Kościoły wschodnie, katolickie, protestanckie

Pół roku minęło


Pod­czas maso­wych uro­czy­sto­ści kościel­nych Bene­dykt XVI wciąż robi wra­że­nie oso­by, któ­ra nie do koń­ca zda­je sobie spra­wę z urzę­du, któ­ry spra­wu­je. Być może nowy papież nie lubi reflek­to­rów i kamer tele­wi­zyj­nych albo za bar­dzo przy­zwy­cza­ili­śmy się do medial­ne­go papie­ża, któ­ry był nie­kwe­stio­no­wa­nym spe­cja­li­stą od “tele­wi­zyj­ne­go mar­ke­tin­gu”. Jed­no jest pew­ne: nie na tym pole­ga cha­ry­zmat Bene­dyk­ta XVI. Wła­śnie minę­ło pół roku od momen­tu, gdy pod­czas kon­kla­wekar­dy­nał Joseph Rat­zin­ger został […]


Pod­czas maso­wych uro­czy­sto­ści kościel­nych Bene­dykt XVI wciąż robi wra­że­nie oso­by, któ­ra nie do koń­ca zda­je sobie spra­wę z urzę­du, któ­ry spra­wu­je. Być może nowy papież nie lubi reflek­to­rów i kamer tele­wi­zyj­nych albo za bar­dzo przy­zwy­cza­ili­śmy się do medial­ne­go papie­ża, któ­ry był nie­kwe­stio­no­wa­nym spe­cja­li­stą od “tele­wi­zyj­ne­go mar­ke­tin­gu”. Jed­no jest pew­ne: nie na tym pole­ga cha­ry­zmat Bene­dyk­ta XVI. Wła­śnie minę­ło pół roku od momen­tu, gdy pod­czas kon­kla­wekar­dy­nał Joseph Rat­zin­ger został Bene­dyk­tem XVI.

Zwy­cza­jo­wo pierw­sze pod­su­mo­wa­nia dzia­łal­no­ści rzą­du, pre­zy­den­ta, czy par­la­men­tu for­mu­łu­je się po 100 dniach. Podob­nie było z papie­żem Rat­zin­ge­rem. Dziś po sze­ściu mie­sią­cach od zakoń­cze­nia kon­kla­we kon­tu­ry pon­ty­fi­ka­tu są coraz bar­dziej wyraź­ne, a wszy­scy ci, któ­rzy stra­szy­li opi­nię publicz­ną “pan­cer­nym papie­żem” lub “bul­l­te­rie­rem Boga” musie­li moc­no zre­wi­do­wać swo­ją opi­nię.


Mimo iż Rat­zin­ger nie miał zbyt duże­go doświad­cze­nia dusz­pa­ster­skie­go, to poka­zał, że potra­fi być dusz­pa­ste­rzem uni­wer­sal­nym, któ­ry nie daje się zawłasz­czyć przez krzy­ka­czy, doma­ga­ją­cych się rewo­lu­cji w lewą czy pra­wą stro­nę. Z całą pew­no­ścią jest to pon­ty­fi­kat cichy, skrom­ny, mniej medial­ny, co nie musi ozna­czać, że jego owo­ce będą zni­ko­me. Naj­istot­niej­sze decy­zje nie zapa­da­ją prze­cież przed kame­ra­mi, a w zaci­szu papie­skich apar­ta­men­tów po dłu­gich nara­dach ze współ­pra­cow­ni­ka­mi. Histo­ria poka­że na ile Bene­dykt XVI pozo­sta­je nie­za­leż­ny od poli­ty­ki kurial­nych pur­pu­ra­tów, z któ­rych każ­dy ma swo­ją wizję Kościo­ła i oso­bi­ste prio­ry­te­ty.


Bene­dykt XVI wie, że jest odpo­wie­dzial­ny za cały Kościół. Nie może pozwo­lić sobie na nie­od­po­wie­dzial­ne decy­zję, któ­re w jaki­kol­wiek spo­sób fawo­ry­zo­wa­ły­by tę czy inną frak­cję kościel­ną. Roz­ma­wiać nale­ży ze wszyst­ki­mi: zarów­no z lefe­bry­sta­mi, któ­rzy zda­ją się być coraz bar­dziej zakład­ni­ka­mi wła­snych idei, a tak­że z bun­tow­ni­czy­mi kole­ga­mi ze stu­diów, któ­rych wcze­śniej pozba­wi­ło się pra­wa do naucza­nia teo­lo­gii kato­lic­kiej. Co cie­ka­we, ks. Hans Küng, któ­ry do tej pory nie szczę­dził słów kry­ty­ki pod adre­sem Rat­zin­ge­ra publicz­nie oznaj­mia, że nie wie­rzy w to, iż papież Bene­dykt jest fun­da­men­ta­li­stą. Mamy pierw­szy cud pon­ty­fi­ka­tu!


Bene­dykt jest z urzę­du budow­ni­czym mostów. Jego służ­ba, wyni­ka­ją­ca choć­by z same­go rozu­mie­nia roli bisku­pa, musi być ukie­run­ko­wa­na na dia­log i kon­tem­pla­cję zna­ków cza­su w Koście­le i poza jego widzial­ny­mi struk­tu­ra­mi. Impo­nu­ją­ce są kate­che­zy papie­ża, któ­rych kla­row­na struk­tu­ra i zako­rze­nie­nie w tra­dy­cji biblij­no-patry­stycz­nej daje poczu­cie zna­ne­go, koją­ce­go kra­jo­bra­zu, ale z dru­giej stro­ny otwie­ra coraz to nowe hory­zon­ty wia­ry, zarów­no dla kato­li­ków, jak i chrze­ści­jan innych wyznań.


