Premier broni Radio Maryja
- 4 września, 2007
- przeczytasz w 2 minuty
Premier Polski Jarosław Kaczyński zdecydował się bronić zasług Radia Maryja. Jego zdaniem toruńska rozgłośnia umocniła polski Kościół, czynny polski katolicyzm oraz przywróciło realne prawa obywatelskie niemałej grupie Polaków. Jednocześnie premier zaznaczył, że decyzja w sprawie rozgłośni nie należy do niego. — Radio Maryja jest radiem jednego człowieka — zaznaczył premier i dodał: “zabrać tego człowieka — to nie ma tego radia. To jest dla mnie coś zupełnie […]
Premier Polski Jarosław Kaczyński zdecydował się bronić zasług Radia Maryja. Jego zdaniem toruńska rozgłośnia umocniła polski Kościół, czynny polski katolicyzm oraz przywróciło realne prawa obywatelskie niemałej grupie Polaków. Jednocześnie premier zaznaczył, że decyzja w sprawie rozgłośni nie należy do niego.
- Radio Maryja jest radiem jednego człowieka — zaznaczył premier i dodał: “zabrać tego człowieka — to nie ma tego radia. To jest dla mnie coś zupełnie oczywistego”.
Komentarz
Premier Jarosław Kaczyński ma prawo wypowiadać się o Radiu Maryja. Jak sam podkreślił jest praktykującym katolikiem. Co więcej trudno odmówić mu racji, gdy mówi, że toruńska rozgłośnia przywróciła realne prawa obywatelskie niemałej grupie Polaków.
Pytanie tylko czy akurat w tej konkretnej sytuacji premier rzeczywiście powinien się wypowiadać. Polemika premiera z biskupem oceniającym zagrożenie jedności Kościoła nie brzmi najlepiej, szczególnie, gdy ma się świadomość, że Kaczyński broni kogoś kto jest jego politycznym sojusznikiem. Jego interes polityczny we wspieraniu ojca Rydzyka jest więc oczywisty.
Nie bardzo wiadomo natomiast w imię jakich wartości religijnych premier broni ojca Rydzyka przed oceną kompetentnych władz kościelnych. W imię czego uznaje, że wąsko pojęty partyjny interes PiS jest ważniejszy niż jedność Kościoła i jego wiarygodność czy władza biskupia? W imię jakich wartości religijnych wreszcie premier decyduje się wypowiadać (przemawiając przecież jako przedstawiciel władzy państwowej) ocenę pracy zakonnika? Czy rzeczywiście jest to jego rola?