­dzę”.


Homi­lia pry­ma­sa Pol­ski Józe­fa Glem­pa nie zała­go­dzi­ła sytu­acji. Moż­na ją było odczy­tać jako fron­tal­ny atak już nie tyl­ko na dzien­ni­ka­rzy, ale tak­że na Insty­tut Pamię­ci Naro­do­wej, połą­czo­ny z mową obroń­czą abp. Wiel­gu­sa. Zda­niem pry­ma­sa, ks. Wiel­gus był gor­li­wym kapła­nem, któ­ry się nie podo­bał i dla­te­go został uwi­kła­ny w zależ­ność wobec SB… W podob­ny ton ude­rzył zresz­tą abp Józef Życiń­ski, dla któ­re­go decy­zja abp. Wiel­gu­sa nie była zwią­za­na z kwe­stia­mi moral­ny­mi, lecz jedy­nie spo­wo­do­wa­na realizmem.“Nie da się bowiem kie­ro­wać die­ce­zją i budo­wać Kościo­ła, mając tak dużo zagu­bio­nych osób nasta­wio­nych scep­tycz­nie i pro­gra­mo­wo kry­tycz­nych” — mówił KAI arcy­bi­skup.


Ton pry­ma­sa Pol­ski pod­ję­ło póź­niej Radio Mary­ja, szcze­gó­ło­wo oma­wia­jąc szcze­gó­ły z m.in. moje­go (ale nie tyl­ko) życia, suge­ru­jąc, że jestem alko­ho­li­kiem (pew­nie, nawet ślub mia­łem w wie­ku 23 lat bez­al­ko­ho­lo­wy, więc pew­nie jestem zaszy­ty), roz­wod­ni­kiem (pozdra­wiam moją pierw­szą i jedy­ną żonę!). Zwo­len­ni­cy abp. Wiel­gu­sa wyszli tak­że na uli­ce, mani­fe­stu­jąc przed sie­dzi­bą arcy­bi­sku­pów warszawskich.Wszystko to piszę nie po to, by uża­lać się nad sobą, ale by poka­zać, jak głę­bo­ki jest podział, któ­ry dotknął pol­ski Kościół. Bo choć bada­nia (tak­że te publi­ko­wa­ne w DZIENNIKU) zaświad­cza­ją, że więk­szość Pola­ków była za rezy­gna­cją abp. Wiel­gu­sa, to trud­no lek­ce­wa­żyć głos liczą­cej się, zaan­ga­żo­wa­nej i odda­nej Kościo­ło­wi gru­py wier­nych sku­pio­nej wokół Radia Mary­ja. Dla­te­go naj­więk­szym wyzwa­niem, jakie sta­je obec­nie przed Kościo­łem, jest przy­wró­ce­nie jed­no­ści i atmos­fe­ry dia­lo­gu. Wyklu­cza­nie z Kościo­ła (tak zwo­len­ni­ków, jak i prze­ciw­ni­ków lustra­cji), obrzu­ca­nie się obe­lga­mi czy peł­ne pogar­dy mil­cze­nie są naj­gor­szą dro­gą, jaką podą­żyć może Kościół hie­rar­chicz­ny. A nie­ste­ty ton kaza­nia pry­ma­sa Pol­ski wska­zu­je, że może się tak zda­rzyć.


Wezwa­nie do dzia­łań­Nie mniej istot­ny jest powrót do memo­ria­łu Epi­sko­pa­tu w spra­wie lustra­cji. Gdy­by od razu po publi­ka­cji roz­po­czę­to jego reali­za­cję, spra­wy mogły­by poto­czyć się zupeł­nie ina­czej. Tak się nie­ste­ty nie sta­ło. Tym bar­dziej że pry­mas w swo­im kaza­niu uznał zawar­tość archi­wów IPN za “świst­ki” papie­ru, a samą insty­tu­cję za nie­wia­ry­god­ną. Przy­ję­cie takiej linii postę­po­wa­nia będzie ozna­cza­ło, nie­ste­ty, kolej­ne skan­da­le lustra­cyj­ne, przed któ­ry­mi Kościół będzie się rato­wał, nie szu­ka­jąc praw­dy, ale chro­niąc kole­gów i zaprze­cza­jąc. A to skut­ko­wać będzie wyłącz­nie postę­pu­ją­cym upad­kiem auto­ry­te­tu insty­tu­cji kościel­nych, któ­re będą postrze­ga­ne jako nie­zdol­ne do nawró­ce­nia i sta­nię­cia w prawdzie.Pozostaje mieć nadzie­ję, że ta linia nie będzie jedy­ną. I wca­le nie cho­dzi tyl­ko o kwe­stie lustra­cyj­ne. Bowiem jeśli taki styl postę­po­wa­nia, jaki zapre­zen­to­wał dziś pry­mas Pol­ski, sta­nie się powszech­ny, to tak­że w przy­pad­kach skan­da­li sek­su­al­nych czy finan­so­wych obro­na hie­rar­chów za wszel­ką cenę będzie prio­ry­te­tem. A na takiej pod­sta­wie trud­no jest zbu­do­wać nor­mal­nie funk­cjo­nu­ją­cą społeczność.Istotą obec­nej afe­ry nie jest to, że arcy­bi­skup w prze­szło­ści dał się kupić, ale że kła­mał, że w obro­nę jego “dobre­go imie­nia”, bez spraw­dze­nia wia­ry­god­no­ści infor­ma­cji, zaan­ga­żo­wał się nie­mal cały Epi­sko­pat. I nikt (z chlub­nym wyjąt­kiem abp. Tade­usza Gocłow­skie­go) nawet nie pró­bo­wał za to prze­pra­szać.


Szu­kaj­my świę­te­go Ambro­że­go­Bu­do­wa­nie jed­no­ści, ale i odbu­do­wy­wa­nie wia­ry­god­no­ści pol­skie­go Kościo­ła nie odbę­dzie się jed­nak bez świad­ków wia­ry, tak­że na sta­no­wi­skach bisku­pich. Dla­te­go tak istot­ne jest, by nowym metro­po­li­tą war­szaw­skim został ktoś z młod­sze­go poko­le­nia duchow­nych, wycho­wa­ne­go przez Jana Paw­ła II. Mło­dość, dyna­mizm, brak uwi­kła­nia w prze­szłość, jak rów­nież kole­żeń­skie powią­za­nia mogą się stać siłą war­szaw­skie­go Kościo­ła i prze­rwać marazm zde­cy­do­wa­nej więk­szo­ści pol­skich bisku­pów. Powo­ła­nia, któ­re rodzi­ły się za cza­sów pon­ty­fi­ka­tu Jana Paw­ła II, księ­ża, któ­rzy byli przez nie­go for­mo­wa­ni i wyświę­ca­ni, są już na tyle doj­rza­li, by zacząć obsa­dzać nawet naj­waż­niej­sze sta­no­wi­ska w pol­skim Koście­le. To oni dzię­ki zaan­ga­żo­wa­niu, wie­rze i miło­ści do Kościo­ła mogą rze­czy­wi­ście prze­pro­wa­dzić pol­ski kato­li­cyzm przez Morze Czer­wo­ne. Tak jak robią to bisku­pi i księ­ża z poko­le­nia JPII w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, gdzie trze­ba było posprzą­tać po skan­da­lach pedo­fil­skich.


Czy­taj­ca­łość w “Dzien­ni­ku”.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.