To, co sta­nie się w naj­bliż­szych mie­sią­cach zade­cy­du­je o tym, w jakim kie­run­ku podą­ży pon­ty­fi­kat papie­ża z Nie­miec. Eku­me­nicz­ny patriar­cha Kon­stan­ty­no­po­la Bar­to­lo­me­usz I zapro­sił Bene­dyk­ta XVI do wzię­cia udzia­łu w pra­wo­sław­nych uro­czy­sto­ściach ku czci św. Andrze­ja Apo­sto­ła. Czy pla­no­wa­na piel­grzym­ka będzie oka­zją do prze­ło­mu w rela­cjach rzym­sko­ka­to­lic­ko-pra­wo­sław­nych? Czy doj­dzie do spo­tka­nia bisku­pa Rzy­mu z patriar­chą moskiew­skim? Jak poto­czy się dia­log z Kościo­ła­mi refor­ma­cyj­ny­mi? Te i wie­le innych pytań zada­ją sobie wszy­scy ci, któ­rym na ser­cu leży dia­log eku­me­nicz­ny. Do tej pory nie nastą­pił żaden prze­łom poza eku­me­nicz­ny­mi gesta­mi i uro­czy­stym zobo­wią­za­niem Pon­ti­fe­xa do tro­ski o dia­log eku­me­nicz­ny. Dla wie­lu może być to powo­dem do pew­ne­go roz­cza­ro­wa­nia, ale pozo­sta­je jed­nak nadzie­ja, że jesz­cze wszyst­ko przed nami.


A jakie zna­cze­nie ma Bene­dykt XVI dla Pola­ków? Uważ­ne słu­cha­nie śro­do­wych audien­cji gene­ral­nych poka­zu­je, że papież zupeł­nie ina­czej prze­ma­wia do Pola­ków niż do Niem­ców, Fran­cu­zów czy Sło­wa­ków. I nie cho­dzi tu o barie­ry języ­ko­we, ale o wybór spo­so­bu komu­ni­ka­cji. Krót­kie sło­wa Bene­dyk­ta XVI do Pola­ków nadal zdra­dza­ją ?pięt­no? Jana Paw­ła II i sła­bo kom­po­nu­ją się z teo­lo­gią Bene­dyk­ta. Domi­nu­je w nich maryj­ność, któ­ra nie była szcze­gól­ną dome­ną pro­fe­so­ra Rat­zin­ge­ra.


Szko­da, że w Pol­sce głos Bene­dyk­ta XVI cią­gle jest sła­bo sły­szal­ny pośród kolej­nych aktów uwiel­bie­nia dla Jana Paw­ła II. Szko­da, że słyn­ny wywiad Bene­dyk­ta dla TVP był kolej­ną laur­ką dla czci­god­ne­go Poprzed­ni­ka. Nie­mniej jed­nak w odnie­sie­niu do Jana Paw­ła II papież Bene­dykt XVI zwró­cił uwa­ge na nie­zwy­kle istot­ną rzecz: reflek­sja pon­ty­fi­ka­tu Papie­ża Woj­ty­ły odby­wa się dla Bene­dyk­ta XVI pod­czas lek­tu­ry papie­skich doku­men­tów. Może potwier­dza to pro­fe­sor­skie podej­ście do Spra­wy, któ­rą w Pol­sce trak­tu­je się nad­zwy­czaj emo­cjo­nal­ne (może za bar­dzo?), jed­na­ko­woż nie spo­sób zigno­ro­wać słów Bene­dyk­ta XVI, któ­ry pod­kre­śla, że naucza­nie Jana Paw­ła II jest wyra­zem dzie­dzic­twa Sobo­ru Waty­kań­skie­go II, któ­re wciąż, szcze­gól­nie w Pol­sce, nie zosta­ło do koń­ca odkry­te.


Na zakoń­cze­nie cof­nij­my się tro­chę w cza­sie. Plac św. Pio­tra w Rzy­mie AD 2005. Msza inau­gu­ru­ją­ca pon­ty­fi­kat Bene­dyk­ta XVI, któ­ry spo­koj­nie sie­dzi na tro­nie i obser­wu­je tłu­my. Nie­miec­ka pra­sa, zazwy­czaj bez entu­zja­zmu pod­cho­dzą­ca do papie­ża z Bawa­rii, prze­ści­ga się w opi­sach Rat­zin­ge­ra. Publi­cy­ści roz­czu­la­ją się nad spoj­rze­niem papie­ża, przy­rów­nu­jąc go do chłop­ca, któ­ry wła­śnie wszedł do skle­pu z cukier­ka­mi i cze­ka tyl­ko na oka­zję, aby ukraść cukie­rek. W sło­wach tych nie ma zło­śli­wo­ści, a zain­try­go­wa­nie oso­bą Papie­ża, któ­re­go spoj­rze­nie zda­je się potwier­dzać wie­le nie­spo­dzia­nek, jakie mogą nastą­pić. Urok tych ?nie­spo­dzia­nek? pole­ga jed­nak na tym, że nie będą one wyra­zem nie­prze­my­śla­ne­go rady­ka­li­zmu, a demon­stra­cją rady­ka­li­zmu nadziei pas­chal­nej, któ­ra nie­ustan­nie prze­wi­ja się w homi­liach Bene­dyk­ta. To dobra wia­do­mość dla nas wszyst­kich.

Dariusz Bruncz
Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.