Prezerwatywy zarażone AIDS
- 27 września, 2007
- przeczytasz w 2 minuty
Prezerwatywy wysyłane z Europy do Afryki są przynajmniej w pewnej części celowo zatruwane wirusem HIV — uważa zwierzchnik Kościoła katolickiego w Mozambiku abp Francisco Chimoio. — Znam przynajmniej dwa kraje w Europie, które produkują prezerwatywy z wirusem, po to, by ostatecznie zniszczyć ludu Afryki. Jest to część ich programu całościowej kolonizacji naszego kontynentu — podkreślił hierarcha. — Wiem również o przedsiębiorstwach produkujących leki anty-retorowirusowe, które także są zatruwane wirusem. Cel […]
Prezerwatywy wysyłane z Europy do Afryki są przynajmniej w pewnej części celowo zatruwane wirusem HIV — uważa zwierzchnik Kościoła katolickiego w Mozambiku abp Francisco Chimoio.
- Znam przynajmniej dwa kraje w Europie, które produkują prezerwatywy z wirusem, po to, by ostatecznie zniszczyć ludu Afryki. Jest to część ich programu całościowej kolonizacji naszego kontynentu — podkreślił hierarcha. — Wiem również o przedsiębiorstwach produkujących leki anty-retorowirusowe, które także są zatruwane wirusem. Cel jest taki sam — dodał.
Arcybiskup podkreślił, że jeśli ludzie chcą przeżyć to muszą wybrać wierność małżeńską i wstrzemięźliwość. Innej drogi przezwyciężenia HIV/AIDS w Afryce nie ma.
Komentarz
Wypowiedź arcybiskupa Francisco Chimoio można wyśmiać i potraktować ją jako chorobliwą podejrzliwość nieufnego ciemnogrodzianina z Afryki. Można, ale to właśnie jest najgłupsza z możliwych postaw. Najgłupsza bowiem abstrahuje ona od faktu, że epidemię AIDS udało się powstrzymać nie w tych krajach, w których masowo rozdaje się prezerwatywy, ale tam gdzie władze zdecydowały się na zdecydowaną i otwartą promocję czystości przedmałżeńskiej i wierności małżeńskiej. Tak stało się w Ugandzie, która jest jedynym krajem afrykańskim, gdzie udało się zahamować błyskawiczne rozprzestrzenianie się pandemii AIDS.
I z tej właśnie perspektywy trzeba spoglądać na wypowiedź mozambickiego hierarchy. AIDS rozprzestrzenia się bowiem w Afryce tak szybko także dlatego, że sprzyjają jej rozluźnione zwyczaje seksualne afrykańskich mężczyzn. Winę zaś za taki a nie inny stan moralności w znaczącym stopniu ponoszą kolonizujący, a później opuszczający Afrykę.
Obdarowywanie Afrykańczyków prezerwatywami sprzyja seksualnym przygodom, z których wiele kończy się zakarzeniem nie tylko mężczyzny, ale z czasem jego żony i kolejnych partnerek. Jest to zatem ‑w odróżnieniu od arcybiskupasądzę, że nieświadoma- polityka stopniowej eksterminacji Afryki. Dlatego, i w tej kwestii trudno nie przyznać arcybiskupowi racji, najlepszym wyjściem jest promocja nie tyle rozpusty, ile wierności. W wiernym i kochającym się małżeństwie prezerwatywy zaś nie są potrzebne, bo jemu AIDS nie grozi.