Okopy Świętej Trójcy? Katolicyzm w Europie
- 18 sierpnia, 2010
- przeczytasz w 3 minuty
Tradycyjny katolicyzm pozostaje głuchy i zamknięty w swoich twierdzach, podczas gdy na peryferiach tętnią nowe źródła intrygującego życia – czytamy w “The Economist”. Autor artykułu “The void within” kreśli mapę kondycji wiary w Europie. I chociaż przedstawione dane nie dziwią, to jednak w dalszym ciągu budzą zaniepokojenie. Według “The Economist” mamy do czynienia ze znacznym spadkiem religijności w Europie. Nawet mieszkańcy tradycyjnie katolickich krajów rozluźniają swoje więzy z Kościołem. […]
Tradycyjny katolicyzm pozostaje głuchy i zamknięty w swoich twierdzach, podczas gdy na peryferiach tętnią nowe źródła intrygującego życia – czytamy w “The Economist”. Autor artykułu “The void within” kreśli mapę kondycji wiary w Europie. I chociaż przedstawione dane nie dziwią, to jednak w dalszym ciągu budzą zaniepokojenie.
Według “The Economist” mamy do czynienia ze znacznym spadkiem religijności w Europie. Nawet mieszkańcy tradycyjnie katolickich krajów rozluźniają swoje więzy z Kościołem. Autor „The void within” przypomina, że w Hiszpanii zaledwie 28% społeczeństwa uważa się za praktykujących katolików, podczas gdy 46% deklaruje się jako niekatolicy. Zaskakującym być może fakt, że aż 36% Hiszpanów przyznaje się do osobistego nabożeństwa do Jezusa, Marii lub jakiegoś świętego. Ciężko jest zatem mówić o zupełnej klęsce Kościoła. Świadectwem jego obecności w przestrzeni publicznej jest chociażby głośna akcja przeciwko liberalnemu prawu aborcyjnemu, zorganizowana przez środowiska kościelne. Przy całej tej, jak na warunki europejskie, optymistycznej diagnozie nie można przemilczeć faktu, że liczba małżeństw zawieranych w urzędach dorównuje już liczbie tych, które zawierane są w kościołach.
Nieco inna jest we Włoszech. Tam katolicyzm cementuje tradycję i staje się linią demarkacyjną pomiędzy kulturą włoską a ekspansywnie nastawioną kulturą krajów islamskich. Z badań przeprowadzonych w 2006 roku wynika, że na przestrzeni 15 lat chrześcijaństwo wzrosło o 8%, dając tym samym ogólną liczbę 88% w skali społeczeństwa. Ponadto włoski Kościół ma swoje zbrojne ramię w postaci prężnie działającej demokracji chrześcijańskiej. Jednak jak zaznacza Giuseppe Giordan, socjolog religii, ciężko jest mówić o jednym katolicyzmie we Włoszech. Właściwszym się wydaje zastosowanie tutaj liczby mnogiej. Stosunek do nauczania Kościoła we Włoszech jest bardzo zróżnicowany. Najlepiej obrazują to liczby. Według przytoczonych przez „The Economist” badań aż 66% Włochów popiera rozwody, 38% optuje za eutanazją, a 19% aprobuje aborcję. Ponadto z badań wynika, że więcej katolików niż niekatolików akceptuje wspólne zamieszkanie nieślubnej pary.
Jeszcze inna sytuacja znamionuje panoramę katolicyzmu w Polsce. Kraj będący fabryką księży, pomimo wielkiej siły oddziaływania Kościoła na emocjonalność ludzi, także przeżywa swój własny kryzys. „The Economist” zauważa, że sumienie polskiego Kościoła obciążone jest występującym w niektórych środowiskach katolickich antysemityzmem oraz ksenofobią. Kolejnym problemem jest celibat księży. Według podanych badań 54% księży chce mieć żonę, a aż 12% żyje w skrywanym konkubinacie.
Pomimo głośnych w ostatnich miesiącach polowań na pedofilów w irlandzkim Kościele, katolicyzm dalej zachowuje wpływ na szkolnictwo podstawowe oraz nieformalne wpływy polityczne. Zaznaczyć jednak trzeba, że kraj ten dotknięty został kryzysem powołań. „The Economist” prorokuje powrót mieszkańców Zielonej Wyspy do religijności średniowiecza. Wtedy to na ogromnych obszarach niemalże pozbawionych kleru kwitła religijność ludowa, przejawiająca się w pielgrzymach i modlitewnikach, nawiązujących jeszcze do celtyckiej tradycji.
Najjaskrawiej kryzys powołań, który jest też papierkiem lakmusowym kondycji Kościoła, dotknął pierwszą córę Kościoła – Francję. „The Economist” podaje dla przykładu diecezję Evreux, gdzie na 400 tys. nominalnych katolików jest zaledwie 39 księży przed 70. rokiem życia, z czego zaledwie siedmiu jest przed czterdziestką. Jednak ta zła sytuacja Kościoła we Francji nie daje się jednoznacznie negatywnie zaopiniować. Jak zauważa ks. Christian Delorme to wrogość państwa względem Kościoła i wieczne patrzenie się mu na ręce uchowały katolicyzm przed wstrząsami związanymi z rozluźnieniem dyscypliny kleru, jakie obserwujemy w Irlandii, czy w USA.
Jak zatem widać Kościół w Starym Świecie nie jest martwy. Także i poza Europą widać jego żywotność w Afryce, Azji, Ameryce Południowej, a także dzięki emigrantom rosną jego wpływy w USA.