Program Benedykta XVI
- 23 sierpnia, 2005
- przeczytasz w 6 minut
Pójść w głąb, pogłębić życie wiary i duchowe fundamenty cywilizacji — tak najkrócej można podsumować program Benedykta XVI zaprezentowany podczas jego pierwszej pielgrzymki do Niemiec na Światowe Dni Młodzieży. Jednocześnie trudno nie zauważyć, że papież unika jak może jakichkolwiek deklaracji, które mogłyby wyznaczać jakieś przełomowe momenty w dialogu. Zamiast tego stawia twarde wymagania innym jego uczestnikom. Pójść w głąb Ten pierwszy element najlepiej widać w homilii […]
Pójść w głąb, pogłębić życie wiary i duchowe fundamenty cywilizacji — tak najkrócej można podsumować program Benedykta XVI zaprezentowany podczas jego pierwszej pielgrzymki do Niemiec na Światowe Dni Młodzieży. Jednocześnie trudno nie zauważyć, że papież unika jak może jakichkolwiek deklaracji, które mogłyby wyznaczać jakieś przełomowe momenty w dialogu. Zamiast tego stawia twarde wymagania innym jego uczestnikom.
Pójść w głąb
Ten pierwszy element najlepiej widać w homilii wygłoszonej na zakończenie Światowych Dni Młodzieży. Choć komentatorzy nawet w Polsce narzekali na to, że była ona niezwykle hermetyczna i teologiczna, to trudno nie zauważyć, że jednocześnie pokazywała ona drogę w głąb chrześcijaństwa. Benedykt XVI pokazał, że chrześcijaństwo musi być skoncentrowane na Eucharystii, że bez niej, a co za tym idzie, bez realnego jednoczenia z Bogiem — nie może być mowy o rzeczywistej religijności. Tylko przyjęcie rzeczywistej ofiary Chrystusa, która uobecnia się w Najświętszej Ofierze może doprowadzić do prawdziwej i pełnej rewolucji duchowej. “Jest to, posługując się znanym nam dzisiaj obrazem, rozszczepienie atomu w najgłębszej istocie — zwycięstwo miłości nad nienawiścią, zwycięstwo miłości nad śmiercią. Tylko ten głęboki wybuch dobra, zwyciężającego zło, może wywołać następnie łańcuch przemian, które stopniowo odmienią świat” — zaznaczył papież.
Aby taka rewolucja stała się możliwa niezbędne są jednak proste kroki — choćby wpisanie w plan niedzieli mszy świętej. Benedykt XVI podkreślał, że wie, iż czasem nie jest to proste: “Ale jeśli się postaracie, przekonacie się, że to właśnie stanowi właściwe centrum wolnego czasu”. Tylko głębokie przeżywanie Eucharystii - jej przyjmowanie może też rzeczywiście pokazywać czym jest prawdziwa religijność, i na czym ona polega. ?Na szerokich połaciach świata występuje dzisiaj dziwne zapominanie o Bogu. Wydaje się, że wszystko toczy się jednakowo także bez Niego. Jednocześnie jednak występuje też poczucie frustracji, niezadowolenia z wszystkiego i z wszystkich. Chce się wołać: nie można żyć w ten sposób! Naprawdę nie. W ten sposób obok zapomnienia o Bogu istnieje niejako rozkwit religijny. Nie chcę dyskredytować tego wszystkiego, co kryje się w tym kontekście. Może to być również szczera radość z odkrycia. Lecz mówiąc z pewną przesadą, nierzadko religia staje się jakby produktem do konsumpcji. Wybiera się to, co się podoba, a niektórzy potrafią nawet czerpać z tego zysk. Jednakże religia poszukiwana metodą “zrób to sam” ostatecznie nam nie pomaga. Jest wygodna, ale w chwili kryzysu pozostawia nas samym sobie. Pomóżcie ludziom odkrywać prawdziwą gwiazdę, która wskazuje drogę: Jezusa Chrystusa! My sami starajmy się poznawać Go coraz lepiej, aby móc w przekonujący sposób prowadzić do Niego także innych? — mówił papież.
I wreszcie na zakończenie swojej homilii wskazał, że przyjmowanie Eucharystii, jej uobecnianie w sobie prowadzić musi do służby innym — choćby przez wolontariat.
Cała ta homilia wyraźnie pokazuje, że akurat ten pontyfikat będzie próbą wejśćia mocno w głąb chrześcijaństwa. Nie ma się po nim, co spodziewać radykalnych gestów, rewolucyjnych wystąpień, czy nawet podjęcia najtrudniejszych elementów nauczania Jana Pawła II. Jednocześnie dla Kościoła będzie to jednak zdecydowane powracanie do korzeni, do tradycji Kościoła i jego najbardziej istotnych prawd. Po obfitującym w wydarzenia pontyfikacie papieża Polaka, można powiedzieć, będzie to czas odpoczynku.
