Policja napada na cerkwie
- 22 lipca, 2004
- przeczytasz w 1 minutę
Wyciągani siłą przez uzbrojonych ze swoich cerkiewek kapłani — wsadzani siłą do policyjnych “suk”, przeklinający policję parafianie, niszczenie cerkiewnych sprzętów — takie sceny mogli zobaczyć wczoraj Bułgarzy. Policja zamknęła w tym kraju około 200 cerkwi — próbując w ten sposób zakończyć schizmę w Bułgarskiej Cerkwi Prawosławnej. Policjanci napadli na te świątynie, których proboszczowie odmówili uznania zwierzchnika BCP patriarchy Maksima. Stało się to na polecenie prokuratury, która uznała, że przeciwnicy […]
Wyciągani siłą przez uzbrojonych ze swoich cerkiewek kapłani — wsadzani siłą do policyjnych “suk”, przeklinający policję parafianie, niszczenie cerkiewnych sprzętów — takie sceny mogli zobaczyć wczoraj Bułgarzy. Policja zamknęła w tym kraju około 200 cerkwi — próbując w ten sposób zakończyć schizmę w Bułgarskiej Cerkwi Prawosławnej.
Policjanci napadli na te świątynie, których proboszczowie odmówili uznania zwierzchnika BCP patriarchy Maksima. Stało się to na polecenie prokuratury, która uznała, że przeciwnicy patriarchy łamią Ustawę o Wyznaniach Religijnych.
Dla wiernych był to jednak duży szok. — Jest gorzej niż za komuny. Wtedy mogłam chodzić do cerkwi, a teraz mi ją zamknięto - żaliła się w bułgarskiej telewizji parafianka jednej z zamkniętych świątyń.
Schizma wewnątrz bułgarskiego prawosławia rozpoczęła się w 1992 roku, kiedy przeciwnicy patriarchy Maksima oskarżyli go o współpracę z komunistyczną bezpieką, a także podważyli kanoniczność jego wyboru na tron patriarszy. Po kilku latach udało się podczas specjalnego synodu oficjalnie położyć kres schizmie, jednak wiele parafii nadal nie uznaje jego decyzji. To właśnie one podległy działaniom policji.