Odsunięta za poparcie dla wyświęcenia kobiet
- 19 września, 2009
- przeczytasz w 2 minuty
Poruszenie wśród amerykańskich katolików wywołała decyzja ordynariusza archidiecezjiCincinnati, abp. Daniela E. Pilarczyka, o odebrania prawa nauczania religii s. Louise Akers (zdj.) ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia za publiczne poparcie dla wyświęcania kobiet. — Obowiązkiem biskupa jest zapewnienie autentycznego i ortodoksyjnie katolickiego nauczania w diecezji. Ludzie, którzy nie zgadzają się z nauczaniem Kościoła nie powinni oczekiwać, że będzie im się pozwalać na prowadzenie katechezy w imieniu Kościoła — powiedział abp […]
Poruszenie wśród amerykańskich katolików wywołała decyzja ordynariusza archidiecezjiCincinnati, abp. Daniela E. Pilarczyka, o odebrania prawa nauczania religii s. Louise Akers (zdj.) ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia za publiczne poparcie dla wyświęcania kobiet.
- Obowiązkiem biskupa jest zapewnienie autentycznego i ortodoksyjnie katolickiego nauczania w diecezji. Ludzie, którzy nie zgadzają się z nauczaniem Kościoła nie powinni oczekiwać, że będzie im się pozwalać na prowadzenie katechezy w imieniu Kościoła — powiedział abp Pilarczyk diecezjalnemu tygodnikowi ‘The Catholic Telegraph’.
Siostra Akers jest zakonnicą od 1960 roku. Od 1979 roku pracowała dla archidiecezji Cincinnati w różnych organizacjach o charakterze społecznym oraz prowadziła zajęcia dla diecezjalnego Biura Katechezy i Ewangelizacji, a także dla studentów Xavier University. Problemy zakonnicy zaczęły się po publikacji zdjęć z konferencji organizowanej przez kobiety domagające się wyświęcania kobiet na księży. Okazało się, że s. Akers jest członkiem komisji doradczej organizacji. Abp Pilarczyk zażądał od zakonnicy wycofania się z prac komisji oraz publicznego odwołania poparcia dla ordynacji kobiet.
W wywiadzie dla ‘National Catholic Reporter’ s. Akers podkreśliła, że przez 40 lat poświęciła się służbie dla wykluczonych. Przypomniała swoje zaangażowanie ekumeniczne i społeczne. Odnosząc się do sprawy ordynacji kobiet, zakonnicy powiedziała, że jest to dla niej kwestia sprawiedliwości społecznej, którego podstawą jest wartość, godność i równość kobiet. — Gdybym miała publicznie powiedzieć coś innego, byłoby to niezgodne z moim sumieniem. Prymat sumienia posiadał zawsze ogromne znaczenie w historii mojego Kościoła. Jeśli mam być karana za stawianie pytań, co czyni też wielu bisklupów i kapłanów — to owszem zaakceptuję ją. Nie rozumiem jednak, dlaczego dzieje się to dziś, skoro od 30 lat publicznie występuję w obronieroli kobiety w Kościele- dodała.
List z poparciem dla s. Louise Akers wystosowały zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia w Cincinnati.