Dialog z Żydami…
Widać to choćby po spotkaniu w synagodze. W jego trakcie papież wezwał do szczerego i ufnego dialogu między Żydami a chrześcijanami. — Tylko w ten sposób da się osiągnąć możliwą do przyjęcia dla obu stron interpretację kwestii historycznych, będących jeszcze przedmiotem dyskusji, przede wszystkim zaś uczynić krok naprzód w ocenie, z teologicznego punktu widzenia, stosunków między judaizmem a chrześcijaństwem — mówił papież i podkreślał, że dialog jeśli ma być szczery, nie może przemilczać istniejących różnic ani ich pomniejszać.
Papież podkreślił także, że chrześcijanie i Żydzi muszą wspólnie spoglądać w przyszłość i budować ją w oparciu o Dekalog. — Nasze bogate dziedzictwo wspólne i nasze braterskie stosunki, oparte na rosnącym zaufaniu, zobowiązują nas do jeszcze bardziej zgodnego wspólnego świadectwa i do praktycznej współpracy na rzecz obrony i promocji praw człowieka i świętości życia ludzkiego, wartości rodziny, sprawiedliwości społecznej i pokoju na świecie. Dekalog jest naszym wspólnym dziedzictwem i zobowiązaniem. Dziesięcioro przykazań nie jest ciężarem, lecz wskazaniem drogi ku pełni życia — zaznaczył Benedykt XVI.
W przemówieniu papież podjął też kwestię odpowiedzialności Niemców za holokaust, wskazując, że jego przyczyną było odejście od Boga i pogańska ideologia. W słowach tych, i to pokazuje niezwykłą ostrożność Benedykta XVI, zabrakło jednak jasnego i wyraźnego wyznania, że chrześcijańskie nauczanie pogardy wobec Żydów odpowiada za przygotowanie odpowiedniej dla masowych mordów na Żydach atmosfery. Nie ma też jasnego rozliczenia się z grzechów wobec wyznawców judaizmu, jakie popełnili nawet w okresie Szoah chrześcijanie. Wszystko to, zdecydowanie osłabia świadectwo Benedykta XVI i utrudnia szczery i otwarty dialog, do jakiego wezwał sam papież.
… muzułmanami…
Także w tej kwestii widać było wyraźną papieską ostrożność. Papież wyznał wprawdzie grzechy chrześcijan wobec wyznawców islamu, zaapelował o współpracę w kwestiach etycznych, ale jednocześnie nie podjął najtrudniejszych teologicznie elementów spuścizny Jana Pawła II. Zabrakło choćby jakiegokolwiek odniesienia do słynnego gestu z meczetu w Damaszku, gdzie papież Polak ucałował Koran, oddając mu w ten sposób hołd. Zamiast tego otrzymaliśmy standardowe zapewnienia o potrzebie dialogu i konieczności współpracy.
… i ekumeniczny
Twarde słowa skierował natomiast Benedykt XVI do przedstawicieli innych wyznań chrześcijańskich. Papież zaznaczył, że przed uczestnikami dialogu stoi teraz jeden z najtrudniejszych problemów teologicznych, a mianowicie kwestia posługi kapłaństwa hierarchicznego, a także natury Kościoła. Tych kwestii — zaznaczył papież nie można tracić z oczu.
Benedykt XVI przypomniał również, że nie może być mowy o widzialnej jedności, tak długo, jak chrześcijanie nie będą głosić wspólnie etycznego przesłania Ewangelii. Chodzi tu przede wszystkim o stosunek do zabijania nienarodzonych, na które godzi się znacząca część wspólnot protestanckich na świecie, czy kwestii moralnej oceny aktów homoseksualnych. “Braterstwo wśród chrześcijan nie jest jedynie nieokreślonym uczuciem, ani też nie rodzi się ze swego rodzaju obojętności wobec prawdy”- dodał.
Te trudne słowa uzupełnił jednak wyraźnym zapewnieniem, że powrót do pełnej jedności chrześcijan jest priorytetem tego pontyfikatu.
Program dla Niemiec
Nie zabrakło też słów skierowanych do Niemiec. Papież docenił wielokrotnie niezwykłą ofiarność niemieckich Kościołów, przypominając, że z ich datków utrzymywane są wspólnoty na całym świecie. Wskazał również, że niemieckie chrześcijaństwo powinno czerpać z własnych tradycji, które czynią je wyjątkowym miejscem na mapie Kościoła. Są to niemiecka filozofia, od Alberta Wielkiego poczynając, a na współczesnych myślicielach niemieckich kończąc, przez Hegla, Kanta itd.; niemiecka tradycja teologiczna, bez której nie byłoby teologii chrześcijańskiej i katolickiej i wreszcie niemiecka mistyka. Wszystkie te elementy powinny składać się na wciąż odnawiany obraz niemieckiej pobożności.
Wszystko to nie oznacza, że Benedykt XVI skrytykował współczesny niemiecki katolicyzm, jak tego spodziewali się komentatorzy z Polski. Przeciwnie — mimo znaczących problemów, jakie Kuria Rzymska ma z niemieckimi katolikami — papież pokazał, że nie one mają pozostawać w centrum uwagi. Specyfika niemieckiego katolicyzmu jest właśnie taka — rewolucyjna teologicznie, niepokorna i zdystansowana wobec Watykanu, i nie ma powodów, by nagle stała się inna. Niemiecki Kościół nie będzie polskim, a na tym też polega uniwersalność i różnorodność Kościoła.