Pierwszy krok kard. Dziwisza
- 15 czerwca, 2006
- przeczytasz w 2 minuty
- W imieniu Kościoła krakowskiego tym, którzy uważają, że zostali skrzywdzeni przez postawę niektórych kapłanów, mówię przepraszam — powiedział kardynał Dziwisz podczas czwartkowej procesji Bożego Ciała. Zaapelował też, by “zgorszeni postawą duchownych” współpracujących z bezpieką, nie tracili zaufania do Kościoła. Metropolita mówił, że w słowie “przepraszam” mieści się “wola dochodzenia do prawdy”. Lustracja wymaga najpierw rzetelnych badań historycznych. Jego zdaniem, problemem jest to, że za dużo mówi się […]
- W imieniu Kościoła krakowskiego tym, którzy uważają, że zostali skrzywdzeni przez postawę niektórych kapłanów, mówię przepraszam — powiedział kardynał Dziwisz podczas czwartkowej procesji Bożego Ciała. Zaapelował też, by “zgorszeni postawą duchownych” współpracujących z bezpieką, nie tracili zaufania do Kościoła.
Metropolita mówił, że w słowie “przepraszam” mieści się “wola dochodzenia do prawdy”. Lustracja wymaga najpierw rzetelnych badań historycznych. Jego zdaniem, problemem jest to, że za dużo mówi się o ofiarach, a za mało o tych, którzy kierowali bezpieką. Dodał, że trzeba ustalić dokładnie, komu i w jaki sposób księża, którzy współpracowali z SB wyrządzili krzywdę. — Trzeba najpierw dojść do całej prawdy, a potem wymagać skruchy i naprawienia wyrządzonych krzywd. Mój apel o dochodzenie do całej prawdy nie jest zabiegiem, by od niej uciekać. Jest troską o to, by nie pozwolić zwyciężać półprawdom — zaznaczył kardynał. Zaapelował też, by ci, którzy czują się dotknięci “postawą niektórych ludzi, którzy współpracowali ze służbami bezpieczeństwa”, nie zrażali się i nie tracili zaufania do Kościoła.
Komentarz
Podczas krakowskiej procesji Bożego Ciała padły ważne słowa. Ważne, ale nie przełomowe, bowiem już sześć lat temu Prymas Polski przeprosił za księży, którzy współpracowali z komunizmem. Teraz pozostaje czekać na wypełnienie treścią tego ważnego gestu. Pozostaje czekać na obiecany raport diecezjalnej komisji historycznej oraz na decyzje w sprawie tych ksieży, którzy donosili na innych duchownych, a do tej pory zajmują eksponowane stanowiska w krakowskiej kurii.
Bez takiegodalszego ciągu — czyli bez rzeczywistego zmierzenia się z problemem lustracji, poprzez badania naukowe, ale także konsekwencje niekiedy kanonicznei późniejsze pojednania grzeszników z Kościołem — słowa kard. Dziwisza pozostaną puste. Jeśli jednak po tej wypowiedzi nastąpią rzeczywiste działania, to będzie to bardzo ważny pierwszy krok na drodze radzenia sobie z trudną historią polskiego Kościoła. Mam nadzieję, że tak właśnie się stanie.