Przekazać doświadczenie męczeństwa
- 1 października, 2007
- przeczytasz w 3 minuty
Rosyjska Cerkiew Prawosławna ma do przekazania ludziom Zachodu głębokie doświadczenie męczeństwa — podkreślił patriarcha Moskwy i Wszechrusi Aleksy II przed wizytą we Francji. Hierarcha podkreślił, że ludziom Zachodu trudno ogarnąć bezmiar męczeństwa rosyjskich prawosławnych. — Przypomnę tylko jedną sprawę: według zamysłu władz sowieckich jedna z pięciolatek miała zakończyć się tym, że nigdzie na terenie Związku Sowieckiego nie będą już zanoszone modlitwy do Boga — mówił Aleksy II. — Nasz kraj w minionym […]
Rosyjska Cerkiew Prawosławna ma do przekazania ludziom Zachodu głębokie doświadczenie męczeństwa — podkreślił patriarcha Moskwy i Wszechrusi Aleksy II przed wizytą we Francji.
Hierarcha podkreślił, że ludziom Zachodu trudno ogarnąć bezmiar męczeństwa rosyjskich prawosławnych. — Przypomnę tylko jedną sprawę: według zamysłu władz sowieckich jedna z pięciolatek miała zakończyć się tym, że nigdzie na terenie Związku Sowieckiego nie będą już zanoszone modlitwy do Boga — mówił Aleksy II. — Nasz kraj w minionym wieku miał więcej męczenników i wyznawców niż było ich w pierwszych wiekach chrześcijaństwa — dodał.
Mimo jednak licznych wysiłków komunistom nie udało się zniszczyć wiary. Cerkiew w wolnej już Rosji przeżywa odrodzenie. — Coraz więcej ludzi zaczyna uczestniczyć w odrodzeniu życia religijnego — zaznaczył patriarcha, dodając, że w cerkwiach coraz więcej jest także młodzieży. — W ciągu ostatnich dwudziestu lat liczba parafii zwiększyła się czterokrotnie. Ale staramy się budować nie tylko ściany światyń, ale również ludzkie dusze. Dzieje się to dzięki działalności społecznej, która była niemożliwa w czasach sowieckich. Obecnie działamy w szpitalach, domach starców, więzieniach i szkołach. Troszczymy się o wychowanie młodzieży — podkreślił Aleksy II.
Wszystko to, zdaniem patriarchy Moskwy i Wszechrusi, sprawia, że losy Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej mogą nieść nadzieję innym chrześcijanom. — Rosyjska Cerkiew Prawosławna uważa za swój obowiązek dzielenie się z całym światem swoim męczeńskim doświadczeniem. 30 lat temu trudno było sobie nawet wyobrazić odrodzenie życia religijnego. Powrót tysięcy osób do Chrystusa w krajach postsowieckich daje nadzieję na przyszłość chrześcijaństwa w całym świecie — zaznaczył patriarcha i dodał, że dzięki swojemu geograficznemu usytuowaniu Rosyjska Cerkiew Prawosławna może stać się pomostem między Wschodem a Zachodem.
Komentarz
Męczeństwo chrześcijan (głównie prawosławnych, ale także katolików obu obrządków, baptystów czy zielonoświątkowców) w Związku Sowieckim jest rzeczywiście wielkim darem, jaki chrześcijanie rosyjscy, ukraińscy, białoruscy, kazachscy (bo i tacy są), ormiańscy, gruzińscy itd. itp. mają do przekazania współczesnemu światu. Ich ofiara z życia jest bowiem najlepszym dowodem na to, że Prawda istnieje, i że warto dla niej oddać życie. Ich świadectwo jest także najlepszym dowodem na to, że dla Kościoła, niezależnie od wyznania, nie ma innej drogi w konflikcie z wrogimi mu ideologiami, niż męczeństwo. To ono daje wyzwolenie i moc. Zdrada, układanie się z wrogami chrześcijaństwa, oddawanie im pola — choć na krótkę metę może coś ratować, w istocie szkodzi przekazowi Ewangelii.
I niestety losy Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej są tego najlepszym przykładem. Jeśli zawiera ona w sobie moc i siłę — to jest to zasługa setek tysięcy męczenników, którzy oddali życie za Chrystusa, a nie skutek decyzji (trudnych i niejednoznacznych) metropolity, a później patriarchy Sergiusza. Jego “konkordat” ze Stalinem, oddanie Cerkwi na usługi sowieckiego państwa, choć pozwoliło (pytanie jednak, czy nie bardziej przysłużyła się w tej kwestii II wojna światowa) zachować substancję cerkiewną — sprawiło też, że RCP stała się jedną z najbardziej zinfiltrowanych instytucji religijnych na świecie, a liczni Rosjanie najzwyczajniej w świecie obawiali się spowiedzi u duchownych, których uznawali za agentów. Trudno uznać to za sukces.
Wielkim sukcesem Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej są natomiast te tysiące męczenników. Oddając życie za Chrystusa, ale też za współbraci pokazali oni bowiem, na czym polega prawdziwe chrześcijaństwo. A to przesłanie jest rzeczywiście potrzebne współczesnemu światu, jak nigdy dotąd.